piątek, 14 kwietnia 2017

Rozmowa.

Drodzy Państwo.
Musiało się długo gotować. Przepraszam, ale musiałam dopilnować by to sensownie smakowało.

Ostatnio było o murze. 
Dziś o tym, co ten mur zbudowało.

Pomagają mi teraz tu być: klik

Otóż, jak wskazuje na to tytuł. Mur zbudowała rozmowa. Rozmowa, która ma wiele znaczeń. 
Rozmowa, która nie zawsze niosła otuchę i pociechę. Rozmowa po, której zostawał jakiś taki gorzki posmak w duszy i jakaś taka dziwna niepewność czy to ma jeszcze sens.
Czy mam siłę siedzieć w tym dalej.

Taka, która przeciąga się do późnych godzin nocnych, powodująca wybuchy śmiechu ale też dobrej, korzystnej refleksji nad tym co zostało dokonane.

Rozmowa jest jedynym, najlepszym początkiem nawiązywania znajomości, kończenia jej i możliwości zaspokojenia głodu poznawczego. Podstawowym elementem stosunków ludzkich.
Dlaczego też jej zaniechujemy?

Bo jesteśmy zmęczeni, nie mamy siły toczyć sporów w danym momencie albo wyjaśniać czegoś co mogłoby spowodować, że nasze życie zmieni się diametralnie. Nie mamy pomysłu, tematu, weny. Bo boimy się reakcji, nie chcemy się narzucać.
Ostatecznie zwlekamy.

Potem żałujemy. że nie powiedzieliśmy tego co trzeba, tego co uważało się za słuszne.
Plujemy w brodę bo - "mogłem dołożyć do pieca- paliłaby się stodoła!".

Krwawimy, bo nadal nic nie zmieniliśmy i szamoczemy się w tym, co było do teraz, z chęcią zmiany i nadziei najlepsze
 i obawą przed nieznanym. 


Poniekąd na szczęście, mimo językowej wpadziochy - nie utożsamiam się w powyższym.

Dlaczego?

A to dlatego, że mimo, że boję się wielu rozmów - stresuję się i drżę jak dzika fretka to ROZMAWIAM.
Na tematu błahe, nieciekawe, ciężkie, trudne, smętne. Z ludźmi, którzy tworzą ze mną pewną całość.
Tworzą coś nietrwałego, ale istniejącego.

Bo jak można nazwać trwałym kontakt, tylko ludzi, którzy popełniają błędy i mogą rozstać się przez wzgląd na sytuację czy też mogą zostać rozdzieleni siłą ( choć to w dobie internetu jest niemożliwe, ale o tym smakołyku za chwilę albo 
w następnym poście ).

Oni też rozmawiają na tematy błahe, nieciekawe, ciężkie, trudne, smętne, a nawet - prowadzące do podjęcia pewnych decyzji.

To, że jest przy mnie Filip, T., P., A., M., A., rodzina to nie jest to efekt udawanych uśmiechów, a szczerych rozmów, bolesnych, radosnych. Różnego rodzaju. Tworzymy razem mur, który doceniam dopiero teraz. Zajęta szukaniem czegoś co wypełni kilka dziur w moim życiorysie zapominałam o najważniejszych, którzy chyba dojrzeli do tego samego co ja.

By problemy załatwiać, dobrym humorem się dzielić i pozytywną energią zarażać. 
By mówić o smutku, o złości i żalu, o obawach. By razem się bawić, śmiać i tworzyć.

By dbać słowem, głaskać atencją, wykazywać zainteresowanie. By chcieć zmieniać i nie bać się tego.

.
.
.


Teraz kiedy najlepszego przyjaciela można szukać w aplikacjach, na fejsach i innych tworach "społecznościowych". Kto będzie zwracał uwagę na rozmowę. 
Skoro mogę wysłać śmieszny obrazek i śmieszne emotki, płacząc do telefonu bo nam tak brak drugiego człowieka. 
Ale się nie przyznamy.
Bo nie rozmawiamy o uczuciach - bo się wstydzimy i boimy. 
Ale się nie przyznamy - przed samym sobą.

Bo będzie głupio i niemodnie. 


Zdecydowałam, reszta innym razem. 



Dobranoc.
D.K.

3 komentarze:

  1. Wiesz,że wszystko co piszesz jest świetne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz często przez to że wśród ludzi brakuje komunikacji prowadzi najpierw do błahych kłótni, później robi się pewien dystans, a na samym końcu robi się mur, z czasem dzieli nas już pewna granica, trudno jest ją zbić jakiś młotem, czy osobno, tylko ten duet który ta ściana dzieli może tego dokonać, a czym? Oczywiście że rozmową. Mówić szczerze, nawet jakby bolało. Oczekujesz czegoś? nie spodziewaj się, że będzie to łaskawe. Bardzo ważne jest by doceniać pewną świadomość w życiu, jeśli jej brakuje, tworzy się pewna pustka, a całościowo nie da się jej skleić.

    pozdrawiam, Ola!
    ps. jak obiecałam tak jestem, mimo iż z małym opóźnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. I really liked your post <3
    I'd be happy friendship blogging ♥ (subscribe to your Blogger)
    Julia Shkvo

    OdpowiedzUsuń