niedziela, 14 kwietnia 2013

Mądry tytuł zachęcający do przeczytania.

Pilnie potrzebny ktoś z aparatem.

Nie ma to jak siedzieć sobie wieczór na fejsie, powolnie tracić humor i wpadać w chorą melancholię po czym obejrzeć najbardziej wzruszający moment "Uwierzyć w ducha", wypić szklankę wody wsłuchując się w audycję koncertu Skubasa. Skubany. Talencior mają. I jakoś tak realnie to dzięki nim znów tutaj jestem.
Nie ma to nawet dość jasnej definicji dlaczego mnie natchnęło właśnie teraz, może powinnam zmienić godziny tworzenia i funkcjonowania? Może powinnam zmienić nie tylko to?
Sama z siebie bardzo bym chciała, szkoda tylko, że wszystko co mam na liście "do zmienienia" jest uzależnione od innych. Dlatego też, za dużo wymagam od innych. Tu jest pierwsza konkluzja.
Drugą konkluzją miało być raczej zrzędzenie co do tego, że w wielu sprawach jest nijak i gównianie.
Albo nie wiem co się dzieje, albo nie wiem co mam zrobić, albo w ogóle najpierw mówię "okej zrobię to" a potem jednak zmieniam zdanie i wcale nie jest tu wytłumaczeniem, że jestem dorastającą kobietą czy jak kto woli to tam ująć. Po prostu chodzi o sam pieprzony fakt niepewności. 
"Chodzę po lodzie kruchym jak wiara w cud
Walczę uparcie o lepszy grunt dla stóp"
Kurde ludzie jak ja mogę mieć takie rozkminy? Dzielę się tym tu bo mam taką potrzebę, skąd ta potrzeba?
Pewnie z tego, że po prostu lubię gadać, pisać i wykorzystywać w pełni to co może albo przez co mozna trafić do ludzi i może im jednak coś pokazać i uświadomić. Dlatego, że może nawet w taki sposób czasem jest łatwiej dotrzeć do innych. Mimo wszystko ułatwia mi to jakąś część moich zadań i spełnienia poczucia.
Tak realnie mogłabym opisać Wam tu całe swoje życie BEZPOŚREDNIO. Nawet PERSONALNIE zaznaczając osoby w nim ważne, czy tez takie które chyba zbyt dużo o mnie wiedzą i wykorzystują to wiedzę w nieprawidłowy sposób zamiast zamknąć jadaczkę na kłódkę i siedzieć cicho skoro jest się takim cwanym jak dochodzi do kontaktu face to face? No nie? :)

Niezależnie kim jesteś. ZAWSZE znajdzie się ktoś komu się nie spodobasz, chociażby w minimalnej części. 
ZAWSZE znajdzie się jakiś wyjątek, który szerzy ferment i próbuje nastawić przeciw Tobie wielu innych ludzi. Może minimalnie mu to wychodzi. Wtedy pamiętaj, że skoro zostali zbałamuceni, to nie zasługują na Twoje towarzystwo. Zawsze zostaną też osoby wierne swoim zdaniom i chwała im za to. Nie żeby nie było że już jadę po całości.
Szkoda tylko, że najczęściej okazuję się takim kimś osoba po jakimś czasie od czasu kiedy naprawdę blisko  z tą osobą byłeś. Dziwne, no nie?

Wtedy, ponieś głowę i nie spuszczaj oczu. Po prostu pokaż, że znasz swoją wartość i że nikt nie jest w stanie Cię zniszczyć.
Bo każdy jest kimś wyjątkowym. Z osobna i wszyscy razem. 
Bądź sobą i nie zmieniaj się bo jednej czy drugiej osobie coś nie pasuje. Innym problemem jest kiedy napiera na Ciebie większa liczba.
Ale to już chyba innym razem... :)


Szczerze mówiąc, zaczynając pisać tą notkę, stwierdziłam że łeeee znów wyjdzie gówno, aczkolwiek uważam, że warto było zostać chyba trochę dłużej. No i wyszło i ukulało się coś z tego.

Myślę, że lektura da do myślenia tymczasem do poduszki zarzucam wyżej wymienionego SKUBASA a mówię soczyste DOBRANOC :*
Od razu polecam propagowanie wśród swoich znajomych ew. fanpejdża jeśli będziecie mieli chwile a oprócz tego chęci. Z  góry dzięki! :)

ps. POZDRAWIAM.

1 komentarz:

  1. dlaczego doceniamy, jak tracimy?
    proszę o krótką refleksję.

    OdpowiedzUsuń