środa, 21 września 2016

Rzęchy i klamoty.

Jako rodowita Wielkopolanka zapraszam Was drodzy do przeczytania tego co jak zwykle nie zamierza się na nic konkretnego, aczkolwiek będzie chyba moją spowiedzią ostatnich dni. Zachwytów i tęsknoty. Bo piszę z Poznania.
Zapraszam!


Chciałabym wskoczyć w temat jak kaczka powyższa w wodę. Z gracją i przemyślaną taktyką, a w głowie chaos, głupotki, rzęchy i klamoty.
Jutro, zaraz, za niedługo minie tydzień życia w wielkim mieście.
Co widzę?
Ludzie, którzy się spieszą na tramwaj omijają cię z gracją. Mimo ludu, nie byłam jeszcze trącona ramieniem. O nie!
Dużo żabek. Aż zastanawiam się, co dzieje się na ulicach na wiosnę. W nocy natomiast nie narzekam na kumkanie.
Pogoda piękna na poznawanie tego miasta, w którym mam spędzić kolejną część życia.
Ludzie nie patrzą na siebie z byka jak to bywa gdzie indziej. Ludzie robią swoje i nie wciskają noska w nie swoje sprawy bo są zajęci bieganiem za tramwajem.
I to jest super.
Aczkolwiek odczuwam pewien rodzaj samotności.
W tych naszych mieścinach to już tak było, że słuchawek do uszu się pakować nie opłacało bo tam sąsiadka zza płoooota, a tu znajomy skąd inąd i trzeba było porozmawiać.
Ale też czuję się dobrze.


Mówi się, że w dużych miastach to zgiełk.
No jest bo te auta.
Ale chyba spokój większy jest wśród pół miliona nieznanych niż pośród twarzy widzianych co jakiś czas.

Tydzień mija, a to są moje dotychczasowe wnioski.
Bardziej prywatnie?
Lokalizacja- super. Spokój? - jest. Hałas - brak. Drzewa są? - są! I oprócz jednego czy dwóch dachów to widzę ich kołyszące się czubeczki.
No i mam wysoko. Będą łydeczki jak marzenie huhu!


Mimo to nadal się boję tego co nieznane, chyba jak każdy, kto postanawia wyjść ze swojej strefy komfortu.
Mimo to nie mam najgorszej. Bo wychodzę na swoje na dobrych warunkach, bez przekrętów, kłamać nie muszę i za kilka dni startuję z nową przygodą. Przygodą niewyrwaną życiu za pieniądz i fałsz, a otrzymaną za kilkuletnią pracę. Przygodą, która ma być wstępem do czegoś dobrego.


Gdy w świecie tyle zła, łapmy chwile i doceniajmy ich urok. Mieszkamy tu chwilę, ale jest całkiem sympatycznie. A najwygodniej bo bez szkodliwej przeszłości i bagażu, który zostawiliśmy gdzieś po drodze z Krotoszyna do Poznania. Tak mniej więcej w tych lasach za Jarocinem bo to doskonałe miejsce dla takich doświadczeń.
Wygodnie nam bez złych twarzy. Tęskno nam do tych, którzy okazali się być w ostatnich miesiącach najbliższymi. I, którzy są nimi do teraz.

Póki co Filip nie wypuszcza mnie samej na "dzielnie" bo się boi, ale już wkrótce każde z nas będzie musiało pójść swoją drogą na swój wydział - dobra do płotu razem bo to wszystko to na jednym podwórku!

Więc czuję się bezpiecznie.
Bez zła.
Bez niesprawiedliwości.
Z wesołymi, życzliwymi ludźmi dookoła. ( Pan, który nam zakładał internet był np super! )
I mamy nadzieję, że już tak zostanie.


Na razie odpoczywamy bo dopiero niedawno zakończyliśmy nasze wakacyjno-pracownicze obowiązki i lenimy się za 4! (Bo każde z nas leni się za 2!)
Ja bynajmniej mentalnie szykuję się do porannej rejestracji. Czuję się w takich i podobnych chwilach tak, jakby mój komputer i otoczenie dookoła mnie na odległość 1 metra była moim centralnym biurem dowodzenia.

Dziś chyba chciałabym więcej pokazać w zdjęciach.
Oto one:

















W tej naszej poznańskiej doli odwiedziła nas zaprzyjaźniona gromada z Krotoszyna. Na jeden dzień było znów tak jak bywało zwykle. Było swojsko i zabawnie. Byli Ci, którym ufamy i, z którymi dobrze się bawimy. Dziękujemy raz jeszcze za Wasze odwiedziny! :)

Migawek poszło też kilka z samodzielnych podróży tramwajem lub jak zwykle to bywa - wędrówek pieszych.



Suma sumarum doceniamy to co się dzieje teraz wokół nas. Mamy spokój, chwilę przed rozpoczęciem nowego rozdziału w naszym życiu. Czas na zwiedzanie i na poznawanie. Mamy czas na rozwijanie siebie, sprawdzanie swoich możliwości. Przystosowujemy się.
Warto dać sobie taki czas. Nie skakać na głęboką wodę od razu, bez nauki pływania.
Mamy nadzieję, że gdy inni (oby nie) czasami będą się gubić, my już będziemy mieli to i owo "ogarnięte".

Cieszę się i doceniam, że mam tylu dobrych ludzi wokół siebie, którzy pomagają, są blisko. Trzymają mnie w ryzach i nie pozwalają by opadły mi skrzydła.
Cieszę się pomocą udzielaną w przeprowadzce i cieszę się, że nie jestem tutaj sama tylko z tym babolem Filipem i, że nie muszę przechodzić sama przez to wszystko.

Doceniam bardzo mimo, że narzekam, krzyczę, złoszczę się.
Jest dobrze, jak dobrze będzie na uczelni to ogólnie będzie świetnie.


Rozwijam się.

Ty też człowieku zrób coś dla siebie! Przeczytaj coś tylko dla siebie. :)
Kup sobie coś pięknego, spełnij swoje marzenie.
Zrób coś, co będzie TYLKO TWOJE.

I nikt nie ma prawa Ci tego odebrać jeśli dotrzesz do celu drogą prawą, bez łamania zasad.
Realizuj się jeśli tego byś chciał. Baw się dobrze tym co do Ciebie należy.
Szanuj tych, którzy są dla Ciebie najważniejsi.
A opinie wrogów doceniaj - trzeba się tego nauczyć - oni mimo, że nie chcą. próbują Ci wmówić to jaki jesteś. Gdy popatrzysz na to z innej perspektywy. Próbują Ci wcisnąć wady, które dotyczą głównie ich biednego życia. Tacy z nich altruiści.

Kochani doprawdy!
A Ty? Ciesz się. Żyjesz godnie, jesteś zdrowy, osiągasz cele poprzez pracę, nie przekręty? - doceń to.
Bądź szczęśliwy i nigdy się nie poddawaj.



Dodaję zdjęcie kaczki ponownie. Bo trochę w ten temat wskoczyłam.
Zaczynając notkę byłam wściekła jak kret.
Uszło ze mnie. 
Uff...
Dzięki!




PS. 1 Nad naszym blokiem latają samoloty! Niedaleko Ławicy mieszkamy więc z okna widzę brzuszki samolotów i wszystkie okna jak się dobrze przypatrzę! :D
PS. 2 Cytaty pochodzą z "Dużego MAŁEGO PORADNIKA ŻYCIA". Możemy zrobić zabawę. 
Jeśli chciałbyś/ chciałabyś poznać cytat spod Twojej wybranej liczby, to napisz! Wyślę. :) Przy okazji porozmawiamy! :)
kubiakdaria2@wp.pl albo odezwij się tutaj dodam zdjęcia w kolejnej notce :)
Zapraszam! Ty zostaw tylko numerek z przedziału od 1 do 1560. :)



DOBREJ NOCY!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz