wtorek, 17 grudnia 2013

Jest wprawdzie świetnie! :)


Ludzie to kudłate kulki.
I mimo, że to brzmi niewdzięcznie, taka jest prawda.
Są wręcz jak dywany. 
Nieważne ile razy wypierzesz
i tak są zakurzone.
Syfu nie widać z zewnątrz ale trochę głębiej. 
Ojej!

Tak bardzo smutno.
Tak bardzo niewdzięcznie.
Tak bardzo nietolerancyjnie.

Ostrzegam.
Nie ufaj.
Bo i tak Cię kopną. 
Moje pierdzielenie o tym, że każdy jest blisko, może było takie oh i ahowe
ale trzeba było się przejechać,
na dostatecznej liczbie osób.

No nie spodziewałam się.
Ale to jest i tak przykre.


APELUJĘ!

NIE UFAJ NIKOMU, 
bo nieważne czy u Ciebie dzieje się dobrze czy nie, 
i nieważne czy świadczą Ci dobrze
i tak mówią co innego.

KAŻDY
PONAWIAM
N I E  U F A J !


Zaczynam od nowa.
Uspokajając.
Z Filipem jest świetnie! 

niedziela, 24 listopada 2013

Świeżo.

"Plany na życie"

W poniedziałek będę smutna
i pójdę szukać kamienia filozoficznego
we wtorek uporządkuję świat
przypnę gwiazdy na niebie
byle do środy
w środę z pewnością będę latać
to postanowione. I uda się, na pewno.

A potem zacznę gadać z drzewami.

Kto nie dyskutuje z drzewem
krzywdzi świat brakiem uwagi
i nie wiadomo, jak
to się może skończyć.



Zeskrobując lakier z paznokci, pojawia się kolejna próba ponowienia malowania.
Czas mija a dalej stoję w miejscu.
Ze wszystkim chyba.

Mogłabym tak trwać w nieskończoność.
Jest świeżo. Jakbym dopiero się urodziła, wstała z łóżka, wyszła spod prysznica.
Ponoć pięknieję, nie mnie to oceniać.
Akceptowana.
Kochana.
Potrzebna.

Trzeba się ruszyć, byle ta świeżość została. Taka która powoduje, że jest lekko, bardziej przystępnie i nagle jakoś
łatwiej?

Motywacjo?
Muszę nad Tobą popracować, reszta pójdzie z górki.




Przepraszam, że tak lamentuję. Jestem otwarta na propozycje. Jeśli są jakieś pytania, tak jak kiedyś, chętnie odpowiem.



Zakochałam się od nowa.
W tym samym osobniku.
W moim wsparciu i nieodłącznym towarzyszu.
To żadna konspiracja.
Kocham Go.



Pozdrowienia!

Zdjęcie zrobiłam porem.

niedziela, 10 listopada 2013

cienka linia

Jest zbyt ciężko, nawet za.
Zbyt dużo jest wobec mnie oczekiwań,
za dużo planów dla mojej osoby.
Moja przyszłość mnie nie przeraża, przerażają mnie w niej ludzie.
Może nawet ich brak.
Przez obopólne błędy stron.
Oczywiście zawsze najgorszym czynnikiem będzie obecny podmiot liryczny.
 Boję się coraz bardziej,
strat jakie czyhają za rogiem
ujawniających się brakiem zainteresowania
zrozumienia
niechęcią
żalem
zazdrością
mściwością
Brakiem empatii która zaginęła w obu stronach.
Nie umiem wrzucić ludzie do jednego worka. Nie potrafię.

Po protu ja też Cierpię.
Oczywiście najgorszym czynnikiem będzie obecny podmiot liryczny

Piszący coś co albo swoją zwięzłością rani, śmieszy, chuj wie co jeszcze.




Naprawdę już nie mogę.

czwartek, 17 października 2013

głaskana wciąż pod włos

Takie zdjęcie nas.
Jestem bakłażanem. Tak.


Tak. Chwilowo mogę z pewnością stuprocentową wyznać, że czuję się jak taki bakłażan.
Nienawidzę takich chwil gdzie wszystko razem z dniem kończę od dupy strony, gdzie nie wiem w jakim punkcie stoję, nie czuję się pewnie w ani jednym aspekcie, nie mam ochoty na nic a przede wszystkim na funkcjonowanie. 
Zbyt szybko mijają godziny dnia
Zbyt dużo jest tego wszystkiego
Zbyt mało jest mojej cierpliwości, zdrowego podejścia i świadomości że to tylko przejściowo.

Może to przez tą jesień. Na pewno! 
Nawet nie mam pomysłu o czym mogę tu napisać
Chyba o tym że trzeba się spiąć.
Trzeba się ogarnąć i po prostu dalej się tłuc ze wszystkim co mam, stawiać czoła ( dosłownie ) wszystkiemu co stanie mi na drodze i po prostu być pewną siebie jak zawsze.
Jak zawsze.
Dlaczego zawsze muszę się tak bardzo przejmować. 
Mimo, że wielu jest koło mnie i wokół mnie, zawsze z ręką wyciągniętą ku mnie czuję się jak...
jak...
nie wiem.

Przepraszam wszystkich.
Za wszystko.


Jedna z minimalnej listy ludzi i rzeczy która powodują, że się szczerze uśmiecham.


Cholerka, dupa.

sobota, 7 września 2013

wrześniu

Tak się zabezpieczam, o! Prace na wysokościach.

Wędrówki na wysokościach - gdzieś tam na Krywań...

...a tu już na Krywaniu! 2495 m n. p. m.

Okularowe jedynie w drużynie wtedy.


Co mam powiedzieć? Idzie jesień, znów są uczniowe wieczory - znaczy niezupełnie bo jeszcze nie trzeba się tak bardzo, aż znów uczyć. Zawalone dni, obowiązki, zimno w dłonie i stopy.
Jeszcze jest słońce ale idzie zmiana temperatur, wskok w cieplejsze ubrania, kolejne hektolitry wypitej herbaty i czekolady w proszku, dożerania z nudów, szybko ciemno a przede wszystkim ponuro.
TO NIC.
Porównując zeszłe jesienie i okresy przedjesienne, wiem że coś się zmieniło.


Ścisk w żołądku, gdy tylko jest blisko albo gdy nie ma go w pobliżu. Miliony surfingujących motyli po Twoim tułowiu i litry wody w kolanach która zmiękcza Ci stawy. 

A co gdyby się tak uzależnić? Nie od alkoholu, nie od papierosów i nie od narkotyków, nie od Internetu, TV albo jedzenia przysmaku. Tabletki też odpadają?
Jak myślisz, od czego?
Od dotyku i oddechu, od ciepła, smaku. Oczu, uszu, ciała, słów i głosu.
Emocji, wrażeń, przeżyć i wspomnień. Tych najlepszych i najwspanialszych.
Od człowieka. Można się uzależnić. I to tak bardzo i na tyle bardzo, że każda chwila spędzona oddzielnie po prostu boli.
Żeby było dobrze, trzeba cierpieć. Każda taka chwila mimo to i co najdziwniejsze, świadczy o cholernym szczęściu jakie spotkało też mnie. Polecam każdemu. Ale ostrzegam to po prostu boli.

Co gdyby tak w naszym życiu zaszły zmiany, zupełnie o 180 stopni? Jakie byłyby to zmiany, co by ze sobą przyniosły?
Rusz dupę, wyjdź, przewietrz się.
Cokolwiek by się nie działo, masz w okół siebie ludzi. Dalszych i bliższych ale oni ciągle są i jakkolwiek nie czułbyś się opuszczony, o tyle zawsze będzie ktoś za rogiem do kogo i z kim warto będzie rozmawiać? Czasem nawet monolog albo zwykły uścisk otaczających ramion pomaga.
Znajdź kogoś, kto Cię zaabsorbuje od nowa. Trzeba odejść od schematów. Mimo, że to nie w Twojej naturze to oderwać się od staroci, dotknąć nowej perspektywy wciągnąć ją do siebie jak gwizdek wyciąga parę z czajnika w którym gotuje się woda. GWIZDNĄĆ i stwierdzić że było warto a potem już tylko planować co dalej.


Czas na znalezienie najlepszej perspektywy właśnie jest teraz, w ostatnim okresie nauki, dorastania i dzieciństwa. Tak niewiele nam już zostało tego wszystkiego co czasem nazywamy przeżytkiem i tak dużo tego nieznanego. 
To jest piękne.
Gdybym miała możliwość dowiedzenia się co będzie za kilkanaście lat, nie skorzystałabym z niej, bo chcę by to było coś co zaplanuję tuż przed upłynięciem od teraz tych -nastu lat.


Mimo przeciwności, stresu bo niby nowa szkołą a przede wszystkim kolejnego rozwoju drużyny i kilku innych aspektów samej mnie. Jest po prostu dobrze. Ale brakuje mi 100% odpoczynku.



A jeśli ktoś się kiedyś zapyta czy było warto. Odpowiem, że TAK.

To byłoby na tyle. Tak niewiele pomysłów, a tak wiele słów cisnących się na usta bez kompletnego przemyślenia i racjonalnego wątku.


Ciężki umysł, tak wiele we mnie samej.
Powodzenia Dario. LO.
Będzie dobrze! :)




smętnie ale czasem warto!


Już wiesz co się u mnie zmieniło od ostatniej jesieni? 
Po raz pierwszy nie będzie mi zimno. 
Na sercu.


piątek, 16 sierpnia 2013

HALO


HALO


Ja i Dagmarka


Moje płatki, moje mleko i moje dziewczyny. HOHO.
Spożywing płatking masowing people.

Aparat tym razem, naprawdę nas pokochał

Robocze, o!


OBÓZ. Wakacje niby w pełni, dwa wyjazdy za mną, za kilka godzin kolejny jednakże nie napawa mnie to super szczęściem. Czuję się z tym nijak, pusto i nieemocjonalnie do tego wszystkiego podchodzę bo znów po prostu najwyraźniej w świecie jest mi tylko i wyłącznie ciężko. 
W otoczeniu ludzi, którzy mnie kochają również jak Ci których przy mnie nie ma, jest łatwiej spędzić dni rozłąki lecz to nie one zrekompensują brak obecności osoby na której nam obecnie najbardziej zależy.
Pewnej nocy podróżując ku domowi, naszła mnie pewna myśl. Co jeśli ludzie się odwrócą? Nie tylko plecami. Odwrócą się ode mnie, od tego co robię. Tak najzwyczajniej w świecie po prostu odejdą??
Życie wtedy zmieni się diametralnie, usiądę wtedy gdziekolwiek będę, na asfalcie, chodniku czy po prostu na łóżku. Zastanowię się co dalej.
Ale jeśli... Nie będzie ludzi na których tak cholernie mi zależy... Wszystko straci jakikolwiek sens.
Niewyobrażalnie trudna rozkmina.




A tu osoba dzięki której, mam w sobie tak wiele emocji. Tak wiele mieszanek uczuć i świadomości.
Tej świadomości która pozwala mi przeżyć z dnia na dzień gdy jej ze mną nie ma, bo wiem że będzie dobrze gdy tylko wrócę.
Dziękuję za wszystko Filip. Dobrze o tym wiesz.

WKRÓTCE WRACAM


Już niedługo podjedzie po mnie hjundaj i wtedy wyruszę na kolejny obóz. Słowacja. Tatry.
Coś szczerze niewyobrażalnego, to na chwilę obecną przekracza moje możliwości wyobrażeniowe.
Ostatni etap tych trudnych wakacji chcę mieć już za sobą.
Chcę być już na powrót tu gdzie jestem teraz dodając tego posta.
W DOMU.


Daga- mam nadzieję, że wytrzymasz ze mną
Cz. żeńska - Wy też. Będę narzekać.
Ania - uważaj na się w ten weekend. 
Filip - dobrze wiesz co chcę Ci powiedzieć. Damy radę. Kocham Cię. 




NAJPIĘKNIEJSZA PIOSENKA EVER

piątek, 26 lipca 2013

bezsens, może?


Już wczorajsze odwiedziny Dagi bożacińskich łanów.
Oprócz tego, że pożyczyła kiecę, dorobiła się Dydolca po prawej stronie i obie obejrzałyśmy film, którego nigdy nie widziałyśmy a wiele o nim słyszałyśmy  i tego, że zjadłyśmy tosty i dziwne rzeczy na strychu jak mięso to ok.


Z okazji zebrania 2 najważniejszych babek i mnie do kupy w celu powitania się po obozie.


Co się dzieje? Jedna wielka sieka.

Zacznę od początku.

Obóz był naprawdę świetny, przypominając sobie fakt jak bardzo mi się nie chciało jechać, jak było trudno- nie tylko mi i ile pracy trzeba było w to włożyć. Ile pracy na samym obozie, ze samym sobą ale i z innymi, ile uśmiechów i ile zadowolonych twarzy by móc stwierdzić, że tak. Udało mi się, wszystko poszło dobrze, może nie zgodnie z planem, ale dobrze, że chociaż tak. Jestem utwierdzona w tym co obecnie myślę i sądzę jeśli chodzi o tą kwestię.

Jeśli chodzi o inne kwestie jest gorzej.
Czemu nie to akurat idzie zgodnie z planem? Czemu to wszystko musi być tak obsunięte w czasie.
Powinniśmy już dawno się zobaczyć a tu ciągle coś nie gra. I dlaczego tak bardzo się irytuję chociaż wiem że to nie zależne od Ciebie ?
Ile tak naprawdę trzeba włożyć trudu w to by naprawdę wyszło. Myślałam, że będzie dobrze do samego końca, a tu klops. Kurde czekam !

Zajebiście masz jeśli masz za kim tęsknić, a najlepsza tęsknota to ta odwzajemniona. Przede wszystkim jest najlepsza pod każdym względem. Niezależnie ile bólu potrafi zadać i ile żalu potrafi z Ciebie wycisnąć jest piękna.

Chciałabym umieć pisać wierszami.
Chciałabym umieć przejrzeć samą siebie tak jak Ty tego ode mnie oczekujesz.
Chciałabym być mądrzejsza.
Może nieco bardziej tolerancyjna?
A przede wszystkim twarda, bo stało się coś czego się nie spodziewałam, otóż jestem wrażliwa jak alergik na alergen.
Chciałabym mieć więcej czasu i słów by opowiedzieć dość konstruktywnie o uczuciu które we mnie siedzi, nie mogę je do niczego porównać jak do braku wiary w siebie samą.
Więcej chęci.
I mieć zawsze dobrego trolla. ZAWSZE, ZAWSZE.



NA DZIŚ KONIEC. 
NIE MAM OCHOTY
MOGŁABYM PO PROSTU UMRZEĆ.
PA, CZEŚĆ, DOBRANOC.
czekam...




wracaj kurna...



wtorek, 25 czerwca 2013

OSEŁKA

Takie dłonie!

Bardzo, stylowe, nie wiem czemu nie zostało wrzucone przez nikogo z nas obojga.

Twarzoskręt, zasadniczo.


Oprócz tego, że zacznę od przyznania się że, początkując pisanie tejże notki, znów nie mam na nią pomysłu. Nie dzieje się nic co mogłoby mnie zainteresować ani jakoś super zainspirować.
Może oprócz tego, że mega szybko podsumowałam sobie ostatnie 3 lata pod względem mojego charakteru i zmian jakie w ciągu nich zaszły nie przez perspektywę ZHP czy jeszcze innego czynnika tylko właśnie czego?... szkoły! Jak na mnie i moją niechęć do kilku najważniejszych czynników tworzących szkolne życie to spoko rozkmina.

Co złego może spotkać człowieka? Cóż za durne pytanie. Wiadomo, że każdy zło odbiera inaczej. Dla kogoś czymś złym będzie usłyszenie krytyki na swój temat. Dla innego, deszcz po całym słonecznym dniu albo na odwrót.
Dziś chodzi mi tu głównie o stłamszenie przez pędzący tłum baranów jak na wyprzedaż soczystej trawy w 
centrali nasiennej. 
Kiedyś sobie tak rozmawiałam z pewną Panią. Wiadomo, że była to jedna z moich już wkrótce byłych nauczycielek i stwierdziłyśmy wspólnie, że w każdej klasie jest tak naprawdę pod jednym względem taka dobra indywidualność. Znaczy dla jednych dobra, dla innych zła.
Ludzie pod naporem reszty stają się albo zamkniętymi w sobie, cichymi i skromnymi talentami, bojącymi się wszelakich publicznych wystąpień lub wręcz odwrotnie, co za tym idzie, są wrodzonymi talentami przywódczymi, mają głowy na karkach i po prostu są elitą, albo tych debili albo elitą z urodzenia bo mają coś do powiedzenia. Szkoda tylko, że w tym ostatnim elitowaniu idzie brak tolerancji od elity debili..
Dlaczego ludzie tak strasznie pędzą za sobą nawzajem? Nie biorą pod uwagę, swoich własnych potrzeb i odczuć tylko w tych naprawdę ważnych momentach w których powinni patrzeć na siebie działają pod napływem chwili zbudowanej z myśli " co powiedzą inni ?! " ?
Nie mam pojęcia, Na bank nie ogarnę tego teraz ani w najbliższym czasie. 
Praca nad sobą to super opcja jeśli tylko wiesz nad czym chcesz pracować i jak chcesz żyć w przyszłości a nawet w obecnej teraźniejszości. Tylko ona wymaga całkowitego indywidualizmu i świadomości opartej na własnych wnioskach a nie na innych osobach, które również mimo zalet, mają wady.

Nie idź za nikim. Bądź sobą, nawet jeśli masz trudny charakter. Takich jest mało. Jeśli zostaniesz odrzucony to znak że ludzie którzy Cię odrzucili są właśnie zamotani w te barany w centrali nasiennej.
Bądźmy ludźmi których albo się kocha albo nienawidzi. Chyba najtrudniejsza rzecz do spełnienia.
Ale warto.

Nie wiem czemu. Tym razem nagonka mnie zaczyna denerwować. To wszystko co robię, stało się jakieś wyzwoleńcze i zupełnie utraciłam ramę świadomości konsekwencji i organizacji samej siebie. Ojeeeeeeeej. Nie powiem że  jest mi z tym dobrze ale bez tego jest jeszcze bardziej interesująco!

Chcę mieć te wakacje za sobą, coś czuję, że oprócz kilku mam nadzieję, że się spełnią i będą to miłe akcenty, to będą one strasznie TRUDNE i ciężkie.

aaaaaaaaaaaaajajaj. Jest w porządku. Ale jest mi trudno tutaj pisać z dnia na dzień. Nie wiem.


Dobranoc kurczaki. :)


środa, 5 czerwca 2013

Magia

Takie tam, o!


Takie tam szalone zdjęcie prosto z Niemiec.
Do końca będę się zastanawiać, co one tam robiły ale chyba kogoś poniósł melanż.




Ile rzeczy sobie obiecałam. Ile obietnic, złożonych samej sobie nie dotrzymałam. Najgorzej jest ufać chyba samemu sobie. Mimo wszystko, cokolwiek się nie stanie i nie spełni i tak musisz być ze swoim ja więc i tak porażka przychodzi lepiej. Mimo wszystko, wybaczasz sobie samemu co w porównaniu do wybaczania drugiemu człowiekowi jest stuprocentowo dla samego siebie łatwiejsze.


Warto wybaczać, bo po co mieć za sobą niezakopane topory wojenne czy żywić żal w bezustannym bez imieniu. Pamiętać to co nas zraniło, ale akceptować drugiego takim jakim jest.
To podstawa do tego byśmy kiedyś byli bezgranicznie szczęśliwi. Bo wiadome, że do szczęścia potrzebna jest nam druga osoba.


Co jest najpiękniejsze? Chyba to co teraz czuję. Taka interesująca niepewność, po której nie wiesz czego się spodziewać a przede wszystkim uczucie bycia potrzebnym bardziej niż zwykle... w ten INNY sposób.
Pierwszy raz w pełni zadowolona z tego co zrobiła, mimo tak krótkiego okresu czasu. Z nadzieją na długą przyszłość. Z otwarciem się na zupełnie nową siebie i poszerzone horyzonty. Z dystansem i pewnością, że to co czuję jest prawdziwe i niezaprzeczalne.
Ah... Ta młodość!
Oby trwało to już zawsze.
Dziękuję, tu z miejsca osobie wiadomej. To dzięki Tobie siedzę jak na szpilkach, ciągle odliczając chwile do kolejnego dnia kiedy Cię spotkam. 
Dzięki Tobie, mam nieustanny uśmiech na twarzy i nadzieję na lepsze jutro. W ogóle wszystko...
DZIĘKI, DZIĘKI, DZIĘKI.

Warto się zakochać. Nie bój się. Mówię to z autopsji.



I w ogóle wszystkim dziękuję. 
Za to, że jesteście. Dagmaro, Anno, Sylwio, Agato, Patryku, Tomku, drużyno 3, drużyno 23.
WSZYSTKIM, wszystkim, wszystkim.
Za nieustanne wsparcie i zrozumienie. Za miliony rozmów, kilkakrotnie osmarkanych i załzawionych chusteczek, wspólne rozkminy i przygody.
Nie planuję nigdzie iść. Mówię bo mam taką potrzebę.
Wiele znaczycie i wierzę, że mnie nie zawiedziecie i ja Was również. Nie chcę bynajmniej, mimo że niekiedy na to nie wygląda. Bądźcie zawsze, w jakiejkolwiek formie i cokolwiek się stanie.
Wy również powodujecie, że czuję się dobrze i że w ogóle wszystko..

Jest tego tak wiele że nawet nie wiem jak to ująć oprócz słowa " wszystko, wszystko"
Ania - Tobie to ja w ogóle dziękuję. Chociażby za stwierdzenie " Jesteśmy jak stare dobre małżeństwo, możemy się kłócić ale nigdy nie przestaniemy się kochać " - kochana dziołcha z Ciebie wyrosła. :*


Chcę to już na dziś zakończyć, mimo że czuję potrzebę pisania i pisania. Może napiszę listy?
Zobaczę. Ale nie obiecuję. ;)


Klimatyczny smęcik może być. :)

DOBRANOC.




Hejterzy. Nie interesujecie mnie. 
Dyskusje o stylach i zdaniach, możemy urządzać w odpowiednich miejscach do tego przeznaczonych.

poniedziałek, 20 maja 2013

hejtery śmierdzące

MICHAŁKÓW. HO HO HO
W LIMUZYNIE BIZNESMENY I BIZNESWOMANKI.

Nasza skromna wycieczka do Lichenia.


No to jak jest.
Kurde. Ludzie są straszni. Dlaczego tak bardzo i tak często brakuje nam, przysłowiowych "jaj"? 
Dlaczego tak wielu rzeczy boimy się zrobić. Boimy się opinii ludzi, tego co o nas zostanie pomyślane czy powiedziane, nie patrząc na to jak wielkie możemy mieć z tego korzyści.
Albo nie mamy jaj no po prostu jesteśmy zbyt wrośnięci w swoje ego. Ej, kochane hejtery. 


 Dawaj. Jak to jest. Ja np. obecnie boję się napisać czegokolwiek co może zostać odebrane wyżej niż na umysł 3-gimnazjalistki przystało i będę jeszcze za to zahejtowana na śmierć. Kurde. 

Kochany anonimie z gołczatu: Jeśli to czytasz. To wiedz, że Twoja opinię JA, Filip czy Ania mamy głęboko w poważaniu. Na serio jesteś jednym z epizodów mojego życia, Nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania bez Ciebie. Twoje jednorazowe i małokonkretne- nieuargumentowane coś co nie wiem co miało na celu naprawdę wpłynęło mi do umysłu i myślę, że od dziś, ja, regularnie zacznę biegać, Filip wpierdzielać fast foody bo jest za chudy a Anka chodzić w bikini bo na glany jest za gorąco.
TRZPIEŃ.

Tak z resztą to.
Ludzie są masakryczni. Z dnia na dzień, coraz więcej mnie zaskakuje i coraz więcej chcę wiedzieć, bo patrząc na różne przypadki i na wszystko co się dzieje w związku z moją osobą i ogólnie dookoła i między innymi to na serio wiedza ta jest tak ogromna i te wszystkie zakamarki tak nie do ujrzenia że trudno byłoby to na raz wszystko pojąć.
Chyba każdemu z wiekiem przychodzą takie rozkminki. 
STRATA? Tak realnie trudno mi wyobrazić sobie, co byłoby gdybym miała w obecnym czasie kogoś lub coś stracić. Nie odczułam chyba tego jeszcze nigdy tak bardzo boleśnie. Jeśli chodzi o mnie i moje historie.
Po prostu wiedzmy, że takie rzeczy się zdarzają, nie jesteśmy w tym sami. Nie tylko my tracimy kogoś bliskiego czy rzecz z którą jesteśmy związani.
Zaufanie. To chyba najgorsze. Nie polecam nikomu i nie życzę samej sobie.
Jakoś tak mi się nawinęło, bo zgubiłam ładowarkę.


Na serio. Ale mnie to hejtowanie rozbawiło, że hej!
Takie podbramkowe sytuacje są takie śmieszne.

Dzisiaj wyjątkowo jest beznadziejnie jeśli chodzi o pisanie. 
Jest to zlepek nie wiem czego, rozkleiłam się wręcz emocjonalnie ( ale tu śmierdzi ironią ).
Ah ah ah... Nie mam siły. 

Życzę wszystkim zdrowego dystansu do samego siebie, on jest najważniejszy.  Im bardziej nie akceptujesz siebie, tym bardziej wszystko co chciałbyś mieć nie podoba Ci się w kimś kto to posiada.
Każdy jest fantastyczny na swój sposób i nikt, nawet śmierdzący anonim z pierwszej klasy nie jest w stanie Ci zabronić bycia sobą i z kimkolwiek.
NIKT.

ZAZDROŚĆ EVERYWHERE.

Na serio, przepraszam za to co dziś napisałam. 
Dajcie mi trochę pomysłów. Nic nie dzieje się ostatnio konstruktywnego, chyba że nadszedł czas zastopowiania z odkrywaniem nowych odczuć na pewien czas. CAŁKOWICIE NIEŚWIADOMIE.


DOBRANOCKA.


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Siadaj koło mnie.

Dzień sądny bo trzeci i całkowicie angielski.



Ej w ogóle to ostatnio takie dni sądne przechodzę chyba codziennie. Bosze. Zawsze coś. Tylko, że najzabawniejsze jest w tym wszystkim to, że to właśnie takie specyficzne sytuacje decydują o tym co obecnie czuję, mam w sobie i o tym jakie wspomnienia będę mieć jak już będę staruszką, która siedzi w bujanym fotelu i dzierga sweter. 
Teraz tylko nie wiem czy dla samej siebie, swojego równie starego, przyszłego męża czy wnucząt. O jej.
Takie przemijające i obecne rozkminy tekstem wypośrodkowanym są idealne na rozpoczęcie kolejnej notki tak realnie o niczym, a jak już to o czymś o czym i tak każdy ludź ma swoje własne i wolne zdanie więc nad tym co ja ewentualnie tutaj naklepie może się wyłącznie zastanowić. Chyba, że jego stanowisko jest słabo umotywowane. A warto.

Kurde mieć swoje zdanie. Wyczyn, no nie ?
No wyczyn, wyczyn. A gdyby je chociaż tak kiedyś wypowiedzieć. Przedstawić "swoje stanowisko" to w ogóle trzeba mieć odwagę równomierną tak realnie do niczego. No bo przecież to jest WYCZYN.
Dlaczego ludzie skonstruowani są jak takie małe chodzące robociki, mimo, że niektórzy są wyposażeni w narząd gracji i co pozwala im tak płynnie się poruszać nie tylko w sferze fizycznej ale też co najważniejsze PSYCHICZNEJ.
Dlaczego coraz więcej ludzi tego zdania nie ma? Dlaczego co chwile, okazuje się, że ktoś ma w sobie jakąś pustkę, spowodowaną niewiadomo czym, mimo, że wszystko ma i tak realnie nic mu nie jest na chwile obecną? Bezsens, no nie? Bo może boimy się stawiać odważne kroki. Bo świat jest coraz bardziej brutalny w tym co robi i sobą reprezentuje. Bo zamykamy się w swoich własnych małych światkach. Nieobecni i nieotwarci na to co ktoś inny mówi. Dlatego też gubimy swoje własne zdanie. Kierujemy się tymi, którzy mają odwagę. To na nich patrzymy jak na ideały, które manipulują nami jak laleczkami drewnianymi na sznurkach.
Może to takie strasznie skomplikowane. Przecież każdy wie, że mam tendencję do szczegółowego i zakręconego gadania czy pisania. Po prostu jak to kiedyś Kinia powiedziała "Nie zgadzam się z resztą, po prostu uważam że trzeba się dłużej nad Tobą zastanowić by wiedzieć co dokładnie chcesz przekazać."
czy coś w tym stylu. 
Do czego zmierzam. 
Miejmy swoje zdanie, nie patrząc na nikogo i nic. Ja tak robię. Na serio i olewam fakt, że ludzie jak barany się wściekają i patrzą spod byka próbując mnie "zjechać". Jakie to śmieszne, gdy taka banda, usiłuje. AAAAAAAAAAAH.
I miejmy odwagę.
Bo warto. Na serio :)
Kochajmy, nienawidźmy, lubmy, akceptujmy, tolerujmy. Wszystko co chcemy. Nikt nam uczuć i wszystkiego innego nie zabierze, bo po prostu nie ma nikt do tego prawa.


PONADTO.
Nic nie zmieniać, tak jak jest jest dobrze. ;)
Od jakiegoś, jakaś wyszarpana mnie część się odbudowuje.
Widomo. Zmieniło się coś. Kochane to wszystko. najchętniej to bym każdego wytuliła z okazji takich rzeczy jakie ostatnio się zadziały. 


F. :)





Serio. Serio. Serio. Serio. Serioooooooooooooooo. AH :)
Papa aż się cieszy do ekranu jak to pisze. :) AH AH AH. :)


Na nadchodząca majówkę, życzę wszystkim, żeby mieli tak dobry humor jak ja. Żeby zdarzyło się w ich życiu coś takiego ooooooooo od czapy, żebyście mieli odwagę spełniać swoje marzenia i po prostu mówić.
O tym co się czuje, myśli i wie. Nikt nam tego nie zabroni.


A sobie życzę niepodpalenia.
Takiego samoisntego zapłonu. Nie no. Będzie dobrze ! :)


Pozdrawiam wszystkich osobno i razem
Pierwszy raz jest dobrze jeśli o to chodzi. :)




piątek, 19 kwietnia 2013

:)

Świecąca ja z dziś.

A! Mam wiosnę w ogrodzie koło którego leży gruz. TO NIC.



Na samym wstępie, kwiatek z góry pragnę podarować Sylwii, której życzenia składałam już 2 razy i w ogóle.
Sto lat mały blondasku, bądź taka jaka jesteś już zawsze i się nie stresuj tyle. :) :*


Tak realnie to mam tak dobry humor i to wszystko dzięki fizyce i osobom z nią związanymi. Na serio dzięki. Nie wiedziałam, że kiedyś mi to sprawi tyle radości. ;)

Tak poza tym to chciałabym coś napisać tak promieniującego i emanującego radościom jak ludzie chodzący po chodnikach przez ostatni tydzień, wygrzewający się w promieniach wiosenno/letniego słońca. Te wszystkie uśmiechnięte mordki sa takie piękne, że aż się chce też do nich należeć, więc też to robię i rób to i TY.
Pewnie od razu po dodaniu notki pojawi się ktoś kto napisze co to za gówno.
Nie obiecywałam, że zawsze będzie idealnie, może po prostu nie wpasowałam się w Twoje gusta, ale ja przynajmniej mam swoją pasję, którą jest pisanie tu, nawet właśnie teraz o Tobie. Nie jestem bezmyślnym hejterem jakim jesteś Ty. Mam życie i mam przyjaciół. Ty spędzając czas na komentowaniu rzeczy które Cię nie interesują, pokazujesz chociaż nawet nie wiem kim jesteś, że przyszło mi obcować ze znobiałym glutem. :)

Tak realnie nie napisze o nic. Podzielę się tylko z Wami moim małym szczęściem, niczym nie umotywowanym tylko zwykłą rozmową. No dobra. Pogoda też na to wpływa ale ta rozmowa bije wszystko.

Na serio. Teraz mam straszną fazę na Kaśkę. Jak już powiedziałam. Chciałabym mieć taką swoją, własną Nosowską na stałe coby mi śpiewała.


To ja jeszcze może nawiążę do komentarza spod ostatniej notki
"dlaczego doceniamy, jak tracimy?
proszę o krótką refleksję."

Drogi Anonimie/Anonimko,
Wg, mojego 16-letniego rozmysłu, uważam, że psychika jest różna. Można doceniać to co się ma -na własnym przykładzie- często dziękuję tu ludziom którzy ze mną są i mnie wspierają ale nie tylko w takiej postaci. Po prostu staram się być kimś w rodzaju oparcia dla osób mi bliskich i po prostu jestem sobą by wiedzieli, że ze mną mogą porozmawiać o wszystkim tak jak ja z nimi. 
Więc nie zawsze jest tak, że doceniamy dopiero wtedy gdy stracimy, to zależy od tego jak jesteś nastawiony/nastawiona na teraźniejszość która Cię otacza i z którzy przychodzi Ci się zmierzyć na co dzień.
Jest też coś takiego, że gdy coś posiadamy, wydaje nam się to naturalne i własne, skoro to mamy to znaczy ze to normalne i tak powinno być. Myślimy "tu i teraz" a dopiero gdy stracimy, tego już z nami nie ma, uświadamiamy sobie jak to było dla nas ważne.
Wydaje mi się, że ludzie mówią często, dużo a mało robią. Gadają bezmyślnie, że łooo żyję chwilą ale cudnie. Skoro żyje się chwilą to powinno się robić wszystko w tej jednej chwili którą się właśnie posiada i doceniać to co  mamy na bieżąco.
To już zależy od Twojej własnej psychiki. Mam nadzieję, że cokolwiek się dzieje, wszystko będzie dobrze i tego życzę. :)



No tak o to powstało coś z niczego. :)
Życzę wszystkim miłej nocy i w ogóle wszystkiego najlepszego. ;)

Otwarta na Wasze refleksje,

niedziela, 14 kwietnia 2013

Mądry tytuł zachęcający do przeczytania.

Pilnie potrzebny ktoś z aparatem.

Nie ma to jak siedzieć sobie wieczór na fejsie, powolnie tracić humor i wpadać w chorą melancholię po czym obejrzeć najbardziej wzruszający moment "Uwierzyć w ducha", wypić szklankę wody wsłuchując się w audycję koncertu Skubasa. Skubany. Talencior mają. I jakoś tak realnie to dzięki nim znów tutaj jestem.
Nie ma to nawet dość jasnej definicji dlaczego mnie natchnęło właśnie teraz, może powinnam zmienić godziny tworzenia i funkcjonowania? Może powinnam zmienić nie tylko to?
Sama z siebie bardzo bym chciała, szkoda tylko, że wszystko co mam na liście "do zmienienia" jest uzależnione od innych. Dlatego też, za dużo wymagam od innych. Tu jest pierwsza konkluzja.
Drugą konkluzją miało być raczej zrzędzenie co do tego, że w wielu sprawach jest nijak i gównianie.
Albo nie wiem co się dzieje, albo nie wiem co mam zrobić, albo w ogóle najpierw mówię "okej zrobię to" a potem jednak zmieniam zdanie i wcale nie jest tu wytłumaczeniem, że jestem dorastającą kobietą czy jak kto woli to tam ująć. Po prostu chodzi o sam pieprzony fakt niepewności. 
"Chodzę po lodzie kruchym jak wiara w cud
Walczę uparcie o lepszy grunt dla stóp"
Kurde ludzie jak ja mogę mieć takie rozkminy? Dzielę się tym tu bo mam taką potrzebę, skąd ta potrzeba?
Pewnie z tego, że po prostu lubię gadać, pisać i wykorzystywać w pełni to co może albo przez co mozna trafić do ludzi i może im jednak coś pokazać i uświadomić. Dlatego, że może nawet w taki sposób czasem jest łatwiej dotrzeć do innych. Mimo wszystko ułatwia mi to jakąś część moich zadań i spełnienia poczucia.
Tak realnie mogłabym opisać Wam tu całe swoje życie BEZPOŚREDNIO. Nawet PERSONALNIE zaznaczając osoby w nim ważne, czy tez takie które chyba zbyt dużo o mnie wiedzą i wykorzystują to wiedzę w nieprawidłowy sposób zamiast zamknąć jadaczkę na kłódkę i siedzieć cicho skoro jest się takim cwanym jak dochodzi do kontaktu face to face? No nie? :)

Niezależnie kim jesteś. ZAWSZE znajdzie się ktoś komu się nie spodobasz, chociażby w minimalnej części. 
ZAWSZE znajdzie się jakiś wyjątek, który szerzy ferment i próbuje nastawić przeciw Tobie wielu innych ludzi. Może minimalnie mu to wychodzi. Wtedy pamiętaj, że skoro zostali zbałamuceni, to nie zasługują na Twoje towarzystwo. Zawsze zostaną też osoby wierne swoim zdaniom i chwała im za to. Nie żeby nie było że już jadę po całości.
Szkoda tylko, że najczęściej okazuję się takim kimś osoba po jakimś czasie od czasu kiedy naprawdę blisko  z tą osobą byłeś. Dziwne, no nie?

Wtedy, ponieś głowę i nie spuszczaj oczu. Po prostu pokaż, że znasz swoją wartość i że nikt nie jest w stanie Cię zniszczyć.
Bo każdy jest kimś wyjątkowym. Z osobna i wszyscy razem. 
Bądź sobą i nie zmieniaj się bo jednej czy drugiej osobie coś nie pasuje. Innym problemem jest kiedy napiera na Ciebie większa liczba.
Ale to już chyba innym razem... :)


Szczerze mówiąc, zaczynając pisać tą notkę, stwierdziłam że łeeee znów wyjdzie gówno, aczkolwiek uważam, że warto było zostać chyba trochę dłużej. No i wyszło i ukulało się coś z tego.

Myślę, że lektura da do myślenia tymczasem do poduszki zarzucam wyżej wymienionego SKUBASA a mówię soczyste DOBRANOC :*
Od razu polecam propagowanie wśród swoich znajomych ew. fanpejdża jeśli będziecie mieli chwile a oprócz tego chęci. Z  góry dzięki! :)

ps. POZDRAWIAM.

wtorek, 9 kwietnia 2013

nie narzekam, no.

I tak będę skakać po tapczanie
I nigdy szare życie mnie nie złamie
Na podłodze leżą klocki rozsypane
Ja poukładam je.


Tak się zrobiło no.
Sobie tak myślę całodniowo. I wymyśliłam a raczej upewniłam się w tym, że chciałabym by ludzie z którymi mam kontakt bliższy czy dalszy, mówili co im nie pasuje w danym momencie. Wiecie jakie życie byłoby wtedy łatwiejsze. I żeby mówili sobie to co do siebie czują tak prosto z mostu ( oczywiście niech zachowują te wszystkie podchody ale nie na długo ), niech będą szczęśliwi, żyją ew. się rozejdą albo ostatecznie umrą oboje w tej samej minucie na zawał ze wspólnym łóżku. Piękna śmierć mimo wszystko no nie ??
Ah ah ah.
Mimo wszystko to i tak tylko takie głupkowate pieprzenie. I tak dobrze wiemy, że gdyby takich sytuacji jakie są nie było to byłoby cholernie nudno i komputery, tablety czy cokolwiek innego, cywilizowanego nie wypełniłoby tej pustki po odjęciu tych podstawowych podstaw wszystkiego dzięki czemu, pod kwestią czasu jest fajniej.
Na serio.

Mimo wszystko proszę o wyrozumiałość. Mam tylko rocznikowe 16 lat i jestem tak zbudowana, że potrzebuję się tym dzielić tu. Chore, no ale cóż, to jest właśnie jedna z moich indywidualnych podstawowych podstaw funkcjonowania.

Ej. Odezwij się. 
Normalnie tak. 
Coś czuję, że lubisz rozmawiać tak samo jak ja i że sprawia Ci to dużo radości.
Miło by było, wiesz ?


A tak to jest okej. 
I chyba nic poza. 
Sunę z dnia na dzień i nawet z autobusami mi idzie coraz lepiej.


Drogi czytelniku. Jeśli tu po raz kolejny trafiłeś, proszę Cię o krótką opinie. Chociażby jedynym słowem.
Chciałabym robić coś więcej ale potrzebują wiedzieć, ilu osobom tak realnie to jest naprawdę potrzebne.
Na serio. Proszę i z góry dziękuję. :)

3. a tu miejsce dla Ciebie. :) przecież każdy z nas jest inny. :)


Pozdrawiam.
Serio, pozdrawiam. 

WIOSNO!? 

piątek, 29 marca 2013

hej ho! to ja!


NO I CO JA MAM POWIEDZIEĆ ?

No ej. Mam taką siekę w głowie. Jest ona taka strasznie pozytywna. Ale co sieka to sieka.
W sumie to przecież z tego słynę. Z wielu niepoukładanych myśli, rozrzuconych po różnych zakamarkach mojej głowy i spiętych mięśni. Ze 100 ekstrawaganckich pomysłów na minutę, które nie zawsze są najmądrzejsze na świecie czy chociażby w najbliższej okolicy. Z ubierania wszystkiego w słowa. Nie zawsze te najlepsze, bo po prostu czasem wystarczą te najprostsze. Niesienia pomocy, nie zawsze tej na najwyższym poziomie ale zawsze jakiejś. Z nieumiejętności pozowania do aparatu, zazdroszczę wszystkim którzy to umieją - to takie stresujące. 
Z nieogarnionej mimiki, od pewnego czasu, dużej wrażliwości na wszystko a przede wszystkim na zło i smutne historie. Z zamiłowania do harcerstwa. Z wielkiego serca i coraz twardszego dupska.

Daję radę. Jestem sobą. 
To jest najważniejsze.
Ty też bądź.
Jednakże. Sieka dalej zostaje w mojej głowie.

Ciekawe do kiedy znów będzie tak super.




Tak ponadto to mam coraz piękniejszy pokój pod słońcem, kochanego kuzyna i w ogóle.
Kochaną Dagmarę, Sylwię, Ankę i inne babeczki. Facetków też mam swoich kochanych - przykładowo - tych z biedromki. No nawet tych z włóczęg i smsów bramkowych :)

Lubię to i lubię wszystko!

Otwieram swojego wędrownika, kolejny cel. :)



niedziela, 24 marca 2013

"You' re beautiful"- Sylwia K. Polecam.

Nocka części. Takie możemy być zawsze laseczałki!


Wszystko po to by na sam koniec zarobić naganę.



To nic.
Tak prawdziwie to nic się nie stało coby mogło spowodować żeby było źle.

Kurde. Powiem Wam koledzy i koleżanki + drogi czytelniku, że ma być to notka, mówiąca o kolejnym elemencie czegoś w czym od 15 lat jestem. Tak wiesz. To jest chyba życie, ale nie mogę prawdopodobnie tego powiedzieć bo przecież mam dopiero 15 lat. Owszem. Jestem świadoma. 

Co się stało? Tak prawdziwie to nic się nie stało.
Nic co mogłoby poruszyć neurony i całkowicie mnie rozstroić.
Jestem nienastrojona z lekkim powiewem stacji.
Coś bije, nie wiadomo gdzie.
Coś siedzi, tylko w którym miejscu. Nie potrafię tego określić.
Jestem taka sama jak kiedyś. 
Wchodzę powoli i od nowa w to wszystko tak jak jakiś czas temu. Mam chęci.
Wydaje mi się, że ciągle coś robię źle a wyniki są tego zupełnie inne.
Jestem obecnie bardzo niepewna niewiadomo czego.

Poza tym to nie wiem co się stało ale bawię się znakomicie i staram się w niczym nie zatracać. Dobrze, że podchodziłam do tego z dystansem od samego początku. No nie? 
sentencja: "mężczyźni są skomplikowani w swej prostocie" ~ Sylwia K.

Tak z tych wszystkich konwersacji wynika, że wszystkimi możliwymi osobnikami populacji ludzkiej.

Jestem niepoukładana,
roztargana nie tylko na głowie ale i w niej samej.
Strasznie lubię stare przeboje. Sa takie pełne wszystkiego !
Bardzo chcę wiosny i mojego pięknego, własnego kąta o modrakowej ścianie - remoncie ukończ się.
Chcę mieć wielu ludzi wokół siebie.
Bo mimo ich wad, ukrytych cech i nieprzewidywalności,
każdego bardzo poważnie traktuję.
Prawdopodobnie, z Tobą było tak samo.

A tu klops, no bo tak nie było. A szkoda kolego.
W sumie jak kiedyś mówiłam: "mogłoby być fajnie no nie?"

sentencja kolejna : "Nie ten najlepiej służy, kto rozumie" ~ Sylwia K.
co chciała przekazać autorka, nie wiem. Wiadome jest że bardzo ta postać uwielbiam, za to, że po prostu jest. Nie uciekaj nigdzie proszę. < 3 Masz tu nas:

cytuję:
lovju
soł macz mor
I love you more than yesterday and less than tomorrow
xD



Wiem, że to wszystko jest strasznie rozjechane. Może dlatego, że nie czuję się pewnie w niczym co obecnie robię. Nawet w siedzeniu w autobusie i 5 minutowej jeździe. Jak na szpilkach, wszędzie.
Chyba nie jestem normalna.


Jak już mówiłam, nie bój się skomentować. Wszystko przemyślę, może oprócz hejtu.


Chyba już nic nie napiszę poza podaniem Ci ostatniego listu. :) 
Pozdrawiam Wszystkich kluseczki w rytmach http://www.youtube.com/watch?v=4LDpI063qBA