czwartek, 31 grudnia 2015

podsuma

Witam serdecznie wszystkich zainteresowanych.

W tymże odcinku dokonam podsumowania wydarzeń dogorywającego roku 2015.
Oczywiście opatrzę to słusznym komentarzem coby ustrzec od wszystkich od zła tego świata ale także i zachęcić do dobra, które też się na świecie znajduje.
Może komuś uratuje to życie zanim popełni duży błąd i nie będzie się musiał bić z idiotami coby im pyszczki (tak serio - to niewyparzone mordy) przykrócić, tylko żeby sobie mógł na spokojnie odkrywać świat i spełniać marzenia.

Okey. Zaczynam batalię.
Ze sobą, ze wspomnieniami, z tymi złymi i dobrymi chwilami ale dla dobra społeczeństwa, które myśli, które wyciąga wnioski i wie co dobre.


Ja wiem, że w tym roku nauczyłam się w końcu tego pieprzonego dystansu.
Nie warto totalnie wierzyć w ludzi. Troszeczkę tej dozy bez zaufania będzie słuszne.
W internecie/TV/gazetach coraz więcej informacji o tym, że 15-latki wyliczają z kim się już w swoim życiu zdążyły przespać (przykre), że syn zabija matkę (straszne). Że statystyki mówią, że więcej jest rozwodów niż ślubów (również przykre). Dowiadujesz się po ludziach, że w chwilach ... a szkoda gadać bo na to aż szkoda słów.
Zastanawiam się w takich chwilach - najczęściej kiedy zadumam się nad ckliwą, żałosną odpowiedzią od jednej z zaangażowanych, bądź nad reportażem o zabitej matce lub rozpadających się rodzinach - do czego cholera dąży ten świat.
Tyle powstaje tych poradników, tyle seriali, filmów, których po prostu coraz głupsze pokolenia interpretować nie umieją... Tyle przemówień, mówców...
A na świecie coraz więcej zła, deprawacji, niestosownych odbiegań od normy.
Bo ja nie nawiązuję do inności- tej pozytywnej- wiecie fryzura inna, zachowanie troszkę inne... Ale do tej... Tej chwilowej, przejściowej, kiedy ludzie ( o zgrozo ) w moim wieku dokonują rzeczy w ogóle niezgodnych z jakąkolwiek etyką, zasadami. Kiedy myślą sobie: "ale będzie fajnie! łał!".
Powiem tyle:
NIE

Fajnym nie uczyni Cię skok w bok, bunt jakich mało przed klasą/ kumplami wobec rodzica/nauczycieli. Fajna nie będziesz, jak co krok będziesz mogła wskazać palcem, który/która(tak tak ja wiem co pisze) był Twój/Twoja ten jeden raz. Piękna nie będziesz jeśli nieustannie będziesz jarać fajkę za fajką, zapijając ją browarkiem. Przystojny nie będziesz jeśli będzie Ci brakowało szacunku do kobiet. Nie będziesz szanowany jeśli Ty nie będziesz szanował. Proste i logiczne.
Prościej chyba się tego wytłumaczyć nie da.

= więcej dystansu do ludzi, nie zawierzaj im siebie, nie wierz, że nadal wszyscy są dobrzy.




Daj sobie czas na myślenie o sobie, nie o innych. Nie przejmuj się kimś kto dobrowolnie niszczy swoją GODNOŚĆ, szczyci się tym.
Nie patrz na tych, którzy gadają za Twoimi plecami.
Są za nimi dlatego, że TY OSIĄGNĄŁEŚ/OSIĄGNĘŁAŚ WIĘCEJ niż oni, a te ciche szepty to ich niespełnione marzenia, ambicje. Byłeś szybszy- 5 dla Ciebie!

Mi takie szepty sprawiają dużo radości. Kiedy nie ma jeszcze argumentów popierających ich prawdziwość - daje mi to poczucie satysfakcji.
To znaczy, że zrobiłam coś bezbłędnie i po prostu mają mi czego zazdrościć.


Okej. Lecimy dalej.

Chcesz ?

Dobra widzę, że tak.

To lecimy.





Nawalczyłam się w tym roku oj tak. 
Nie polecam ludzi, których odradzają Wam inni znajomi - bardziej Ci zaufani, Ci którzy wiesz, że Cię w konia nie zrobią.
Nie polecam ludzi, do których od samego początku czujesz odrzucenie i niechęć.
Nie polecam. Fuj!
Więcej co chciałabym powiedzieć znajduje się w notce:
MARGINESOWI MÓWIĘ NIE
Dodam tylko, że warto jest mówić to co się wie. Nawet od tych niepoleconych ludzi. Jak Cię zrobią w konia - wiedzą, że Ty zrobiłeś im przysługę. Nie muszą mówić tych "prawie dobrych rzeczy"
o sobie drugi raz i się kompromitować przed innymi.
Najważniejsze jest to aby wiedzieć jaką ma się wartość.
Mówić o faktach a nie o bujdach. Kłamstwo ma krótkie nogi, wkrótce wszystko wychodzi

Lepiej być szczerym. Mówić to co się myśli, a nie to co inni chcieliby usłyszeć - wtedy wiesz kto jest Twoim przyjacielem.

Next? OK! Let's go!

Chwal się swoimi sukcesami ale też porażkami. Ofc na miarę zdrowego rozsądku.
Nie ciesz się z koleżanką z pierwszej miesiączki na skalę fejsbukowych znajomych, a lepiej pochwal się nowo nabytą umiejętnością. Na pewno da Ci to więcej niż rozpowszechnienie pierwszej informacji w świecie.
Jeśli nie zdałaś prawka za 1...2... i wieloma innymi ( np ja ) to też mów. Każdy niech wie, że albo mieli do czynienia z dobrym zawodnikiem (haaahahaha :D ) albo, że z każdej porażki potrafisz się podnieść i DA się podnieść mimo wielu trudów. :) Tak. Zdałam.

Nic tak nie denerwuje Twojego wroga jak to, że coś CI WYCHODZI- a jemu nie.
To jest najpiękniejsze jak można wyrafinowanie korzystać
z różnych dóbr i umiejętności.

Życie ma naprawdę dużo dobrych aspektów - wystarczy tylko czasami na spokojnie na wszystko popatrzeć.
Tego akurat muszę się nauczyć.
Bo straszny ze mnie nerwusek i panikara.

Oj bardzo.

Kolejne przemyślenie - ich jest za dużo!


Poświęcaj czas sobie. Idź sobie na spacer, przygarnij kota aby mieć kogo miętosić dniami i nocami.
Znajdź sobie dziewczynę/chłopaka - zakochaj się na zabój.
Czytaj książki albo oglądaj filmy albo jedno i drugie - jeśli możesz i masz czas to Ci zazdroszczę. :(
Wydawaj kasę na ubrania, póki nie utrzymujesz się sam - muszą Ci służyć jak już sam/sama będziesz na siebie robił/robiła piniundz.
Otaczaj się dobrymi ludźmi.

Naucz się oddzielać dobro od zła. Tutaj trzeba się czasami pokierować nie tym co się sądzi i uważa. Czasami w swoje życie trzeba wcielić podstawowe wiadomości na temat prawa, obowiązków (przeróżnych), moralności i etyki.
Trzeba wiedzieć co komu przystoi i na co możesz sobie pozwolić.
Wtedy gdy już będziesz się do tych kilku doktryn stosował - okażesz się na pewno dojrzalszy w oczach wielu ale też bardziej godny zaufania.
Spróbuj.
Nie zaszkodzi Ci.



Mów o tym czego Ci potrzeba. Nie każ się domyślać.
Gdy od razu nie powiesz o co chodzi, czego Ci brak to:
1- nie dostaniesz tego w ogóle
2- pokłócisz się z osobą wobec, której miałeś/łaś oczekiwania, że się nie domyślił/ła

Potrzebne Ci to ?
No jasne, że nie.

CO JESZCZE?

Powiem tyle, ile można powiedzieć komuś, kto chce wywyższyć się ponad stan. 
Kiedy znasz swoją wartość, o wiele lepiej wychodzi ocena co dobre jest, a co złe. Jeśli nie wierzysz w siebie, zacznij czym prędzej nad tym pracować. Tylko wiara w siebie uczyni Cie wygranym w każdym sporze.
Pamiętaj, że najgłośniej zawsze szczekają Ci, którzy Ci zazdroszczą i Ci, którym Twój sukces przeszkadza.
Jeśli masz odwagę, na odchodne, odwróć się do tych, którzy tam są za Twoimi plecami i po prostu powiedz to:



A tutaj może tak już najogólniej bo jakbym miała tak pisać o wszystkim... to nie wiem czy wyrobiłabym się na rynek żeby petardy pooglądać. :D

1. Nie bądź jak wszyscy. 
2. Bądź prawdziwa, nie udawaj nikogo.
3. To Tobie dano poszczególne talenty, ale też i wady.
4. Ty możesz zrobić z samej siebie dobro, którego celem  będzie niesienie pomocy drugiemu;
spełnianie marzeń;
dążenie do wyznaczonych sobie wcześniej celów.
5. Pamiętaj o wcześniejszych wnioskach. Nie daj się ponieść emocji. 
6. Nie rób czegoś bo inni Cię do tego zmuszają, nie rób czegoś do czego nie masz przekonania.
7. Nie zadawaj się z kimś, kto od samego początku budzi w Tobie pewne obawy. 
8. Nie trzymaj na siłę przy sobie ludzi, którzy już kiedyś odeszli - odejdą i drugi raz.
9. Nie ufaj bezgranicznie ludziom. Wielu z nich robi tylko pozory aby Cię wykorzystać.
10. Przeżyj dobrze ten czas. Jeśli jesteś tutaj i czytasz ten 10 punkt to znaczy, że zależy CI NA SOBIE.



Ja akurat mam odwagę aby pisać to wszystko tutaj tak bezprecedensowo.
Chyba kilka razy już kopnięto mnie w dupsko i wiem co to znaczy odrzucenie, plotka, samotność, niesprawiedliwość.
Może Cię to odrzuci, może przyciągnie. Zależy jakim jesteś człowiekiem. Czy jesteś otwartą na innych osobą, czy raczej zamykasz się w swoim własnym przekonaniu.
Wiem to od jakiegoś czasu i polecam.
Warto mieć przy sobie ludzi albo chociażby jednego człowieka, od których rada/prawda/pomoc będzie bezinteresowna i 100% zgodna z tym co się dzieje/ co masz w sobie. Warto wysnuwać wnioski z wydarzeń życia innych ludzi. 
Jeśli widzisz, że u kogoś nie stało się tak, a nie inaczej to zastanów się czy warto się w to pakować.
Czy warto cierpieć. 


Jest tyle możliwości wyciągnięcia wniosków. Książki, blogi bezpośrednich do bólu, filmy, sentencje.



Tylko od CIEBIE zależy jak poprowadzisz swoje życie.



Dziękuję za miniony rok osobom, które uświadomiły mi, że zawsze są przy mnie kiedy potrzeba, że poświęcą się gdy będą widziały w tym konkretną ideę. Dziękuję za to, że służyliście mi Państwo (każdy z Was zasługuje na dłuugie brawa) dobrą radą ale przede wszystkim szczerością - pochwałą za dobrą robotę ale też przekleństwem za spieprzoną sprawę :
Mama, Filip, Ewa, Aspazja, Magda, Ania, Anita, Ciotka D., Kinga, Mateusz, Michał , Jacek, p. Monika, p. Kasia, Daria, p. E., p. R., i wiele innych, których pewnie imion pozapominałam, bądź działali w ukryciu.

Eh... dzięki również dla tych, którzy swoim poziomem i szeptami z tyłu pokazali mi, że jednak coś znaczę, że jednak jestem tutaj po coś i dla kogoś. Nie muszę robić z siebie pajaca ani robić tego co chcą inni, żeby być dobrą- nie muszą być najlepszą dla wszystkich - wystarczy, że będę dla tych, którzy przy mnie są. Którzy chwalą ale też krytykują.
Rada dla Was?
Taka jak i dla mnie:
Trochę więcej pokory. Ale tutaj dla WAS- abyście poszli po rozum do głowy, usiedli kiedyś prawie, że obok swojego życia i zobaczyli co tak na serio u Was nie gra, że musicie pocieszać się tanimi rozrywkami, nie do końca dobrymi.

Nie róbcie ( to do wszystkich ) niczego z DESPERACJI.
Przede wszystkim nie szukajcie z tej okazji przyjaciół, bo się przejedziecie.
Przyjaciele sami przyjdą. Kiedyś myślałam, że zostałam totalnie sama... a teraz proszę tylko spojrzeć na listę u góry. Wystarczy poczekać.



A na zbliżający Nowy Rok i huczną, sylwestrową zabawę chciałabym wszystkim życzyć duuuużo radości. 
Myślę, że po przeczytaniu tej notki sama usiądę i podsumuję miniony czas. Tobie może te się to należy Drogi Czytelniku? Będę dumna, że skłoniłam Cię do refleksji.
wracając...


Na Nowy Rok 2016 chciałabym życzyć Ci dużo silnej woli. Abyś miała siłę pokonywać kolejne przeszkody w życiu, stawiać czoła wyzwaniom.
Chciałabym abyś miała więcej czasu tutaj zaglądać (hihi) ale przede wszystkim

abyś korzystała z tego co masz darowane: ze swoich talentów i umiejętności.
Niech 2016 rok będzie czasem spełniania marzeń. A, że czytelnicy są naprawdę wiekowo zróżnicowani, to tutaj poniżej pozostawiam miejsce na Twoje życzenie.
__________________________________


Mogę wyznać jedno z moich marzeń...
A jest nim ...
Nadzieja na to, że zostawisz po sobie komentarz, że będę mogła zobaczyć pod tym postem lawinę komentarzy do zatwierdzenia i opublikowania . Pomożesz mi je spełnić?

Z góry dziękuję ! :)


I tutaj jeszcze przez jakiś czas będę wstawiać muzykę mojego roku 2015.

Najpiękniejszy koncert: https://www.youtube.com/watch?v=S4ZERBkhH24 - i owszem słychać na tym nagraniu mój wrzask.


Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję i życzę wszystkiego dobrego!
Dużo zdrowia i szczęścia! :)

A teraz... spać i przygotowywać się na jutrzejsze imprezy!

Cześć! ♥




czwartek, 24 grudnia 2015

szybko, szybciej, najszybciej - po co?

Przyjechałam sobie od Ewy.
Spakowałam prezenty.
Przyjęłam gołąbka.
Zasiadłam z herbatą.
Posiedziałam.
I.
Jestem.

Witaj - jeśli nadal ze mną jesteś, to albo nie masz co robić albo też zainteresowało Cię powyższe zdawanie relacji, albo oczekujesz czegoś co Cię zaskoczy.


Dziś?
Chyba nie wpadłam tutaj po to aby zaskakiwać.

Tomek pyta skąd mam ten towar i mam mu dać namiary albo tony dwie.
A ja nie mam towaru.
Nigdy nie miałam. 
Mam po prostu dobry humor, taki, którego nie niszczy ktoś niepożądany w moim życiu.
Im mniej zła, tym człowiek staje się lepszy - nie wiedziałeś o tym?


Chyba przyzwyczaiłeś się czytelniku. Ciągle o tym jacy Ci ludzie są źli.
I to nie znaczy, że jestem skrajną pesymistką. 
Reasumując co piszę tu od kurde dobrych kilku lat - jak zaczynałam w podstawówce i jestem teraz tutaj i klepie już ze świadomością te literki - to kurde x2.
No właśnie.
Kurde. Kiedyś było ze mnie dziecko co wierzyło w ludzi, w to co dobre, a złego nie ma. Że złe przydarza się tylko niekiedy w skrajnych przypadkach.
Minęło dobrych kilka lat i miesięcy i godzin i minut miliony. I teraz już chyba wiem o co chodzi w tym całym rozgardiaszu.

JASNE. Dużo przede mną - JA WIEM.
Ale chyba już troszeczkę z tego DUŻO wiem, co nie?

Ja już chyba po prostu z każdą notką o złych ludziach ostrzegam przed nimi - w totalnym wyciszeniu. Bo jak ostrzegam słownie, to brzmi to zupełnie gorzej i wygląda zbyt ekspresywnie. To nie zawsze dobrze. A mówi się, że słowo pisane bardziej dociera. A ja wiem? Nie wiem.

Kurde x3

No pamiętam jak rok temu coś podobnego pisałam tyle, że w sam dzień wigilii.
A ja chciałabym na spokojnie przeżyć święta, bez spiny, czy zdążę tu i tam.
Po co mam latać - czas i tak sam już nabrał tempa:
coraz bliżej do maturki-bzdurki, zwykle coraz bliżej do 50 w terenie zabudowanym, coraz bliżej 20 na liczniku wiosen. Wszędzie coraz bliżej - a ludziom tak do siebie daleko.

Pamiętam jak byłam małym mamutkiem - kurde x4 - dawno temu. Jak ludzie biegali w śniegu, krzyczeli do siebie "Wesołych świąt - bo już tam do Pani/Pana/Ciebie/Was nie wlecę przed świętami bo tyyyyle roboty!!"
Teraz już jestem starsza. I ludzie biegają szybciej albo po prostu jadą autem, otoczeni blachą i szybką i nawet nie zamachają - tak się śpieszą. I nawet sobie nic nie powiedzą, niby dzieli ich głupia blacha i szkło ale dla chcącego nic trudnego. Szkoda, że ludzie tak łatwo o sobie zapominają i dają zapomnieć.

Po co ten pośpiech. Mi chyba też się kiedyś za bardzo spieszyło do tego co jest teraz - czuję się jak taka 80-letnia babcia jak tak sobie tutaj filozofuję ale co zrobić - taka aura. ( świeczki, cynamon i inne bajery świąteczne, no i muzyczka ).
Ale no śpieszyło mi się. A teraz? Już w ogóle mi się nie chce śpieszyć.
Tak się zmęczyłam śpieszeniem, że chcę odpocząć i nie wiem czy w ten tydzień ponad zregeneruje mi się siła. Nieważne.

Człowiek za bardzo do wszystkiego pośpiesznie dąży, wkurzając się niezmiernie gdy coś po jego myśli nie pójdzie. Trzeba dać sobie czasu więcej, zakładając, że coś może nie zagrać i trzeba będzie odpocząć, naprawić, pójść inną drogą.
Święta są odpowiednim czasem aby po nim zacząć wszystko od nowa albo nawet już w czasie ich trwania. :)

Może skończę.


Takie pakuneczki.

Szkoda tylko, że ten klimat muszą tworzyć świeczuszki, a nie śnieżek za oknem :(
Najlepszy!

Na gimba! :)



Na zbliżające się święta chciałabym życzyć wszystkim aby nie spieszyło im się do zakończenia tych  świąt. Korzystajcie z wolnego, danego nam czasu, spędźcie go z rodziną, przy książce, muzyce, kominku, czymkolwiek.. Tylko się nie spieszcie.


Życzę wszystkim duuużo miłości i zrozumienia ze strony drugiej osoby.
Spokoju, poczucia bezpieczeństwa. I wymarzonych prezencików. 
Wszystkiego dobrego! :)


Pozdrawiam każdego kogo znam,
każdego co jest normalny, wie co to moralność, zaufanie, dystans i skromność.
Każdego co się cieszy, co chce pomóc i pomaga całym sobą.
Pozdrawiam tych, którzy przy mnie są.
Pozdrawiam, pozdrawiam.
Wszystkiego dobrego! ♥


Zapraszam i proszę, odezwij się, chętne odpowiem, porozmawiam, będę. :) Jestem tu dla Ciebie :)

piątek, 13 listopada 2015

kaszka manna

Witaj.
Też masz tak, że spotykasz człowieka pierwszy raz i już Cię irytuje? Masz ochotę mu pieprznąć co sił, bo przemawia od niego to, co jest sprzeczne z Tobą. 
Nie ma mowy tu o jakiejkolwiek zazdrości.
Po prostu idziesz ulicą, mijasz człowieka. Nie znasz go, nie masz z nim wspólnych znajomych, żadnej subiektywnej opinii znanej Ci osoby. Patrzysz mu w oczy, widzisz twarz, sylwetkę.
I wiesz. I prosisz.
Aby nigdy nie spotkać tej osoby na swojej drodze życia.

Czasami żałuję, że nie miałam takich odczuć zanim nawiązałam różne znajomości. Teraz?
Jestem mądrzejsza. O kolejne doświadczenia, których ludzie moralni, prawi i wartościowi nie dostarczyliby mi bo są po prostu dobrzy. Jestem mądrzejsza, lepsza. Bo wiem, że to co robię jest zgodne ze mną i nie będę siebie wystawiać tak jak Ci, których twarze niestety nie przeraziły mnie od samego początku.

Kiedyś może było mi przykro.
Ale teraz? Nie oni tworzą moje życie. To ja tworzę je sama wraz z dobrymi ludźmi.
Poszukiwania trwają.
Nadal zdarza się przejechać. Ale jest dystans.
Kolejna rzecz, której nauczyli mnie demoralizatorzy, którzy nie przesączyli mnie swoimi obłymi naukami.

Nadal spotykam ludzi, których po czasie cenię lub po prostu akceptuję. Nie są idealni. MAM niekiedy ochotę im po prostu walnąć, za to jacy są. 
To nie tak, że nie widzę swoich wad.
Jest ich sporo. Uważam, że warto jest być człowiekiem świadomym swoich minusów. Wtedy wiesz, że dane jest Ci niepisane prawo by kogoś opisać, chociażby dla samego siebie.
Są ludzie, którzy są nierokujący ale też Ci, którzy mają potencjał, chcą coś zrobić, działać. 
Nie deprawować, a uczyć, dawać dobro.

Uważaj na ludzi. Jeśli z początku masz ochotę im walnąć - odpuść - to nie zapowiada się dobrze.
Ci, których znasz i wiesz, że są dobrzy? Karć za to gdy wiesz, że możesz im pomóc, kiedy oni wiedzą, że tego im potrzeba. Bądź i walcz do końca. Równocześnie nie daj się wykorzystać.

Umiej stwierdzić co jest dobre, a co złe. Tego przynajmniej powinni nauczyć Cię rodzice.

To oni są przy Tobie od pierwszych chwil życia. Nie ważne czy w dwójkę czy w pojedynkę. Na pewno, któreś jest.
Najpierw są autorytetami. Później po prostu są. Pewien czas nam przeszkadzają - nie zgadzamy się wielokrotnie z nimi.
A kiedyś, kiedy będzie może już za późno, nie zdążysz powiedzieć " przepraszam ".
Nie ociągaj się ze słowami. Doceniaj póki masz.
Każdemu życie toczy się inaczej. Niektórzy muszą już teraz walczyć sami, inni mają pełne wsparcie, a nadal i często im coś nie pasuje. 

Najczęstsze kłótnie? O zaufanie, którego my rzekomo nie odczuwamy z ich strony, a które rodzicom przysłania troska. Zapominają o zaufaniu ogarnięci troską.
Trochę już tam przeżyli. Widzieliśmy ich łzy radości i smutku. Rodzic to też człowiek.
Oni się troszczą i choć każdemu z nas trudno to zrozumieć, chcą na nas wpłynąć aby uchronić nas od złego, które może im się przytrafiło.
Doceńmy ich wysiłek.
Oni są, najczęściej wtedy kiedy my ich najbardziej potrzebujemy!

___________________________________________________________________




Heeej. Mam nadzieję, że dotrwałeś/łaś do momentu kreseczki.
Kilka ogłoszeń:

https://www.facebook.com/nawetnieblogspot/?fref=ts  - fanpage bloga
https://www.facebook.com/dobraokladka/?fref=ts   - fanpage moje fanpage - tak sobie życie umilam!

I serdecznie zapraszam!
Chętnie poruszę temat, który Ciebie czytelniku tak straszliwie drażni, może znajdę dla  Ciebie odpowiedź, określę to czego nie potrafisz wyrazić.
Ja sama doświadczam wielokrotnie uczuć niezdolnych do wypowiedzenia prostymi słowami. Podziel się ze mną. :)


Zapraszam do komentowania!


Uwaga! Ogłaszam mały konkursik!
Aby być branym pod uwagę należy:
1. udostępnić post z fanpage reklamujący bloga :)
2. w komentarzu napisać do czego urocza zakładeczka się przyda i gdzie się znajdzie 

NAJLEPSZY komentarz wygra oto taką zakładeczkę z FILCU!



Pozdrawiam wszystkich dobrych ludzi.
 dobranoc!

wtorek, 29 września 2015

Nie da się.

Nie da się przeżyć życia na wesołym śmieszku,
wiecznej olewce.
Nie można przeturlać się przez te wyboje na biegu z uśmiechem nr 5.
Trzeba stawiać czoła wyzwaniom,
zejść z tonu.
Być pewnym tego co się robi,
nie dać sobą pomiatać tym, którzy jedyne co mogą pomiatać to kurz z podłogi.
Pewność, pokora,
normalny uśmiech, nie ten histeryczny.
Trzeba wiedzieć kiedy przestać się głupio uśmiechać i myśleć tak na serio.
Trzeba wiedzieć kiedy pewnie stanąć na nogi, a kiedy przestać być "najlepszym".
No właśnie. W cudzysłowie.
Nie można być głową w obłokach, ciałem na ziemi.
Trzeba uważać, podchodzić z dystansem.
Jeśli dają, brać z umiarem,
czytać pomiędzy wierszami mimo,że się tak nie robi.
Teraz już nikt nie jest 100% szczery. Na każdym kroku,
napotkasz coś co uświadomi Ci, że nie jesteś najlepszy.

Nie ufaj komukolwiek
UFAJ SOBIE. Wierz w siebie, bez przesady
Z dystansem odpowiednim do miary
we własne możliwości.
Oceniaj swoje umiejętności i wtedy działaj.
Powodzenia!!!



Wieczór pełen refleksji - chyba jesień zaczęła się na dobre. Muszę nauczyć się włączać wycieraczki.
Śmieszne.
Ale prawdziwe.

Wycieraczki rodzaju każdego. Czasem nie zdążą zbierać, no trudno. Przystanę, poczekam, oddech wezmę.
Ale wiem, że muszę zaufać sobie. Ty też zaufaj sobie.

Na pewno nam się uda.
Nie żyj z głową w chmurach. Można mieć marzenia jednak aby je spełnić, trzeba realnie spojrzeć na świat.
Nie bujać.
Nie ciapciać.
Być tu i teraz. Działać!!


Pozdrawiam
dzisiejszą pomoc: Magdalenę i Ewę + Agę = dziękuję! nadal proszę o więcej
towarzyszkę rozkmin i babskich konkluzji: Aspazję
stałego bywalca serca i ochrony w jednym: Filipa

Będzie dobrze. Ale żyj prawdziwie, 
PEŁNIĄ ŻYCIA

będąc świadomym jak je przeżywasz. Zostaw swoją głowę na karku, nie odczepiaj jej. Niech nie zwisa na rdzeniu, łącząc się tylko impulsem ciała. Bądź połączeniem,
ducha i ciała.

sobota, 12 września 2015

Tu i teraz



Witaj, dobry wieczór.

Zastanawiałeś się kiedyś jak wielkie piętno odcisnęła na Tobie Twoja przeszłość?
Co w przyszłości wpłynęło na Ciebie tak bardzo, że do dzisiaj się za Tobą ciągnie?
Ano właśnie.

W sytuacjach złych często obwiniamy innych za to, że nam nie pomogli, nie dali nam siebie, byli daleko. Za to, że w problemie zostaliśmy sami, kiedy tak bardzo potrzebowaliśmy ich obecności.
Dlaczego wtenczas nie zwracamy uwagi na siebie - czy może my nie zawiniliśmy? Nie przyczyniliśmy się do tego, że ktoś nas olał - bo myślał, że damy radę. Bo go do tego przyzwyczailiśmy.
Pamiętaj, że jesteś tu i teraz. Tu i teraz wiesz co poszło nie tak, a co chcesz by poszło jak najlepiej.
Wiesz jakie masz możliwości dlatego też potrafisz dobrze określić swój plan na dziś, jutro, na najbliższe 3 lata.

Tu i teraz możesz zacząć zmieniać siebie. Zacząć zmieniać świat, Próbować nowości, spełniać marzenia.
Natomiast szerokim łukiem omijać to i tych, którzy zranili.
To co jest nieprzyjemne i zniechęca do działania.
Tych, którzy wysysają z Ciebie energię.


To TY decydujesz o tym kim chcesz być. Jak przeżyjesz dziś i inne przyszłe dni. Na pewno się opłaci.

Już dzisiaj zacznij tworzyć swoje lepsze życie, wyciągając dobre wnioski z przeszłości i nie rozpaczaj nad nią.
Przeszłość jest po to abyśmy pamiętali czego nie robić, aby być szczęśliwym. Jak działać z ludźmi, jak działać ze samym sobą.


To będzie stresujący tydzień. Nieważne dlaczego. Trzymajcie kciuki!

Przecież nie każdy wpis musi być długi.
Dobranoc kochani. Czekam na opinie. Będę wdzięczna za udostępnienie! :)

Pamiętaj. Tu i teraz gdzie jesteś, możesz zacząć tworzyć lepsze relacje z innymi, pracować nad szacunkiem wobec samego siebie a przede wszystkim, tworzyć swoje lepsze, własne życie.



lato wracaj

______
https://www.facebook.com/nawetnieblogspot?fref=ts  <--- FANPAGE


wtorek, 1 września 2015

Szacunek

Witajcie.

Ktoś może mi powiedzieć, dlaczego w obliczu nadchodzącego roku szkolnego czuję spokój, okiełznanie i zrównoważenie?
Jasne. Mam postanowienia jak każdy inny uczeń, których nigdy jak każdy inny uczeń nie dotrzymam.
Będę systematyczna, będę robić KAŻDE zadanie domowe SAMODZIELNIE, nie będę ściągać, opisywać.

Hehe.
Śmieszne ale prawdziwe.
Blogi nastolatek - gimbusów dostarczają wiele rad jak wkroczyć w ten mroczny świat korytarza szkolnego wraz z upstrzonymi koleżankami koleżankami. Dodają zdjęcia swoich zeszytów jakby kurde nie każdy nosił zeszyt do szkoły. Miliony długopisów na milionach zdjęć, za pół roku i tak same wyjdą z piórnika albo znajdą nowego właściciela, który niepostrzeżenie je przygarnie do swoich czeluści plecaka.

Z dumą oświadczam, że wkroczenie do 3 klasy LO nie wymagało i nie będzie wymagać ode mnie kwoty wyższej niż 100 zł.
Bo po co latać z milionem długopisów, przeróżnych karteczek, notatniczków i innych naciągaczy?
Jeśli komuś będzie zależało, nauczy się i bez dodatkowych pomocy. Jeśli będę chciała umieć to się "naumiem".

Największą zgrozę budzą we mnie sytuacje, gdy do mojego miejsca pracy przychodziły matki z książkami pełnoletnich dzieci.
WTF?
JAK TO?
Ponoć tacy ludzie powinni być już samodzielni. Są zwykle gotowi jechać do Magnes, a książek sprzedać to nie - MATKA niech targa, a co mnie to.
Niech mnie pierun strzeli, krew nagła zaleje.
 Z dumą oświadczam iż od 4/5 klasy podst. sama załatwiałam sobie takoweż sprawunki, przez myśl mi nie przeszło by uganiać z tym rodzica. Sama wiedziałam co będzie mi potrzebne i to mi zależało na pieniążku. To przynajmniej MNIE miało zależeć.
Ludzie weźcie się w garść!
Możecie tak? Bezkarnie się opieprzać, nic nie robić, nie spełniać żadnego swojego zasranego obowiązku z kanonu "córka"/"syn"?
Rodzice dawno pokończyli szkoły, czas i na nas abyśmy my to zrobili a nie ich zmuszali do uwstecznienia się do poziomu zastanawiania się czy córcia/synek w 2 klasie o jakimś tam profilu miał taką książkę i oby była dobra bo przecież córcia/synuś nie obróci aby ją wymienić tylko ZNÓW rodzic.

Wiek: 18 lat nie uprawnia tylko do kupowania legalnie alkoholu, papierosów i innych cyrków ale też zobowiązuje do ODPOWIEDZIALNOŚCI za swoje czyny, ŚWIADOMOŚCI konsekwencji, MYŚLENIA przyczynowo-skutkowego z zamierzonym efektem, w pełni jasnym i określonym.
Można wstać i ruszyć dupę z kanapy? Można, wystarczy chcieć, być chociaż trochę altruistycznym w tym zapyziałym, egoistycznym świecie gdzie córka podczas podręcznikowych zakupów rypie matkę ze zniszczonymi od pracy dłońmi, że przecież " idiotko, nie tą książkę do łap wzięłaś".
Gdzie szacunek? Pytam się, GDZIE?


Musiałam. Lepiej mi. Ale czy to nie prawda ? No prawda!



Drogie wakacje się nam kończą.
(00:04 teraz kiedy piszę te literki ) - no dobra. Skończyły się.
Rok leci jak głupi, dzień leci za dniem, nie zauważa się nawet w tym ciągłym pośpiechu pór dnia, początku i końca.
Ciągle gdzieś biegniemy. Nie szanujemy bliskich, lecimy za ambicjami, nie zwracamy uwagi na innych ale też i niekiedy na siebie.
Ważne jest, aby nie tylko w wakacje poświęcać sobie czas, ale też w trakcie pracy, szkoły. Aby mieć czas na myśli o sobie tylko dla siebie. Aby odciąć się od reszty, zapomnieć.

Te wakacje były jednymi z najlepszych. Poznałam kilkoro fajnych ludzi, spędziłam świetne wakacje nad Bałtykiem, był cieplutki - ogólnie, nie dlatego, że ktoś stał dalej i z prądem doleciało. :D
Odpoczęłam i czuję, że mogę stawić czoło dwóm z największych wyzwań.
Prawku i maturze. Pierwsze kończę, drugiego nawet nie zaczęłam. Mam tylko nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Jest dobrze. Czas uciekać. Będę wpadać.
Nad książkami zawsze jest jakaś inspiracja, nie?
Nie ma nic ciekawszego niż szukanie sposobów jak tu odciągnąć mózg od książki, której materiał będzie sprawdzany na sprawdzianie czy coś.



Będzie dobrze :) Musi być!
Macie jakieś propozycje? Może komuś czegoś potrzeba? Ktoś ma jakieś pomysły na temat o którym chciałby poczytać? Zapraszam do KOMENTOWANIA, albo pisania w wiadomości prywatnej tu:
https://www.facebook.com/nawetnieblogspot?ref=hl


Serdecznie zapraszam, a tu wklejam promyki wakacji!!




Buziaki kochani! :* Dobrej nocy!


Cieszcie się tym co mieliście, macie i mieć będziecie. :) Wakacje udane! Do zobaczenia za rok!

czwartek, 23 lipca 2015

(nie)wakacje

Witam Cię drogi czytelniku/ droga czytelniczko!

Uważasz czas wakacji, faktycznym czasem WAKACJI?
Bo co się kryje pod tym słowem?
Książkowo i wikipediowo oznacza to niemniej:
Wakacje (ferie letnie) – okres wolny od nauki szkolnej. Terminy i długość wakacji są zróżnicowane w wielu krajach, a nawet w ich poszczególnych częściach. Istotnymi czynnikami mającymi wpływ na terminy wakacji były święta religijne oraz rytm pracy rolników i związana z tym konieczność udziału wszystkich członków rodziny, w tym dzieci, w pracach polowych.

Okej. Wolne od nauki szkolnej jest, bo nie innej, bo przecież człowiek uczy się każdego dnia czegoś nowego.
Jak wytrwać, jak rozmawiać, dowiaduje się nowych rzeczy, zbiera garście informacji z różnych źródeł. Korzysta z internetu, czyta książki. Do naszego mózgu nieustannie docierają niezliczone bodźce, na które bądź co bądź, oddziałujemy. Przetwarzamy je świadomiej bądź też nie. Wyciągamy z nich to co najistotniejsze, a resztę odrzucamy.
Hmmm.. Czyżby nie byłoby tak też w naszych kontaktach międzyludzkich, a przede wszystkim w tych dotyczących miłości, a wyszczególniając, w etapie wczesnego zakochania?
Bierzemy z ukochanej osoby to co najlepsze, resztę ( wady ) odrzucamy, stawiając ją wobec siebie i innych w możliwie najlepszym świetle?
Heheheh... Tak nie jest zawsze jednak.
Etap ten mija po pewnym czasie, blask ideału ukochanego blednie, a nam doskwierają te przywary ( powracając do wcześniejszego tematu co do nauki typowo teoretyczno-praktycznej: doskwierają nam braki w wiedzy znaczeniu ogólnym). Po czym następują jak grommmmm z nieba: bah jeb, jeb,WOJNY!

Ale odbiegłam.
Ale dokończę. 
To tylko od pary zależy, czy wytrwają ten okres wojen i leczenia przywar swoich i drugiej osoby.
Jednym starcza siły, stawiając czoła najbardziej bolesnym zdarzeniom i słowom, a drudzy? Chowają głowę w piasek odwróceni dupą to swojej niegdyś wielkiej miłości.
Walczcie o swoje: a) uczucia, b) potrzeby, c) zdanie. Nikt Wam przecież tego nie zabrania. Nigdzie nie jest ujęte w ŻADNEJ konwencji, czy innym papierze, że nie możemy walczyć o to co i kogo kochamy. Spełniajmy marzenia, bądźmy z tymi, których kochamy i róbmy to co daje nam szczęście. ☺


Dobra. Wakacje? Przyznać się kto jest leniuszkiem i nie pracuje? A kto postanowił zarobić np w pierwszym miesiącu by drugiego baletować od rana do rana ?
Przyznam sama szczerze, że sama podjęłam się pracy. Nie jest źle a nawet bardzo sympatycznie. Kontakt z ludźmi - to co lubię - JEST! Doradzam - to co lubię - JEST! Poznaję ciekawych ludzi i ich niekoniecznie ciekawe historie ( ale to w najrzadszym przypadku ). Siedzę w papierach - no tu bym polemizowała co do lubienia - ale jest!
Teraz chyba już rozumiem co czują wszyscy pracujący. 
Urlop – czas wolny od świadczenia pracy przez pracownika, przewidziany przepisami prawa. Zależnie od rodzaju urlopu, pracownik może dostawać w okresie urlopu wynagrodzenie lub nie.
Zaczęłam pracę w czerwcu, a teraz już odliczam ile mi zostało do mojego pierwszego w życiu "urlopu". Docenia się teraz każdy wolny weekend i tak naprawdę to nie ma żadnego porównania GODNEGO do użycia aby porównać oczekiwanie do wolnego od szkoły a od pracy. Praca jest świetna, kto widział, ten wie. :D
To nie to samo co szkoła.

Ludzie! Doceniajcie, że macie wakacje a nie tylko URLOP póki możecie. Czasami z przestrogą patrzę na przyszłość i patrząc na różne schematy? To mogłyby być moje ostatnie wakacje. Potem (daj Boże) studia, praca, obowiązki = koniec dzieciństwa, koniec wakacji.
Już doceniam to, gdzie wyjeżdżałam, jakie szczyty zdobywałam, gdzie byłam, poznawałam ludzi. Bo teraz z napięciem oczekując urlopu, można dostać białej gorączki, którą wspiera świadomość, że o krok stoi klasa maturalna, koniec NAJLEPSZEJ SZKOŁY, kurde!
Aż żal. Nie?
Może to durne z tej perspektywy, że chwali się szkołę.
Ale ja chwalę. Mięśniak to dla mnie jeden z najlepiej dokonanych wyborów życiowych. Nic nie dało mi takiej radości i nie daje, jak możliwość bycia uczennicą i przewodniczącą tej szkoły. Jest świetnie, dobra kadra.
I nie ma co narzekać, że ktoś ma odchył. Każdy ma odchył czy to uczeń, nauczyciel, matka, córka, syn, wuja, sąsiad. 

Doceniajcie to co macie, walczcie o swoje i z niecierpliwością oczekujcie urlopu. Spełniajcie swoje marzenia i się relaksujcie. Nawet za mnie bo ja już nie mam nawet na to czasu, a muszę się nauczyć relaksować bo zapomniałam.

Uśmiechajcie się częściej. :)
Może to nam pomoże.

Dobranoc kochani, udostępniajcie w miarę możliwości, będę wdzięczna za każdą pomoc odnośnie reklamy a nie ukrywam, że potrzebowałabym kogoś kto ma czas i zna się na interpunkcji, haha! ☺

Tymczasem uciekam do testów na prawko! I podsyłam zdjęcie mojego zbrucza:

Kot podejście 3: 

Dobranoc!

sobota, 13 czerwca 2015

BĘDZIE DOBRZE

Tradycyjnie, przywitam Cię mój czytelniku słowami, iż nie wiem kompletnie, co z tego wszystkiego wyjdzie.
Witam Cię! 


Nawiązując do tego, że obecnie na mojej drodze nie pojawiają się same zazdrosne marginesy to towarzyszy mi w ostatnim czasie stosunkowo dobry nastrój. Wcale nie jest źle, nie nie! 
Nie ma nic gorszego niż jakieś niedowartościowane bancwołki, myślące, że są Alfą i Omegą i myślące, że swoimi nie do końca poprawnymi czynami, które nie często chwytają się ram moralności, zdobędą świat!
Otóż to. Najpierw jest chwila konsternacji " halo? co ze mną nie gra? " po czym, coś Cię trafia jak grom z nieba i uświadamiasz sobie, po wnikliwych analizach, że to wcale nie Twoja wina, że nie wiedzą co to moralność, człowieczeństwo i jakiekolwiek podstawy do tworzenia związku z kimkolwiek. 
Myślą, że życie to ciągła zabawa, która da się załatwić po znajomości i aby móc powiedzieć pod koniec żywota, że to był dobry czas należy spróbować wszystkiego. Otóż to. Nie.
Nie jeśli nie jest to moralne. Bo co to za życie, jeśli brak w nim szacunku, przede wszystkim do samego siebie?
Zastanów się, zanim zrobisz coś co faktycznie nie powinno mieć miejsca w Twoim pięknym życiu.

Zakładam, że pięknym bo prawdopodobnie jeśli dotarłeś/łaś to tego momentu, to nie zniechęcił Cię szereg literek poukładanych w jakąś tam, logiczną całość i wiesz jakie są podstawowe zasady tego, aby przeżyć normalne życie.

Czy Tobie też brakuje czasu?
Czasami zastanawiam się z czego to wynika. Czy z tego, że faktycznie jest dużo tego wszystkiego na głowie czy najzwyczajniej w świecie nie umiem się zorganizować?
Często słyszę słowa: "Kurde chciałabym tak jak Ty, Ty na wszystko masz czas, ciągle gdzieś latasz coś załatwiasz a ja nie mam w ogóle na nic czasu"
Uśmiecham się, mówię, że fajnie, że tak myśli. :) No super. Nie wiecie jednak, że w tym wszystkim nie mam czasu na poczytanie chociażby książki innej niż szkolna albo na wcześniejsze pójście spać.
Zwykle dodaje posty późnymi godzinami no bo kiedy wcześniej? No nie ma czasu!

Ale szczerze? Minusem jedynym jest to, że faktycznie nie mam tego czasu wolnego wolnego dla siebie - tak typowo.
Większość to +. Dlaczego? Podoba mi się to, czuję się ważna i lubię robić coś, na rzecz ogółu. Sprawia mi to niesamowitą satysfakcję, gdy widzę po wszystkim jedną czy większą ilość zadowolonych par oczu. Daje kopa do chęci a potem? Biorę na siebie jeszcze więcej.

Najważniejsze chyba to cieszyć się tym co się ma.
Tak rzadko potrafimy docenić to co mamy. 
Wybrzydzamy, bo zupa za słona, bo za gorąco bo za zimno, bo nie ma kasy, bo wieje.
Wybrzydzamy i tylko wybrzydzamy. W ten sposób podkreślamy swoje takie a nie inne podejście do sprawy zamiast wstać i coś zrobić aby poprawić to nad czym tak lamentowaliśmy.
Do zupy wrzuć ziemniaka bo wyciąga sól, jak za gorąco to zeżryj loda albo wypij zimną lemoniadę, jak za zimno to kup sobie ogrzewacze do dłoni i właź w koc. Jak nie ma kasy to IDŹ DO ROBOTY, sprzedaj stare ciuchy ( ale nie kradnij - zarobione dają satysfakcję ), jak wiatr to załóż wiatrówkę albo nie wychodź z domu. :)

Na wszystko jest jakiś sposób ale wystarczy chcieć. :)


Ostatnio w moim życiu wydarzyło się chyba więcej miłego niż w ostatnich miesiącach. :)
1* nie pojawiły się barbarzyńskie marginesy
2* Lednica na duży +!
3* Koncert HAPPYSAD'u z którego wyszłam z przecudownymi autografami i w ogóle było arghhh!
4* No średnia jest jaka jest. :D
5* Nie chwaląc się - nie gaśnie mi i czuję się średniokrajowym w skali Polski młodym, uczącym się kierowcą. Heheheh!
6* Mam znajomych i bliskich wartych docenienia. Dają dużo radochy i wspierają w większości pierdół jakie sobie wymyślę. 




Maleńki kaktusik ale zaaklimatyzuje się na tych bożacińskich parapetach. ☺
Proszę bardzo, moje pierwsze oficjalne zdjęcie z big kisem, dak fejsem. Zawsze to był jakiś small dak, teraz przeszłam samą siebie.
Podpisuję to jako czyn odważny.











W ogóle ostatnio mam fazę na totalnie idiotyczne filmiki. Dzięki takiej sąsiadce mojej imienniczce, do perełek trafiła kolejna:
https://www.youtube.com/watch?v=X18mUlDddCc   <-- polecam. :D




Kończąc, reasumując,


Cieszmy się z tego co mamy, zauważajmy zawsze jakieś dobre strony różnych zdarzeń. Na pewno każde z nich nas umacnia jeśli nie poddamy się marazmowi. Doceńmy bliskich, rzeczy materialne, zdrowie, pogodę. 
Na skazanie, pozostaw margines. On żyje w swoim systemie, do którego Ty, jako człowiek wartościowy nie jesteś przystosowany. 


Pozdrawiam wszystkich
( jeśli wiesz, że Ciebie bym nie pozdrowiła to nie pozdrawiam)
interpretacja dowolna. :)
Na zakończenie:

Podaj link do bloga dalej, pomóż mi dotrzeć do większej ilości osób! Może ktoś ma takie same, pomysły?

xoxo

sobota, 23 maja 2015

marginesowi mówię nie!

Czasem zastanawiasz się, ilu ludzi przed Tobą, którzy obecnie Cię otaczają - są tymi prawdziwymi, a ilu jest tak o, po prostu bo wędruje z miejsca na miejsce i zastanawia się jakby tu zedrzeć z Ciebie coś i zaraz hycnąć gdzieś na bok pozostawiając nadkwasotę ducha? Na pewno.


Taką oto myślą rozpocznę coś, co obecnie zapowiada się na nic.

Kilkoro pytało się mnie czemu nic nie piszę ostatnimi czasy. Odpowiedź była zarazem pytaniem:
Dlaczego mam pisać ciągle o tym jak ludzie okazują się totalnymi pomyłkami i jestem zmuszona do tego aby początkowo troszkę przeżywać a następnie uświadamiać sobie...


jak wiele im brakuje do życia jakie mi przyszło wieść, a na jakie oni sami siebie skazują.

Czego mi trzeba?
Mam jakby nie patrzeć wszystko:
dom, własny pokój, książki, przystępne oceny, jakiś tam talent/y, faceta, zdrowie, ciuchy, jedzenie, rodzinę...
Ilu ludzi na świecie cierpi na brak jednocześnie kilku z wyżej wymienionych?
Oczywiście chciałabym im pomóc, ale tylko tym, którzy nie decydują o tym sami. Ludzie, którzy sami niszczą swoje zdrowie, swoją reputację, robią coś czego będą kiedyś żałować - niszczą drogę do mnie.

Dobry ratownik to zdrowy ratownik? No tak. Czemu mam się stawać i być złym ratownikiem dla ludzi potrzebujących "faktycznie", przez osoby tzw "nizin"?

Przecież to niszczy samego Ciebie.
Nawet nie jesteś świadom jak wgłębia się to zło, w Twoje JA i jak cichutko Cię zjada.
Kroczek po kroczku, aż w końcu stajesz się taki sam.
Cierpisz na to samo, masz te same problemy jak reszta niziny, sam jesteś niziną.


To Ty jesteś twórcą swojego życia!
To Ty nim kierujesz, tworzysz je takim jakim chcesz.

Wiadomo czasami na przeszkodzie stoi nadopiekuńczy rodzic albo jakiś schemat, któremu lepiej byłoby się podporządkować. Okey, rozumiem.
Ale świat jest tak skonstruowany, że wzbogacił Cię w rozum, ( mniejszy/większy ) którego masz prawo użyć aby wymyślić jakiś racjonalny konsensus. :)
Ty jesteś artystą w swoim świecie, wśród policzonych dni. Od małego decydujesz o tym kiedy staniesz, sam złapiesz za łyżeczkę i z sukcesem trafisz nią do buzi nie upyprając się. Potem sam decydujesz jaki szlaczek narysujesz, jak odrobisz zadanie domowe... jaką średnią szkołę wybierzesz, jaki przedmiot na maturze będziesz zdawał. Jakie studia wybierzesz, pracę, drugą połówkę, gdzie zamieszkasz, jakie stworzysz dalsze życie.
WSZYSTKO TY! I to nie jest egoistyczne. To prawda. Nie możesz dać kierować swoim życiem komuś innemu. :)
Nie możesz spaść na dół aby pomagać tym, którym podoba się życie w ciemni. Masz korzystać z pomocy tych, którzy widzą więcej bo na pewno istnieją Ci wyżsi od Ciebie i ode mnie.
Wtedy wszystko będzie ok!

Kup książkę, na którą od dawna się czaiłaś, posłuchaj zapomnianego zespołu, popłacz kiedy Ci źle, a kiedy poczujesz, że chcesz coś zmienić, po prostu to zrób.
Obmyśl plan, wdrąż go w życie!


Przecież możesz!

Nie zaśmiecaj sobie głowy marginesem z negatywnymi komentarzami. On Ci ZAZDROŚCI, tego co posiadasz, tego co Twoje i tylko Twoje.

Uśmiechnij się na myśl o swoim życiu. Usiądź, dokonaj dotychczasowego podsumowania, załóż ile jeszcze chcesz zrobić i działaj. Nie bój się.



TO TY TWORZYSZ SWOJE ŻYCIE. Ja swoje, Ty swoje a ten margines? Niech kopie dalej. Może niczym kret, ślepo będzie krążył w dole, kiedy Ty będziesz wchodził na coraz wyższe szczyty. 

Jesteś, spraw aby Twoje życie było takie jakie sobie wymarzyłeś. :)



Pozdrawiam wszystkich, którzy są prawdziwi i nawzajem możemy od siebie zdzierać to co najlepsze, wymieniać się doświadczeniami i po prostu być. :)

Marginesowi? Powodzenia. Na więcej nie liczcie. Już nigdy.



Dobrej nocy! Zostaw coś po sobie! Na pewno się ucieszę. :)

Zapowiada się dobry koniec maja i miły czerwiec! Do zobaczenia!

sobota, 21 marca 2015

próba powrotu I

Witam Cię drogi czytelniku.

Człowiek przepełniony ogromem emocji, bólu, żalu wymieszanych z radością, chęcią pracy wzajemnie się niweluje co powoduje, że człowiek w końcu dostaje na głowę.Niby jest neutralnie wg matematycznych obliczeń, 0, ZERO uczuć a jednak to zastanawia.
Ciężkie jest to do zniesienia.
Jest wewnętrznie pobity przez natłok uczuć, walczących ze sobą przeciw sobie. A przecież każdy kurde mówił, że uczucia to dobra sprawa.
Dlaczego kłamał?

Uwalniający jest krzyk. Wyraz słów wypowiadanych w największym stanie upojenia emocjami. Ich znaczenie, wyrażone ekspresyjnie uwalnia od presji poszukiwania szczęścia. Najważniejsze to dać się ponieść emocjom. W końcu chociaż raz nie myśleć o tym co pomyśli inny - pokazać to co boli, cieszy, czego się pragnie. Mówieniem, krzykiem, płaczem, śmiechem ( prawdziwym i tym histerycznym ).
Największy sukces polega na tym by być dumnym.
Czy będziesz i czy nie zje Cię sumienie to zależy kim jesteś.
Mnie nie zjadło.  

Wiosna is coming!
Może zrobić porządek w końcu w tym chaosie uczuć i ciągłego strachu? Zaufać komuś, poświęcić się czemuś ( jeszcze czemuś ).
Wrogowie nienawidzą jak jesteś szczęśliwy. Jak robisz to co kochasz. Wtedy nie ładnie wpieprzają się i chcą to zniszczyć. Celem staje się odsunięcie ich od siebie. Niech zajmą się swoim własnym, marnym życiem.
Może przy pomocy ludzi, którym zależy w końcu uporam się z problemem spędzającym mi sen
z powiek i odbierającym radość życia? Trzymam za Was kciuki i liczę na Was.

Zdarzają się tacy, którzy niszczą wszystko aż do podstaw, ale ważne jest też to, że tuż obok stoją Ci których niszczycielska siła nie dosięgła. Ciesz się nimi.

I nie mów olej to- komuś kto wiesz, że cierpi. I tak nie oleje. Bo to głębiej jest schowane niźli na kresach mózgu aby to po prostu sobie wyrzucić z głowy.
O nie nie!


Pozdrowienia dla najbliższych.
Dziękuję, za to, że jesteście.

Wracam do świata, mam nadzieję, że nie pod maską wiecznie szczęśliwej a po prostu szczęśliwej.

sobota, 28 lutego 2015

nic więcej

Dobry wieczór. Jest 00:46 ja czekam na coś już od dłuższego czasu, zamiast iść spać.
No cóż. Myślałam, że jednak obietnica zostanie spełniona. Zawiodłam się.

Pieprzona zima, mydli oczy, snuje w zakamarkach głowy złe wizje, deprawuje umysł i totalnie go okalecza tym, że jest, że jest ciemno, zimno, mokro albo wietrznie...
Wiosna? Halo?

Mogłabym generalnie pójść w dwie strony, podsumowania ferii, które były mega udane! Wypoczęłam, nie latałam od wyjazdu do wyjazdu między pralką a autobusem, wiozącym mnie na kursy czy gdziekolwiek indziej.
Nie musiałam się martwić (aż tak bardzo), stresować, tęsknić przede wszystkim.
To jest najważniejsze! Było fajnie. I jedyne co Wam powiem to to, że po prawie 2 latach związku z Filipem byliśmy pierwszy raz w kinie! Wow! ☺ Pewnie wiecie na czym ale sam fakt!


Druga strona ?
Zła! Jak to zwykle trzeba się poukurzać na wszystkich frajerów dookoła. Jakoby nie było to jest jedna z tradycji już od pewnego czasu. Ale kto by ubarwiał życie nie lepiej niż właśnie frajerzy/rki?

Może poruszając tematy tutaj, które obecnie blokują mi duszę przesadziłabym bo chyba tego się nie da odpisać inaczej jak tylko prosto z mostu.
Może zadam sobie kilka pytań, może kilka pytań poleci w Twoją stronę.

Dlaczego ludzie chcący by otoczenie było dobre najwięcej cierpią? Dlaczego ich dotyka najwięcej zła i cierpienia?
"Bóg nigdy nie mruga" - może nie znasz książki.  Babeczka z ciężkim dzieciństwem, okresem dorastania i pierwszymi krokami w dorosłości. Potem rak i walka. W końcu osiąga to co sobie wymarzyła wg. zachowań, które wypracowała doświadczając tylu smutków?

Dlaczego ludzie boją się utraty bliskich, ich nagłego odejścia bez " do widzenia" ? Bo widzą po innych jak muszą cierpieć w takich samych sytuacjach.
Boimy się cierpienia, które w gruncie rzeczy w przyszłości wiele nas uczy.

Poparzysz się = boli jak cholera = nie dotykasz więcej tego co może okazać się gorące = parzące

cierpiałeś = nauczyłeś się

podchodzisz z większym dystansem

oby Ci się udało

bo mnie nie udaje.


A najczęściej ranią Ci, którzy wg, schematów powinni być najbliżej. Wspierać mimo wszystko, Być gdy jest źle.



Pozdrawiam, dobrej nocy.