piątek, 10 czerwca 2016

linia

Cześć!
Kiedyś Filip powiedział mi, że życie jest taką krzywą, wyznaczającą momenty wzlotów i upadków.
Coś w tym stylu.




W sumie to miał częściowo rację.
We wakacje wystartowałam z pracą w ręku, dobrym pomysłem, planami. Było super. Ustne zdane, prognozy na wyniki lipcowe są raczej dobre - żyć nie umierać!
No i po tygodniu wszystko poszło w pieruny, plany się zmieniły, coś nie wyglądało tak jak miało wyglądać. Potem kilka różnych schiz, śmiesznych nieporozumień i teraz oto jestem tu.
Tu tak tu i sobie piszę.



No i co mam poradzić. Wieczorami już teraz coraz cieplejszymi można się położyć na łóżku
- i myśleć. Można czytać książę - i uświadamiać sobie to co kurde dla, niektórych jest prawdziwie niepojęte. Prostymi słowy można uprawiać filozofię na temat złożonej konstrukcji tego świata.


Od tygodnia miałam migreny, bo korciło mnie żeby tutaj coś się odezwać bo aż mi głupio było, że od marca nie było o czym pisać.
Znaczy się. Z jednej perspektywy lepiej bo to znaczy, że (przepraszam za wyrażenie, które zaraz nastąpi ale ono prawdziwie oddaje istotę sytuacji- na szczęście niektórzy nie rozumieją i tak, ale wolę dodać gwoli wyjaśnienia)... że znaczy to, że mnie nikt po prostu nie wkurwiał.
♥ ☺

Zatem teraz już dziękuję wszystkim, którzy odbiegli od tego pomysłu albo im się najwyraźniej ciągle nie udaje, że robią to tak... Biednie. Przesyłam ogrom pozdrowień.

https://www.youtube.com/watch?v=XzBHGfJjB9c

No to zatem... są WAKACJE.
No i co, że są wakacje. Mamy 3 dni w tygodniu wolnego ale to naprawdę dobry układ. Hajs się zgadza, pogoda gdy mamy wolne zwykle też. :) No jest dobrze.

Mam w sumie jedno takie przemyślenie, którego Kinga mi mówi, że lepiej może póki co nie publikować jednakże okroję je z niepotrzebnych dodatków i jednak... powiem. (napiszę!)

Mogąc być obserwatorem wydarzeń zachodzących między ludźmi, rzeczy jakie dzieją się
w przestworzach internetu ale też osobą 3 w rozmowach ostatnimi czasy nasuwa mi się pewien wniosek.
My, ludzie - naród głupi i powierzchowny interesujemy się takimi pierdołami. Totalnymi głupotami, które tylko pozornie mają wpływ na całe nasze życie. Nie umiemy rozdzielać co jest faktycznie ważne, a co jest małym akcentem pozytywnym czy też negatywnym.
Wszyscy "kołcze" mówią nam - żyj dogłębnie, przeżywaj głęboko i wszystkie te głębokie sposoby podają w filmikach i książkach. Nie mówią jednak co warto odbierać dosadnie, a co puścić mimo uszu. Pierwszy lepszy czytelnik, który bierze do rąk książkę z tytułem "JAK ŻYĆ" znajdzie tam odpowiedź - "DOGŁĘBNIE". No powiem szczerze no fajnie nie.
Co mi po tym, że przeciętny Kowalski czy Nowakowa zrozumie to tak, że wszystko co dzieje się
w naszym życiu mamy traktować CAŁKOWICIE SERIO.
Potem są te wszystkie turbo bambosze co robią HALO z naprawdę BŁAHYCH rzeczy zaśmiecają przykładowo fejsbukowe tablice chłamem: "mój piesek nie mógł dziś wydalić z siebie kupki.. boli go brzuszek a ja go masuję i płaczę z nim- znaczy hihi on wyje :(" <- ofc to skrajność.
Czasami my baby martwimy się tym co dać swojemu facetowi tak o bez okazji. Nie bierzemy pod uwagę konsekwencji pewnych wyborów ale dajemy mu coś materialnego, a czasami o tej najprostszej rzeczy zapominamy. A co nią jest?
SZCZEROŚĆ. Czasami tymi wszystkimi upominkami staramy się ukryć te wady, jakie są
w związkach, w drugiej osobie, kimś bliskim. Bo jak dajesz to wtedy jest luzik, spox ale gdzieś w głębi ten niesmak niezamkniętych spraw zostaje.
Dlatego. Ja zawsze mówię co jest nie tak. Nie zawsze jest łatwo. Czasami wiem, że boli zarówno odbiorcę i mnie też, ale nie warto niczego ukrywać. Jeśli drugiej stronie zależy, nie uwali focha, nie tupnie już na zawsze. Jeśli już to na 5 minut a potem wyjaśni sytuację. I tych drugich cenię. Cenię za elastyczność, prostotę i wyrozumiałość. Zdystansowany stosunek do samego siebie, chęć rozmowy, poprawy. To dla mnie znak, że ta osoba nie obrobi mi dupy ale będzie chciała wszystko najpierw wyjaśnić ze mną. Bo nikt nie odobrazi się za tą osobę.
Do rzeczy.
Przejmujemy się tak błahymi rzeczami. To jakiego gatunku jest koszulka albo jak wygląda ogórek, który mamy zjeść na śniadanie.
LUDZIE!
Inni czego do gara włożyć nie mają, a od tygodnia chodzą w tej samej, starej, podartej łachmanie.
Ludzie celebrują dodawanie zdjęcia na instagrama, a w dupie mają pójście do kościoła (nawet Ci wierzący niby praktykujący). Celebrują lajki gdy obok gdzieś może umiera kolejna osoba z powodu choroby.
Tak wiele piękna jest wokół nas. Starajmy zauważać się to co jest istotne. Najprostszy przykładem zobrazowania powyższej myśli, będzie to zdjęcie. Jak nasze społeczeństwo się dzieli, proszę bardzo:


Chyba nie muszę pisać co o tym myślę. Dwa odmienne stanowiska. Jedno bliższe mi, drugie? Celebrującym nie to, co akurat ofiaruje nam Lednica na swoich spotkaniach.

Nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Worki są dwa.
Są Ci, którzy zrozumieją, bo mają krztę wrodzonej inteligencji, którzy nieco już dorośleją albo już wydorośleli. I są też Ci... Reszty aż żal mówić.

Ubolewam strasznie nad tym, że w chwili obecnej mogę tak mało zrobić. Tak mało przekazać, bo też ciężko jest się wybić ponad 600 wyświetleń i uderzyć dalej. Inni czytają i piszą wzruszeni, że uderzyłam w sedno. Inni czytają, zagryzając czipsem, popijając browarem, a potem podsyłają link swojej/swojemu znajomej/znajomemu od browca z dopiskiem "ale pierdoli. Idziemy na browara?".
Chociaż czyta. Ta umiejętność chociaż nie zaniknie. Nadzieja nikła pozostaje.


Obserwując blogi innych, widzę ilu ludzi interesuje się kolejnym postem "zrób to sama" a ilu faktycznie ma coś do przekazania. Najsmutniejsze jest to, że statystyki wykazują, że częściej wejdziemy na bloga DIY bo jest więcej obrazków niż na bloga, który mówi coś na serio. Który nie ubiera życia w przerobione ciuchy ale w bolesną prawdę.
No o czym to świadczy? Wszystko na łeb na szyję leci... I z tą refleksją Cię pozostawiam
i przechodzę do wniosków końcowych:


Kurde ale był dzisiaj fajny dzień!
Wreszcie to grono zaczyna się generować. Grono szczerych śmieszków. Na, których można polegać.
Już myślałam, że wczoraj skoro były takie pieruny to nigdzie nie pojedziemy a jednak się udało
i nawet się kąpaliśmy! ☺ Było super, mam już katar i chyba na tym zostanie - taką mam cichą nadzieję.
Tak mi się podobało dzisiaj, że jakbym nie panowała nad sobą, po każdym zakończeniu zdania byłoby 3 x :D .

:D
 :D
  :D


 To akurat dzisiaj. ♥
A tutaj tegoroczna Lednica. Grupa nadal się generuje... Dwie Darie zostały przyłapane na spaniu
 i uwiecznione zdjęciem to zostało to i wcale nie jesteśmy pocieszone, a przede wszystkim Daria 2. Prawda ?




Gwoli kończenia tematu.
Napisz w komentarzu co Cię nurtuje, co zatruwa Ci psychę, może razem zaradzimy co?
Spoko nikt nie zobaczy tego zanim nie zobaczę tego ja. Nie musisz się obawiać!


Dziękuję wszystkim, z którymi od końca matur udało mi się spędzić czas. Ten czas z Wami na pewno zaliczam zwykle nad poziomem osi.


Życzę dobrej nocy, sama idę spać bo jestem padnięta! Buziaki! :) Będę wdzięczna za udostępnienie
 i komentarz!

Adios!