niedziela, 24 listopada 2013

Świeżo.

"Plany na życie"

W poniedziałek będę smutna
i pójdę szukać kamienia filozoficznego
we wtorek uporządkuję świat
przypnę gwiazdy na niebie
byle do środy
w środę z pewnością będę latać
to postanowione. I uda się, na pewno.

A potem zacznę gadać z drzewami.

Kto nie dyskutuje z drzewem
krzywdzi świat brakiem uwagi
i nie wiadomo, jak
to się może skończyć.



Zeskrobując lakier z paznokci, pojawia się kolejna próba ponowienia malowania.
Czas mija a dalej stoję w miejscu.
Ze wszystkim chyba.

Mogłabym tak trwać w nieskończoność.
Jest świeżo. Jakbym dopiero się urodziła, wstała z łóżka, wyszła spod prysznica.
Ponoć pięknieję, nie mnie to oceniać.
Akceptowana.
Kochana.
Potrzebna.

Trzeba się ruszyć, byle ta świeżość została. Taka która powoduje, że jest lekko, bardziej przystępnie i nagle jakoś
łatwiej?

Motywacjo?
Muszę nad Tobą popracować, reszta pójdzie z górki.




Przepraszam, że tak lamentuję. Jestem otwarta na propozycje. Jeśli są jakieś pytania, tak jak kiedyś, chętnie odpowiem.



Zakochałam się od nowa.
W tym samym osobniku.
W moim wsparciu i nieodłącznym towarzyszu.
To żadna konspiracja.
Kocham Go.



Pozdrowienia!

Zdjęcie zrobiłam porem.

niedziela, 10 listopada 2013

cienka linia

Jest zbyt ciężko, nawet za.
Zbyt dużo jest wobec mnie oczekiwań,
za dużo planów dla mojej osoby.
Moja przyszłość mnie nie przeraża, przerażają mnie w niej ludzie.
Może nawet ich brak.
Przez obopólne błędy stron.
Oczywiście zawsze najgorszym czynnikiem będzie obecny podmiot liryczny.
 Boję się coraz bardziej,
strat jakie czyhają za rogiem
ujawniających się brakiem zainteresowania
zrozumienia
niechęcią
żalem
zazdrością
mściwością
Brakiem empatii która zaginęła w obu stronach.
Nie umiem wrzucić ludzie do jednego worka. Nie potrafię.

Po protu ja też Cierpię.
Oczywiście najgorszym czynnikiem będzie obecny podmiot liryczny

Piszący coś co albo swoją zwięzłością rani, śmieszy, chuj wie co jeszcze.




Naprawdę już nie mogę.