piątek, 24 lutego 2012

wozisz się jak rozrzutnik do gnoju.

Tak jak głosi legenda i tradycja, wiadome jest iż po kolejnych dwóch tygodniach zmagań i walki z żywiołami, wiedzą, swoim samoistnym samoogarnięciem siebie i ludzi w różnych grupach wiekowych, trzeba napisać tutaj. Właśnie w tym miejscu. 

Zasada zasadą. Przemienność form tej notki będzie hm. zadowalająca. Tak.


 Kadra I Szczepu Harcerskiego "Rosa Venti" w Krotoszynie.
Bum cyk, cyk...

Zimowisko w Górach Sowich. To jest to! ;)

Piątkowy wieczór rozpoczynające 2 tygodnie wolnego czasu dla niezorganizowanych, tułania się po imprezach dla tych cwaniaków czy spania do 15 dla zmęczonych życiem był dla mnie momentem gdzie pakowałam się na zimowisko. Może raczej zimowiska. Bo stwierdziłam "czemu nie?".
4 dni spędzone ze szczepowymi drużynami młodszymi w tym z  moją kochaną Trzecią. Okres wtop, przy tym sukcesów i powolnego dążenia do przysłowiowego ideału został rozpoczęty na czas nieokreślony. Mam nadzieję że jak najdłużej.
Dzieciaki wyjeżdżają a na ich miejscie wbija 23DSH, która sieje pogrom.
Oczywiście. Znów napominając fakt ze to tylko ja i Rox wyszłyśmy cało z tego zimowiska bez bóli, urazów czy czegokolwiek złego zdrowotnie. No to hm. Motywujące wydarzenia. I powrót do domu zahaczając o aquapark. ;)

Jede krótki wieczór w domu. Noc trwająca tyle ile powinna trwać. Sen najdłuższy z ostatnich o te... 15 minut?

Kursy.
Zaczynamy schematyczne zamulanie? NIE. Otóż to. Zajęcia wypaśne. Poza tym. Ich częstotliwość kosmicznie natężona. co powoduje, że znów Twoja noc trwa od 4 do 5 godzin.
Przeróżne sposoby na spędzanie czasu i zajęcie sobie wolnej chwili to kursy. Masz co robić, poznajesz ZAJEBISTE osoby i generalnie jesteś prawdopodobnie na swoistym wypoczynku mimo iż intensywnie myślisz od czego tak naprawdę dużo ludzi chce odpocząc we ferie. Ale to jest spoko.


Myślę że to będzie na tyle.
Zasypię tu zdjęciami jak i z zimowiska do mnie takowe trafią i te z kursów również. ;)

A teraz idę.

Dzięki Wam wielkie za te wyjazdy. ;)
Kolejne dwa tygodnie z życiorysu zapamiętane jako jedne z najlepszych i wycięte do notatnika.



http://www.youtube.com/watch?v=YU6BfPPusG4&feature=share
xD


W ogóle to ziom. Tracę głos. Brzmię jak Chylińska czy lepiej. Ważne ze jest bania za 15 baniek ! ;D
Weź pigułke.

Pozdrawiam :D ;*

poniedziałek, 6 lutego 2012

-_-

O ziom. Tego jeszcze nie było.

Przeogromnie długi wywód wzbierający na sile od kilku godzin. Ewidentnie. Notka która miała być tryskająca pozywtywizmem znów będzie tak posrana psychicznie i całościowo, że naprawdę sama siebie zaczynam się bać.
Nie będę mówić o sobie. Nie będę narzekać. Nie o to tu chodzi. Chodzi o zwątpienie w swoje umiejętności neutralizowania wad zaletami.
Chodzi o całkowity "mamtowdupizm", w którym niby się ciągle upewiam ale tak nie jest. Chodzi o ironię, która przemawia przez ludzi. Chodzi o cały chłodno-kalkulacyjny całokształt który czasem na tyle wyprowadza cię z równowagi, że przestajesz wierzyć i wątpisz. Wszystko staję się jednym wielkim znakiem zapytania, który nieustannie pyta kiedy mu odpowiesz i kiedy zrobisz to o co cię poprosił. Jeśli spieprzysz robotę, ponizy jak psa a gdy zrobisz coś lepszego niz sie po tobie spodziewał, będzie chował dumę w sobie ale na głos tego nie powie. W sumie to zależy.
Skupiasz się na jednej rzeczy? To źle. Niedoprze. Cała swoją uwagę poświęcasz jednemu obiektowi w który wkładasz cała swoją siłę, energię, moc i czas? Niedoprze. Nie mówię, że tak robię notorycznie ale zdarza się. Istnieję w zbyt wielu sferach życia?  Swojego, czyjegoś, nikogo ?
Gdy nie pomaga ci czekolada, a inne rzeczy nie dają radości jak na codzień. To wydaje mi się to czymś normalnym. Przecież nie zawsze trzeba tryskać energią, parskać śmiechem i płakać ze szczęscia. Jest się tylko człowiekiem który ma ograniczony zakres ruchów, uczuć czy działania ale to juz w mniejszym stopniu.

Przecież będzie lepiej. Każdy to wie.
W moim przypadku na pewno. Czasem jest tak, że z choleryczki z ewidentną domieszką sangwiniczki mozna zmienić się w spokojną melancholijną flegmatyczkę.



Zimowiska x2, jedne wieczór w domu, kursy = moje ferie.
Ciekawe jak będzie.

http://www.youtube.com/watch?v=36U4ez7AzKA