niedziela, 11 marca 2012

za bardzo

ehehehehehehe... Już wiem jak dodaje się zdjęcia.

Najuroczstrze zdjęcie z Patryczkiem, które obiega już cały świat.

Cześć, czołem. Te emocje, szpagaty, wybuchy, upadki.
To było coś. Gimnastyka na poziomie hard a utrzymacie równowagi było wyczynem.
Było fest.

Czasem masz przeogromne wrażenie, że system całości najpierw pokazuje Ci ze jesteś nieodłącznym elementem układanki. Gdy jesteś już uzależnionym kawałkiem, wtedy system znajduje coś ciekawszego. Coś bardziej zachwycającego co pociągnie za sobą tłumy dodając fakt, że nie zważa na Ciebie i na Twoje uzależnienie i ma to w sumie głęboko w dupie. 
TAKIE PODEJŚCIE JEST FEST.
Nie potrafię ogarnąć tak trudnej rzeczy po raz kolejny.
Po raz kolejny wszystko się kumuluje i jak widać wybucha.
Za dużo syfu,
za dużo syfu,
za dużo syfu,
za dużo syfu.
Praktycznie. Cały ten zajebisty mechanizm który napędza sam siebie jest jednym wielkim syfem, którym nie wiadomo kto zarządza i kto ten syf powoduje.
Za dużo o JEDEN plan,
za dużo o jeden pomysł,
za dużo o jedną rozkminę,
za dużo o osobę,
za dużo o jedno spotkanie.
Weź to do siebie i ukrywaj tak by nikt nie widział. Wtedy albo się w końcu wyspowiadasz komuś po cichu na ucho albo jak wybuchniesz to wyleci z Ciebie właśnie cały ten syf. I będzie nie bjuti.


Taka rozkmina na dzień/wieczór dobry. ;)
Week spędzony efektywnie. Dziękuję mośki
GŁUPIE GLAJDY - sobota
i niedziela też była fest. oprócz teraz.

Dziękuję, pozdrawiam. Bóg Wam w dzieciach wynagrodzi.

Boredom is the time of Satan.

1 komentarz:

  1. Owszem, niedziela była fest<3 /olga sz.

    OdpowiedzUsuń