piątek, 29 marca 2013

hej ho! to ja!


NO I CO JA MAM POWIEDZIEĆ ?

No ej. Mam taką siekę w głowie. Jest ona taka strasznie pozytywna. Ale co sieka to sieka.
W sumie to przecież z tego słynę. Z wielu niepoukładanych myśli, rozrzuconych po różnych zakamarkach mojej głowy i spiętych mięśni. Ze 100 ekstrawaganckich pomysłów na minutę, które nie zawsze są najmądrzejsze na świecie czy chociażby w najbliższej okolicy. Z ubierania wszystkiego w słowa. Nie zawsze te najlepsze, bo po prostu czasem wystarczą te najprostsze. Niesienia pomocy, nie zawsze tej na najwyższym poziomie ale zawsze jakiejś. Z nieumiejętności pozowania do aparatu, zazdroszczę wszystkim którzy to umieją - to takie stresujące. 
Z nieogarnionej mimiki, od pewnego czasu, dużej wrażliwości na wszystko a przede wszystkim na zło i smutne historie. Z zamiłowania do harcerstwa. Z wielkiego serca i coraz twardszego dupska.

Daję radę. Jestem sobą. 
To jest najważniejsze.
Ty też bądź.
Jednakże. Sieka dalej zostaje w mojej głowie.

Ciekawe do kiedy znów będzie tak super.




Tak ponadto to mam coraz piękniejszy pokój pod słońcem, kochanego kuzyna i w ogóle.
Kochaną Dagmarę, Sylwię, Ankę i inne babeczki. Facetków też mam swoich kochanych - przykładowo - tych z biedromki. No nawet tych z włóczęg i smsów bramkowych :)

Lubię to i lubię wszystko!

Otwieram swojego wędrownika, kolejny cel. :)



niedziela, 24 marca 2013

"You' re beautiful"- Sylwia K. Polecam.

Nocka części. Takie możemy być zawsze laseczałki!


Wszystko po to by na sam koniec zarobić naganę.



To nic.
Tak prawdziwie to nic się nie stało coby mogło spowodować żeby było źle.

Kurde. Powiem Wam koledzy i koleżanki + drogi czytelniku, że ma być to notka, mówiąca o kolejnym elemencie czegoś w czym od 15 lat jestem. Tak wiesz. To jest chyba życie, ale nie mogę prawdopodobnie tego powiedzieć bo przecież mam dopiero 15 lat. Owszem. Jestem świadoma. 

Co się stało? Tak prawdziwie to nic się nie stało.
Nic co mogłoby poruszyć neurony i całkowicie mnie rozstroić.
Jestem nienastrojona z lekkim powiewem stacji.
Coś bije, nie wiadomo gdzie.
Coś siedzi, tylko w którym miejscu. Nie potrafię tego określić.
Jestem taka sama jak kiedyś. 
Wchodzę powoli i od nowa w to wszystko tak jak jakiś czas temu. Mam chęci.
Wydaje mi się, że ciągle coś robię źle a wyniki są tego zupełnie inne.
Jestem obecnie bardzo niepewna niewiadomo czego.

Poza tym to nie wiem co się stało ale bawię się znakomicie i staram się w niczym nie zatracać. Dobrze, że podchodziłam do tego z dystansem od samego początku. No nie? 
sentencja: "mężczyźni są skomplikowani w swej prostocie" ~ Sylwia K.

Tak z tych wszystkich konwersacji wynika, że wszystkimi możliwymi osobnikami populacji ludzkiej.

Jestem niepoukładana,
roztargana nie tylko na głowie ale i w niej samej.
Strasznie lubię stare przeboje. Sa takie pełne wszystkiego !
Bardzo chcę wiosny i mojego pięknego, własnego kąta o modrakowej ścianie - remoncie ukończ się.
Chcę mieć wielu ludzi wokół siebie.
Bo mimo ich wad, ukrytych cech i nieprzewidywalności,
każdego bardzo poważnie traktuję.
Prawdopodobnie, z Tobą było tak samo.

A tu klops, no bo tak nie było. A szkoda kolego.
W sumie jak kiedyś mówiłam: "mogłoby być fajnie no nie?"

sentencja kolejna : "Nie ten najlepiej służy, kto rozumie" ~ Sylwia K.
co chciała przekazać autorka, nie wiem. Wiadome jest że bardzo ta postać uwielbiam, za to, że po prostu jest. Nie uciekaj nigdzie proszę. < 3 Masz tu nas:

cytuję:
lovju
soł macz mor
I love you more than yesterday and less than tomorrow
xD



Wiem, że to wszystko jest strasznie rozjechane. Może dlatego, że nie czuję się pewnie w niczym co obecnie robię. Nawet w siedzeniu w autobusie i 5 minutowej jeździe. Jak na szpilkach, wszędzie.
Chyba nie jestem normalna.


Jak już mówiłam, nie bój się skomentować. Wszystko przemyślę, może oprócz hejtu.


Chyba już nic nie napiszę poza podaniem Ci ostatniego listu. :) 
Pozdrawiam Wszystkich kluseczki w rytmach http://www.youtube.com/watch?v=4LDpI063qBA

sobota, 16 marca 2013

znooooooowu

Odkryłam nowy sprzęt, Ola naprowadziłaś mnie.
Dziękuję...
Dzięki obie stałam się jeszcze lepszym czołownikiem niż byłam. Nikt nam nie dorówna.




Tak ponadto.
Miało powstać dziś coś bardzo mądrego, z nutą humoru i nie powstało nic.
Norma jeśli chodzi o sens wszystkiego dzisiaj.
Miałam tyle zakłóceń psychicznych, że naprawdę nie wiem.

Ty w ogóle dziadu miałeś mi pomóc coś wymyślić ale zająłeś się wychwalaniem swojej osoby. 
Pozdrawiam kolegę, F. 




W sumie to nie wiem jak mam Cię w końcu odbierać.
Bo to wszystko ze sobą razem jest przeciwstawne nie wiem czemu. 
Za bardzo drążę chyba.

Kurde.

Dobranoc kobyłki,
dla wszystkich którzy oglądali dzisiaj komers ciepłe uściski bo ja też. :)


piątek, 8 marca 2013

Daj mi do myślenia. I tak już to robię często.


Oj, jakiś kamerkowy szit z nocki a Addamsową Anną.

Przynajmniej nie będziesz strzelać z tyłka że brzydko wyszłaś bo jedyne co tu mogło nie wyjść to Twoje czoło. Moje wyszło z klasą.


Piątkowy wieczór. JESTEM W DOMU !?

To jest aż niewiarygodne. Ostatnie tygodnie były obfite w wydarzenia nieposiadające większej wartości. Jakby nie patrzeć wszystko ma jednak wartość. Nawet jakąś tam wartość ma to, że pogoda w rekolekcje była piękna a teraz to szkoda gadać.
Stwierdzam, że takie pisanie do ludu zawsze mnie zmienia. Chociaż odrobinę, co każdą notkę, w minimalnym stopniu jestem inna. Dawno tego nie robiłam, nie miało to na mnie pozytywnego wpływu i dlatego chyba jestem teraz kim jestem
.
Chyba obecnie nie toleruję samej siebie. Nie ma szału. Nikt nie zauważył.
Ja jednak każdego dnia i każdej chwili walczę ze sobą jakby coś albo ktoś inny siedział we mnie nie chcąc bym była taka jak jeszcze niedawno.
Znów w moim życiu zapanowało tyle niepokoju i dzikiej świadomości rzeczy niepotrzebnych.
Nie ma do tego żadnych powodów oprócz tych moich wyimaginowanych.
Tych, że czuję się niepotrzebna nikomu. Bardziej potrzebni mi się inni niż ja im?
Jej.
Mam tyle zamkniętej motywacji w sobie. Umiem ją otworzyć tylko kiedy i po co? Stałam się człowiekiem który po szkole pędzi do domu i zostaje tam bo tak mu jest najlepiej.
MOŻE własnie tego mi brakowało? 
Nie umiem się określić. To jest takie trudne. Mam wielkie chęci rozmowy z ludźmi. Takiej prawdziwej najprawdziwszej. Nie o gotowaniu, nie o lekcjach czy szkole. O tym co czuje? Tylko jak to wyrazić skoro nie wiem co się dzieje we mnie samej?
Ludzie patrzą na moje rekacje ze zdziwieniem. 
Gdzie się podziałaś Dario!?
  


 Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje. ~ Fiodor Dostojewski


Cóż. Jestem tylko człowiekiem. Przecież wiem, że się podniosę. Bo chyba nie upadłam a raczej nie powinnam.

No. Ponadto, tak czy siak, chyba jestem zbyt samo siebie nieogarniająca.
Zmieniło się coś, albo po prostu coś pękło. Nie obadałam co.

Ejże. No nie mogę tęsknić.
Oprócz za tymi co wiem, że mogę.
To takie straszenne.


Dobranoc kobyłki. :*
http://www.youtube.com/watch?v=jTZt37m8YEA

Nie omieszkiwuj się od komentarza. Dają mi dużo do myślenia.

 


niedziela, 3 marca 2013

tytuł nadaj sam/a

Bardzo pozytywne i kochane zdjęcie. :)
Wywołam!


Co tak naprawdę ma sens? Pytanie zagłębia się w mojej głowie coraz dalej i dalej. Człowiek rodzi się, uczy się podstawowych czynności, idzie do podstawówki, gimnazjum, średniej, potem studia na przemian z dorywczymi pracami, praca, założenie rodziny, praca i utrzymanie ów rodziny a ostatecznie starość, przemyślenia i umierasz. Skoro pojawiliśmy się tutaj i ja mam okazję pisać to co piszę a Ty czytać co tu czytasz to znaczy, że chyba mamy jakąś misję. Jeszcze nie wiem jaką. W każdym kiełkuje się jakiś cel do którego uparcie dąży, spełnia go, ustala nowy i mknie. Co tak naprawdę może być tą misją? Nie wiem. Wydaje mi się, że powinno nią być coś co może chociaż zmienić odrobinę świat. Ale jak wpłynąć będąc szarym przechodniem ulicznym na pokój na świecie czy zgodę między skłóconymi o podział majątku po babci rozdzielonej rodziny. Patrząc głębiej, gdyby każdy miał coś wnieść do tego świata i go zmienić to co chwile dochodziłoby do jakiś szalonych zmian a człowiek musiałby być dość elastyczny żeby to wytrzymać.
Ludzi na świecie jest ponad 6,5 miliarda. No to wyobraźmy sobie, jakby to było.
Czasem drążę, niekiedy nie wnikam.
Po co to robić gdy i tak na niektóre pytania nigdy nie znajdziemy odpowiedzi.
Po co są narodziny? Po co są dzieci? Po co tylu ludzi cierpi by drugi był szczęśliwy?
Ilu jest tych tak naprawdę szczęśliwych bo mają wszystko i tych którzy nie mają nic?
Ilu ludzi robi to o czym marzyło? Większość pewnie jest tą przeciwnością.
Chyba się zmieniłam. Mam taką siekę w głowie, że nawet nie wiem co o tym myśleć. I po raz kolejny pakuję się w coś dziwnego. Tak serio. Aczkolwiek. Pieprzyć to.
Skoro jeszcze nie wiem jaka misja jest dla mnie, to mogę korzystać.
Mam to cholerne uczucie, że społeczeństwo wokół mnie po prostu mnie nie akceptuje. Znów. 
Ale to nic.
Po raz kolejny, spinam poślady i idę. Przecież wiem, że to kiedyś znów minie.

Zrobiło się melancholijnie.
Idzie wiosna, chcę już nosić te cienkie płaszcze i nie ukrywać się pod 2 szalami aczkolwiek nie mam lepszego sposobu na zamaskowanie tego co złe!
Ponadto dużo specyficznego humoru.
Prawie umiem zakładać dźwignię na nogę. Nawet mi odklepano.
Mam nowy środek transportu wózkowego którym jest Jacek C.

Prowokuję. Kurde. Kupiłabym jakąś ładną kiecę!
Bożęcin powoli się zieleni. Nic. Tylko coraz piękniej! :)
I lubię to co robię. Ale nie wiem do czego to mnie doprowadzi.

Wszelkie komentarze mile widziane.

Pozdrawiam Dagmarę - nie wiem czy cokolwiek bym napisała
no i Olę. :)

Heja. :)
REKOLEKCJE?