piątek, 9 marca 2012

.

Nie dodam zdjęć. Bo blogger strzela fochy i nie ładuje.
Głupi ciul.


Dodam, że boli mnie gardło, zostaję na weekend coby trochę ogarnąć wszystko co mnie otacza, jest świetnie, czuję pomarańczę i żałuję. Żadnej ważnej rzeczy. Tak o.
Rano dalej nie chce się wstać, budzik dalej ten sam i nie znienawidzony przez fakt budzenia bo tak pięknej muzyki nie można nienawidzić, z bólem stwierdzam, że fifa na fejsie nie jest już tak intrygująca i guma do żucia o smaku bananowym czymś nieznanym.
Tak samo jak nowością nie jest kolejna plota, zacieszanie całdniowe czy coś z bliżej nieokreślonego powodu czy w pewnym momencie załamanie czy coś również z bliżej nieokreslonego powodu. Normalne.
Zaczyna się okres pleneru. Jest fest a bułki kukurydziane w towarzystwie Anki to coś niezwykłego.

Stary. Taki lag jak dzisiaj, wczoraj i przedwczoraj i pewnie jutro ale w sumie tego nie planuję to jest zupełny pogrom ogarniający moją głowę. To niczym autyzm schizofreniczny.
Ciężkie kminienie pomaga gdy jest przeplatane z formą dynamiczną. I tak ma być.

LEMUR


Dobra. To na tyle.
Wiem, że to nie ma ani ładu ani składu, nie ma też wielu wartości jakie powinny trafić do Waszych głów ale sądzę że chociaż się pośmiejecie.

hehehehehe.


2 komentarze:

  1. <3 /Agniesia. :D dzięki za wczorej.

    OdpowiedzUsuń
  2. LEMUR<3 /olga sz:*

    OdpowiedzUsuń