niedziela, 14 lutego 2016

chciałabym...

Witaj!







Czy to tak wiele, gdy chce się uciec ze zgiełku?
Co sił próbujesz nie brać udziału w wyścigu.
Prowadzi on dokąd? Sama nie wiem.
Czy sensem jest biec ciągle za szczytem skoro może się okazać, że to nie on ma nam najwięcej do zaoferowania. Czy nie bardziej satysfakcjonowałby nas ciężko zdobyty półmetek niż sukces, do którego doszło się "po łebkach"?
Pewnie jestem innego zdania niż większość. Pewnie ogólnie jestem inna.
Bo nie taka jak wszyscy, bo sraka, owaka.
I tak mówiąc szczerze? Kiedyś to bycie "inną" było trudniejsze. Bo się przejmowałam.
Teraz? Już nie. Robię swoje.


Dawno się nie odezwałam.
2k16 ma być przełomowy.
Mam zdać maturę, iść na studia, zamieszkać w innym mieście.


Po co?


Bo tak wypada?
Najwyraźniej mi nie wypada.
Ja chciałabym zdać maturę, iść na studia i zamieszkać w innym mieście by oderwać się od ograniczających perspektyw.
Chciałabym posmakować życia, które gdzieś pewnie po środku ( miejmy nadzieję, tym środkiem będzie dopiero 40-stka ) mi się znudzi i wtedy pomyślę, że chciałabym wrócić do dnia kiedy pisałam ten monolog. Znów. Monolog.

Chciałabym poznać nowych ludzi, którzy mieliby równie ze mną czystą kartę. Budować od podstaw, szukać odpowiedzi na pytania, które jeszcze ich nie otrzymały.
Chciałabym nauczyć się w końcu tego angielskiego.
Chciałabym nauczyć się trąbić kiedy inny kierowca wrąbie mi się na pas zamiast krzyczeć przez zamkniętą szybę.
Chciałabym nauczyć się szyć sukienki. Takie ładne, Idealne niemal, niczym ze szwalni.
Chciałabym otrzymać tulipany, caaałą masę tulipanów. Żółtych albo pomarańczowych.
Chciałabym sobie płaszcz uszyć.
I motywacje chciałabym mieć.
I chciałabym zdać maturę dzięki motywacji, którą chcę mieć.
Chciałabym nie mieć fortuny, ale mogłabym mieć tyle pieniędzy żeby starczyło na wszystko co potrzebne + drobne wydatki + na konto oszczędnościowe.
Chciałabym aby wszyscy bliscy mi ludzie byli blisko i nigdy nie odeszli. Nigdy.
Chciałabym mieć czas.
Chciałabym nadal nie przejmować się wszystkim.
A chciałabym przejmować się tym co uważam za istotne i prawdziwe.
Ale przede wszystkim.

Chciałabym mieć święty spokój. Niezakłócony niczyim problemem (nawet swoim).
CHCIAŁABYM go tak bardzo, by nareszcie odpocząć.
Cieszę się, że były ferie i święta.
Ale...
Ale było za ciężko. Dobrze nie było.

Tyle mam niewysłowionego uczucia w sobie, że głowa mi dymi co dnia gdy widzę co się dzieje.
Do jasnej cholery co się dzieje?
Czy Wy ludzie naprawdę tego nie widzicie? Jak bardzo wszyscy zmierzamy ku temu co jest przemijalne, nietrwałe?
ŻAL.
Wytrzymać nie idzie w tym wyścigu.


Naprawdę, kurde. Człowieku.
Zatrzymaj się.
Odetchnij. Spójrz na siebie. Czy wszystko Ci w sobie odpowiada. Jeśli nie to zrób coś z tym.
Spójrz na otoczenie. Jeśli boli Cię kolor ścian w pokoju, pomaluj je by nie raziły Ciebie i Twojego zmysłu estetyki.
Spójrz na ludzi, z którymi jesteś? Czy na pewno są nimi Ci, których chciałbyś przy sobie mieć czy tolerujesz ich bo musisz? No właśnie.
Zmień siebie i swoje życie, jeśli czujesz, że teraz coś nie gra.
Ale oceń tonację tej gry w spokoju, a nie po łebkach
Nawiązując do powyższych stwierdzeń tuż pod "witam!"
Lepiej żebyś dzielnie znosił powolne, mozolne zmiany i walkę ze sobą, niż po łebkach w pośpiechu ocenił, że podoba Ci się Twoje życie.

Tymczasem, ja wysiadam z pociągu pędzącego donikąd.

ZNACZY SIĘ. Ja już dawno wysiadłam. Teraz tylko to obwieszczam.


Pozdrawiam wszystkich.
Nie piszę z myślą o nikim. Piszę z myślą o tym co dzieje się wszędzie, na całym zasranym świecie.
Ogarnij się jeśli pomyślałeś, że napisałam to bo myślałam o Tobie czy Tobie.
NIE.
Nie o Tobie.
Pozdrawiam wszystkich.





Przepraszam, że to powiem.
Ja pierdole. Czy naprawdę z wiekiem przychodzi taka świadomość tego co dzieje się dookoła czy tylko ja wykształciłam sobie taką umiejętność odbierania świata w taki, a nie inny sposób? Widzę może niestety za dużo? Fuck. Nie chcę tego widzieć.
\
Dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz