poniedziałek, 20 maja 2013

hejtery śmierdzące

MICHAŁKÓW. HO HO HO
W LIMUZYNIE BIZNESMENY I BIZNESWOMANKI.

Nasza skromna wycieczka do Lichenia.


No to jak jest.
Kurde. Ludzie są straszni. Dlaczego tak bardzo i tak często brakuje nam, przysłowiowych "jaj"? 
Dlaczego tak wielu rzeczy boimy się zrobić. Boimy się opinii ludzi, tego co o nas zostanie pomyślane czy powiedziane, nie patrząc na to jak wielkie możemy mieć z tego korzyści.
Albo nie mamy jaj no po prostu jesteśmy zbyt wrośnięci w swoje ego. Ej, kochane hejtery. 


 Dawaj. Jak to jest. Ja np. obecnie boję się napisać czegokolwiek co może zostać odebrane wyżej niż na umysł 3-gimnazjalistki przystało i będę jeszcze za to zahejtowana na śmierć. Kurde. 

Kochany anonimie z gołczatu: Jeśli to czytasz. To wiedz, że Twoja opinię JA, Filip czy Ania mamy głęboko w poważaniu. Na serio jesteś jednym z epizodów mojego życia, Nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania bez Ciebie. Twoje jednorazowe i małokonkretne- nieuargumentowane coś co nie wiem co miało na celu naprawdę wpłynęło mi do umysłu i myślę, że od dziś, ja, regularnie zacznę biegać, Filip wpierdzielać fast foody bo jest za chudy a Anka chodzić w bikini bo na glany jest za gorąco.
TRZPIEŃ.

Tak z resztą to.
Ludzie są masakryczni. Z dnia na dzień, coraz więcej mnie zaskakuje i coraz więcej chcę wiedzieć, bo patrząc na różne przypadki i na wszystko co się dzieje w związku z moją osobą i ogólnie dookoła i między innymi to na serio wiedza ta jest tak ogromna i te wszystkie zakamarki tak nie do ujrzenia że trudno byłoby to na raz wszystko pojąć.
Chyba każdemu z wiekiem przychodzą takie rozkminki. 
STRATA? Tak realnie trudno mi wyobrazić sobie, co byłoby gdybym miała w obecnym czasie kogoś lub coś stracić. Nie odczułam chyba tego jeszcze nigdy tak bardzo boleśnie. Jeśli chodzi o mnie i moje historie.
Po prostu wiedzmy, że takie rzeczy się zdarzają, nie jesteśmy w tym sami. Nie tylko my tracimy kogoś bliskiego czy rzecz z którą jesteśmy związani.
Zaufanie. To chyba najgorsze. Nie polecam nikomu i nie życzę samej sobie.
Jakoś tak mi się nawinęło, bo zgubiłam ładowarkę.


Na serio. Ale mnie to hejtowanie rozbawiło, że hej!
Takie podbramkowe sytuacje są takie śmieszne.

Dzisiaj wyjątkowo jest beznadziejnie jeśli chodzi o pisanie. 
Jest to zlepek nie wiem czego, rozkleiłam się wręcz emocjonalnie ( ale tu śmierdzi ironią ).
Ah ah ah... Nie mam siły. 

Życzę wszystkim zdrowego dystansu do samego siebie, on jest najważniejszy.  Im bardziej nie akceptujesz siebie, tym bardziej wszystko co chciałbyś mieć nie podoba Ci się w kimś kto to posiada.
Każdy jest fantastyczny na swój sposób i nikt, nawet śmierdzący anonim z pierwszej klasy nie jest w stanie Ci zabronić bycia sobą i z kimkolwiek.
NIKT.

ZAZDROŚĆ EVERYWHERE.

Na serio, przepraszam za to co dziś napisałam. 
Dajcie mi trochę pomysłów. Nic nie dzieje się ostatnio konstruktywnego, chyba że nadszedł czas zastopowiania z odkrywaniem nowych odczuć na pewien czas. CAŁKOWICIE NIEŚWIADOMIE.


DOBRANOCKA.