poniedziałek, 6 lutego 2012

-_-

O ziom. Tego jeszcze nie było.

Przeogromnie długi wywód wzbierający na sile od kilku godzin. Ewidentnie. Notka która miała być tryskająca pozywtywizmem znów będzie tak posrana psychicznie i całościowo, że naprawdę sama siebie zaczynam się bać.
Nie będę mówić o sobie. Nie będę narzekać. Nie o to tu chodzi. Chodzi o zwątpienie w swoje umiejętności neutralizowania wad zaletami.
Chodzi o całkowity "mamtowdupizm", w którym niby się ciągle upewiam ale tak nie jest. Chodzi o ironię, która przemawia przez ludzi. Chodzi o cały chłodno-kalkulacyjny całokształt który czasem na tyle wyprowadza cię z równowagi, że przestajesz wierzyć i wątpisz. Wszystko staję się jednym wielkim znakiem zapytania, który nieustannie pyta kiedy mu odpowiesz i kiedy zrobisz to o co cię poprosił. Jeśli spieprzysz robotę, ponizy jak psa a gdy zrobisz coś lepszego niz sie po tobie spodziewał, będzie chował dumę w sobie ale na głos tego nie powie. W sumie to zależy.
Skupiasz się na jednej rzeczy? To źle. Niedoprze. Cała swoją uwagę poświęcasz jednemu obiektowi w który wkładasz cała swoją siłę, energię, moc i czas? Niedoprze. Nie mówię, że tak robię notorycznie ale zdarza się. Istnieję w zbyt wielu sferach życia?  Swojego, czyjegoś, nikogo ?
Gdy nie pomaga ci czekolada, a inne rzeczy nie dają radości jak na codzień. To wydaje mi się to czymś normalnym. Przecież nie zawsze trzeba tryskać energią, parskać śmiechem i płakać ze szczęscia. Jest się tylko człowiekiem który ma ograniczony zakres ruchów, uczuć czy działania ale to juz w mniejszym stopniu.

Przecież będzie lepiej. Każdy to wie.
W moim przypadku na pewno. Czasem jest tak, że z choleryczki z ewidentną domieszką sangwiniczki mozna zmienić się w spokojną melancholijną flegmatyczkę.



Zimowiska x2, jedne wieczór w domu, kursy = moje ferie.
Ciekawe jak będzie.

http://www.youtube.com/watch?v=36U4ez7AzKA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz