wtorek, 25 grudnia 2012

bla bla bla

Heja! Wcale mi się nie nudzi. 

Pan Stanisław. Nie znam gościa. Ale wrzucę zdjęcie.

A tu coś z wakacji.

Nie mam żadnych gwiazdkowych zdjęć ani nic. W sumie to te święta nie są świętami, bo ludziom poprzewracało się ostro w dupach. Nie wyczuwam tego całego klimatu co przed nimi i w sumie jakoś coraz bardziej mnie denerwują.
Przez to też, nadrabiam między innymi zaległości internetowe i cieszę się chwilą. O. Lubię krokiety.
Tak w ogóle, hajs się zgadza, muszę kupić nowe pudło na moje biżuterie ( *,* ) i koszulki są świetne.
Mam jakoś dużo motywacji, wydaje mi się, że czasu też i dobry humor.
Wspominam obozy i wszystko co wyjazdowe i KOMPLETNIE NIE WIEM jak mam się ze wszystkim wyrobić. Bo za trochę dni to wszystko się nawarstwi i wtedy będzie ostro.

Nie zacznę tematu ludzi bo ostatnio z nimi mi się jakoś dobrze żyje. Nie mam co narzekać na szkołę bo tak dobrze również dawno nie było. Znakomite jasełki dały mi powód do radości bo tylu pochwał jednego dnia chyba jeszcze nigdy nie zebrałam i było mi bardzo miło. Coś musi być nie tak skoro jakoś idzie.

Napomnę, że zdjęcia by nikomu nie zaszkodziły.
Uwielbiam być na tyle wciągnięta przez książkę, że przeczytam ją w jeden dzień. Polecam "Igrzyska Śmierci", Daria.

Czekam, aż tylko pozostanie mi ruszyć z kopyta.


Żołądek? Co z Tobą jest ?


http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=SUMcA--ejOc&NR=1
Ta i jeszcze wiele innych. :)


Pozostaje mi życzyć pod koniec święta I wszystkiego dobrego, dużo radości z prezentów i reszty dni świątecznych spędzonych w MIŁEJ atmosferze z rodziną i najbliższymi.

Dawaj Krotoszyn!
Wcale nie odliczam do sylwestra, bo nie mam na niego ochoty.

Pozdrawiam słoneczka. ;*

niedziela, 9 grudnia 2012

chłodne kalkulacje

Samoróbka.



To wcale nie jest tak, że ja jestem jakaś pesymistyczna. I to też nie jest tak, że wszystko widzę w czarnych barwach. Po prostu są chwile, gdzie człowiek wątpi. Może powody są dość banalne, ale potrafiące zatrzymać człowieka wykluczając go z ciągłego biegu, pozwolić na chwilę przemyślenia i zastanowienia. A jak ktoś ma w głowię zupę ogórkową to wychodzą z tego różne, dziwne rzeczy, które ludziom wydają się irracjonalne (niektórym). Tak poza tym to dnie są teraz już białe, noce dość jasne i zarwno ciemne ale jest klimat.
Za niedługo wszyscy będziemy mieli go dość. I prezenty już są gotowe, zakupione i zapakowane. Coś tutaj nie gra. Albo wigilia będzie w innym terminie, albo pozostało nam tylko oczekiwanie na 21 grudnia. Śledzenie internetowych nowinek bez głośników to nie to samo ale co zrobić, że chęć ich podłączenia jest okrywana płachtą lenistwa. Takiego najbardziej ludzkiego.
Ciągle coś się zmienia, w dobrym znaczeniu tego słowa. Ludzie są inni ale jednak tacy sami i albo dostrzegam w nich więcej zalet albo więcej wad co wpływa korzystanie albo nie na pogląd na ludzkość i otoczenie wookół mnie.
Jestem w swoim zamkniętym świecie. Nieodseparowana. Jestem szefem dla samej siebie dopuszczając do siebie innych szefów samych siebie, którzy jeszcze umieją na mnie wpłynąć. Jestem bardziej wrażliwa, chętna do pomocy jeszcze bardziej a nuty hamstwa nigdy nie wytępię. Bo nie umiem. Chociaż nie narzekam na jego istnienie.
Po prostu kurcze. Ludzie patrzmy sami na siebie, nie na innych ( mówię to ja ). Każdy jest kimś na swój sposób i nigdy nie będzie tak, że zaakceptują Cię wszyscy ( mówię to ja x2 ). Trudne. Sama jestem tego świadoma.
Przykładać wagę do rzeczy nieco nadziemnych a do przyziemnych jeszcze bardziej.


"Bądźcie szaleni, ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennym, ale nauczcie się to robić, nie zwracając na siebie uwagi."
śmiał mawiać dziadek Coelho. 

To jeszcze trochę trzeba się poduczyć. :)

Tak poza tym to śnieg, duża radość, ciągłe dedukcje, herbata owocowa, śnieg, śliskie schody, przeciekające glany i ciągłe dedukcje.

To tak na tyle.

Chyba zasieję trochę propagandy!

Pozdrawiam wszystkich, których: mam, znam i w ogóle w ogóle. Nawet tych co się zmienili i jakoś tak się odsunęli. 

:*

niedziela, 25 listopada 2012

mandarynki

 Takie podróbki kiedyś były o.


Farelka jest, olejak... jest.
Gorący kubek herbaty, jest. Tej najlepszej i najbardziej owocowej.
Książki, są. Wy też jesteście. I Ty.
Może niekoniecznie ciałem ze mną. Ale duchem tak.
Nie zawsze, ale zawsze.
Ciesze się, że to mam. Mam Was.
Trochę nierównych, nieprzewidywalnych. Ale mam.
I mimo, że ostatnio chyba coś nie gra. To ja nadal jestem z Wami.
I wszystko jest okej.
Tymczasem, zastanowię się nad tymi 10 miejscami.
Będą ? Znajdą się ? Nie zawiodą.
Mam nadzieje.
I mam Was. Oprócz nich.
W sumie to czego chcieć więcej oprócz większej dyspozycyjności.
Jestem szczęśliwa.


Chyba tak.

Lajki li <-- ale mi się w głowę werżnęła.

ZIMO. NADCHODŹ. PRZECIEŻ SĄ JUŻ MANDARYNKI !

Pozdroszki.

Dziękuję.

niedziela, 11 listopada 2012

CZOŁEM !

Wszyscy zdąrzyli zaspamować wszelkie możliwe miejsca, obozowymi fociami to ja z opóźnieniem cywilizacyjnym docieram teraz!

CHLEP!
Takiego kucia przez okres kilku lat w stecz to ja nie pamiętam.
Z moją zamazaną Sylwusią i Janusiem. <3
Ty masz wiechcia, mam i ja !
Soł najs.

Dziś tylko tyle.

http://www.youtube.com/watch?v=mlC0VDfp7PA

POZDROWIONKA !

niedziela, 4 listopada 2012

zima zima zima

Jei, jest przyjemnie. 





Kolejne niedzielne popołudnie spędzone przy KOMPUTERZE.
Jeeeeeeeeeee! Internet.
 Brnąc przez poprzedni, zestresowany tydzień, nie myślałam że będzie tak gith teraz. ;)

Macham uśmiechem na prawo i lewo, zdarza się słuchać betonu ( ale to przez Krupę ), mam ciągłą ochotę na coś z pieczarkami i na dużo, dużo pracy (takiej przyjemnej ) i nauki ( takiej która wchodzi bezproblemowo) ^^
Poza tym to hajs się zgadza, jestem po AZ mega zadowolona i odliczam dni do kolejnych dziwnych rzeczy.
"Zbieramy na mundurki, pomocy!"
W końcu dostałam zdjęcia.
A przez tą chorobę to nawet zachciało mi się iść gdziekolwiek.

Wkrótce mamy rocznicę TOMEK ! XD
I stęskniłam się za Anią.
I Sylwia to friendska 3.
I mamy dwa G*w*r*y w drużynie. O.
I jutro jest miesiąc.
Hoh.

Ciesze się, że mam dużo ludzi wokół siebie.  I tych dobrych i tych złych. Którzy wpływają na mnie w przeróżny sposób. Doceniam, doceniam !

I Rammstein tak na dobry tydzień. ;)
http://www.youtube.com/watch?v=j-kjkBjdHJw

wiem, że szit teraz.

I jeszcze to.
http://www.youtube.com/watch?v=843fF6pILQc&feature=g-logo-xit xD
Pozdrawiam. :*






niedziela, 28 października 2012

jei


Przeliczyłam się.
Tyle.

Egzystencjalna rozkmina.
Ale tak to jest ok.

Mam
kalosze.
15 podpisów za różaniec.
kaszel.
myśl - że to nie dla mnie.
i herbatę o smaku bananowym.

Akcjo Znicz. :) skończ się już.

Pozdroszki - nieucywilizowana Daria.

sobota, 6 października 2012

cywilizacja

JAAAAAAAAA!
Internet ♥




Pewno, że te z okularami są najlepsze!


Przechodząc istny odwyk, żyjąc internetem za 7 zł na miesiąc i wieczorami umierając z nudów bo nie ma najczęściej co robić, pojawiam się dziś.
W ten wielkopomny czas, po tych 3 tygodniach, pojawiam się dziś.
No i w sumie to nic ciekawego nie mam do przekazania.

Nadwyraz przysiadam do niemieckiego, pomimo tego gimbazowego rozszeżenia z angielskiego.
Pedagogiczne na 90%. I ślęczę nad mitologią, a olimpiada za pasem. I zeszyt nagan też się wypełnia. Za szybko Panie M. ZA SZYBKO <-- ah ta gimbaza.
W sumie to nie chcę jej kończyć mimo, że to oznaka nie prestiżu. Albo w sumie chcę.
Ale takich asów nauczycielskich chyba nie dorwę nigdzie indziej.

A tak to jest elegancko.
Jest ta upragniona 16 a nawet nadprodukcja się trafiła. Kochane dziołchy kochane. ♥

Nagrzeję farelką. Drzwi zostawię, wyjątkowo niezmaknięte.
Uchylę okna, jeśli tylko dam radę. Gazu z butli gazowej.
Wakacje, istne wakacje.
I to melo 2-godzinne.
I szmaty do wyrzucenia. Czyszczenie ścian.
Ekscesy na środku galerii.
Widoczki.
Zrobię rozwodniony sos bez smaku, jak potrafię tylko ja.
Pojawi się Bogumił.
I zostanie. Tym razem na dłużej z cząstką innych.
19 ocen z jedną szmatą.
Jest odpowiednio.
O! I wszelakie rozmowy, we wszelakim stanie i w ogóle u mnie na schodach są mile widziane.

Tymczasem, nadrabiam zaległości. Mam flakę w przedniej oponie, zastanawiam się nad osobą towarzyszącą i co można zrobić żeby coś robić. :)
A do kościółka to tylko z tymi ludziami :D

http://www.youtube.com/watch?v=DLYhi9QGvJE&feature=relmfu
jei jak ja to kocham.

Pozdrawiam z uśmiechem i w ogóle. Bo przecież od piątku. ;P
I do kolejnego odrabiania internetowych zaległości. :)

sobota, 15 września 2012

joł


Generalnie to nadal żyję.

Nie ma Internetu, jest sąsiad, który chodzi na 8 przez cały tydzień.
Jest Agata, Ania, kibel szkolny i reszta.
Są książki, szmata w dzienniku.
Jest staw. 
Jest światło.
Jest chęć.
Istnieje szkoła, ale już mi się nie chce.
W sumie to śnieg. Mógłby wpaść ale to później.
Jest pościel, jest świeżość i pewność.
Jest to co tak bardzo chciałam żeby było. 
Mimo wszystko, nadal chcę jeszcze czegoś innego. 
W sumie i od nowa tego samego.


Emptiness is somehow suspended between heaven
and earth.

Pozdrołełe dziołchy i chłopki. Już mam wolne wieczory.
Po zlocie.

Czocher! Dobrze żem Cię zobaczyła! :D :*

niedziela, 2 września 2012

Finisz i start.

Drodzy moi...
dobiegają końca. 
A tu jestem z Anią na zdjęciu.

Specyficzne. Nie takie jak rok temu, trochę inne. Zupełnie różniące się od pozostałych.
Każde są inne. Te były na tyle specyficzne, że nie robiłam nic konstruktywnego a zleciały tak o.
Dały dużo do myślenia, pozwoliły się rozwinąć, przypakować (ah ten obwód bicepsu), pokonać niektóre bariery no i w sumie to zmotywowały.
Do tego co sobie kiedyś obiecałam i do tego co mam w planach. ;)

Tak serio ? Nic nie jest pewne, wszystko się zmienia, następują rzeczy niespodziewane. Nie umiem planować. Chyba.
You're back.
It is terrible.
But I'm happy.

No to bawmy się. Idzie szkoła, znaczy. To my do niej idziemy. Idzie jesień. Cieszy mnie to. Ta jesień, znaczy się najbardziej.

Byleby starczyło mi motywacji.
I żeby było tak jak teraz ;)

http://www.youtube.com/watch?v=LoheCz4t2xc&feature=relmfu

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

pośrednia ucieczka





Trochę rozkminy nigdy nikomu nie zaszkodziło.

Wylatujesz z entuzjazmem, tłumionym cichym podrygiwaniem ciała. Wzbijasz się ku górze z tysiącem myśli, że to co się dzieje a nawet za chwilę stanie, przyniesie dużo zmian.
Z nadzieją o nowe motywacje, lecisz, co moment wzbijając się na wyższy level bycia.
Nie zwracając uwagi na to co było tak niedawno, poddajesz się temu czemu nie powinnaś, kolejną rzecz, po raz kolejny tłumisz w sobie, zaczynasz tykać.
Nie zauważa Cię, zna w miarę dobrze. Jakieś tam zdanie też ma.
Praktycznie nic nie jest złe.
Teoretycznie może być tylko gorzej.
Potem się tylko bawisz.
Z całą pewnością odpoczywając od tego co tak nie całkiem daleko ale też nie blisko. Od nich. Nie wszystkich. Kilku. A nic tu nie jest tajemnicą.
Pod koniec masz efekt pracy, niekoniecznie tej z wielu rozpoczętych, ale tej jednej z ważniejszych.
Jesteś dumna, pierś przechodzi dreszcz zachwytu.
Możesz głęboko odetchnąć. Udało się. Nie tylko Tobie. Innym też.

A teraz siedząc tu w tym miejscu, beznadziejnym momencie i chwili, marzysz o wydostaniu się stąd.
By być bliżej, czuć ciepło, odbierać siłę, być szczęśliwą.

Ruszam z kopyta. Z planem.
Żeby zbudować od nowa coś gdzie elementem starym jestem ja.
Żeby być lepszym w obliczaniu.
Może nawet trochę twardszym bo i tak już nie mam siły.
Chcę żeby było lepiej, bliżej do tego co tak ważne.

niedziela, 5 sierpnia 2012

obóz


Ej dziuby...
TO OBÓZ !

Nie ogarniam. Myślę, że się uda, mam te kilka celów.
Mamy te kilka wspólnych.
Przetrwamy.


Interpretacja dowolna.

6-26.08.2012 r.
Gdzieś całkowicie zakopana pod ściółką.

A tymczasem 4 godziny i 9 minut.
http://www.youtube.com/watch?v=e29Iml5SzwU

poniedziałek, 30 lipca 2012

dżizas



No dziubałki, zaczyna się tydzień latańska, łódstoków i wyjazdów.
Miętowy zagościł na paznokciach na krótko. Lista ulegnie dezorganizacji, połowy zapomnę, a o resztę znów zacznę się dopominać.
Nie stawiam kropek co trzy słowa, ograniczam moje słowne uzależnienia i co robię? Czytam o historii puszczaństwa i wolnego harcerstwa. Hmhmhm.
To co kiedyś powiedziałam, zostało puszczone mimo uszu a teraz... przyznano mi rację. ( ^^ )
Zbieram możliwe pierdoły, które mi się kiedyś na pewno przydadzą. Głupia rupieciara.
Podjęte decyzje, są trudne do zniesienia a raczej takowe się stają.
Herbata jest napojem, którego w te upalne dni potrzebuję mimo jej temperatury, omonomom. Taka z cytrynką.
Kawe mrożoną robię, machając słokiem zapewne po ubiegłorocznych truskawkach a może majonezie z rozmazaną naklejką, nie będąc tego świadomą. I tak jest dobra.
Przemeblowywuję się każdego dnia z kąta w kąt, nie chcąc być zapomnianą, uparcie o sobie przypominam.
Układam się każdej nocy od nowa z planem na siebie.
Czytam 3 książki na raz, uparcie myśląc o zgubiono-rozpoczętej 4.
Próbuję orgnizować na zapas a i tak wychodzi inaczej. Może nawet lepiej.
Szukam sucharów na podryw w internecie. Działają !
Jestem mistrzem darta. Nie celuję.
Prawdopodobnie trafiam na najlepsze.
Tęsknię, nie lubię, poznaję, patrzę, przeżywam.

I teraz, drodzy państwo, mówię i oświadczam, że zostało aż 7 dni do wyjazdu + 1 dzień do kroku o cały jeden rok.
Pozdrawiam z tym zapieprzonym tygodniem w plecaku. ;)
Pamiętajcie o pamiątkach dla mnie !


http://w301.wrzuta.pl/audio/aGmhHzxyEiB/jakubowicz_martyna_dzem_-_w_domach_z_betonu

wtorek, 17 lipca 2012

hej ?

Odstające klapioki zawsze okey!

Wpuść ludzi do nadmorskiego chińczyka bez kasy i zapuść beton w głośnikach.


Jak narazie jestem gotowa wrzucić tylko tyle, bo potem znów będzie, że łeee nie mam co wstawić.

Trwałe myślenie, na ogól prowadzi do podjęcia ostatecznej decyzji. Jest jednak czasem tak, że mimo określonego schematu, trzeba poza niego wyjść i końcowo zostajesz nadal w kropce kończącej zawijany znak zapytania. Nieustannie rozwiewając wątpliwości, czując się już pewniej w chociaż pewnym momencie, dochodzi coraz więcej pytań, które nie pozwalają Ci ze spokojem zasnąć.
Gdy czujesz, że powinieneś zrobić tak, a nie inaczej, przychodzi czas na weliminowanie innych opcji, które robią się nadzywczaj kuszące.
Pierwsza myśl, jest czasem trafna, lecz po głębszym zastanowieniu możesz stwierdzić, że druga, trzecia i czwarta również coś w sobie mają. Podejmij decyzję, poczuj się jakby było tak od dawna. Lepiej ?
Źle robisz, będąc gołosłownym, lecz upracie będąc i brnąc w to, w co wątpisz jest jeszcze gorzej.

ohohniochniochnioch
Wracam do tego co kiedyś mnie tak bardzo kręciło, kręci nadal i sprawia, że czuję się lepiej.
Z pewnym dystansem do pokonania i nutą większego ryzyka, oddaję się w pełni temu co znaczy dla mnie tak dużo. Co jest kolejną rzeczą, która mnie nakręca i powoduje uśmiech.
Doceniam to, że Was mam. ;)

Podziękowania dla dotychczasowych towarzyszy spacerów, ławkowania, odwiedzania, trolingu i przygód oraz kilku innych rzeczy. I stwierdzam, że pisanie z trzyosobowym klubem spodstrzechowym jest OKEY.
Mimo, że niby krótko się znamy, to i tak jesteście kochani Panowie. Nieważne ile to już przekminiliśmy, ile to ja strzeliłam fochów których nie umiem na Was strzelać, do ilu wniosków doszliśmy, do ilu rzeczy zminiłam podejście.


Puking rainbows.


http://www.youtube.com/watch?v=rrVDViSlsSM


Pozdrawiam w Led'owych rytmach.
I jestem \m/etalem. niochniochnioch.
Przepraszam za "hej". Tutaj się nie liczy.





Zaczęłam wakacje.

PS. pozdrowienia specjalne dla Hoffmanowej, jedzie na woodstock i kupi mi pamiątkę.

sobota, 7 lipca 2012

heja!


  Kupałowe z Janeczkiem. :)

Czekam ku godzinie szczytu i lecimy zwiedzać Paryż, Majorkę i Meksyk.
Dziękuję, dobranoc.

http://www.youtube.com/watch?v=KaOEVHQoHzM
Bożenko <3

Pozdrawiam. :)

czwartek, 21 czerwca 2012

tyś widzioł.

                   
                           Aga, która dawno o to prosiła                                    Pidżama party.


 Kursy 2012r.

Olgowe i moje pagony.


Wakacje czuć mimo, że pogoda tego nie okazuje. Jest elegancko. Odpoczywam.
Taki urlop przed wakacjami. Spowodowany ciągnącym się już 3 tygodnie kaszlem.
Nie rozumiem ile mozna się dusić, tak bezcelowo. LOL.
I wspominam wszystkie mega wiksiarskie wyjazdy z ZHP. Czernicę '09, zimowisko w Benicach.. A najbardziej to te jajcarskie kursy na których człowiek tak bardzo przywiązuje się do ludzi w ciągu tygodnia. Czy nawet kilku dni. Masakra.
Generalnie to od wstępu chcę:
Podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli ze mną w takich wyjazdach i kursach. Mega pozytywne wspomnienia z Wami mega pozytywnymi ludziami. LOL ;*
i wiksiarskimi zdjęciami. :D

W pokoju rozbrzmiewa beton jakiego było mi mało.
http://www.youtube.com/watch?v=LIDwgpBh0Aw&feature=g-music
Generalnie stęskniłam się za dziwnymi akcjami odpieprzanymi w letnie wieczory, może nawet noce w towarzystwie zwiksowanych osób. Za ciepełkiem, ale nie takim mega duszącym.
Ogólnie brakuje mi od jakiegoś czasu lekkości czynów i podejmowania się bezmyślnych, końcowo zajebistych akcji.

Ale ciesze się.
Mam przy sobie fantastycznych ludzi. Z problemami i z radościami.
Ze swoimi przyzwyczajeniami, które każdy toleruje bądź stara się tolerować.
Wyrozumiałych. Takich którzy są ludźmi w towarzystwie ludzi.
Wielbię Was.

Dobrze, że jesteście. Wy wszyscy z większości.




                                


niedziela, 17 czerwca 2012

reaktywacja

Trochę się działo. I dzieje. Złego, dobrego, generalnie to całkowita mieszanka uczuć każdego dnia.
Skoki entuzjazmu w pewnych momentach są zaniżane poniżej podstawowego poziomu radości.
Może trochę zaniedbałam.
Troszeczkę nie dopilnowałam,
ewentualnie całkowicie olałam.
Nie przestało mi zależeć w żadnym wypadku.
Po prostu jest ciężko. Momentami wysiadasz.
Czujesz, że najlepszym wyjściem byłoby całkowite usunięcie się na jakiś nieokreślony czas. Prawdopodobnie każdemu zrobiłoby to dobrze.
Zaniedbałam, nie dopilnowałam, olałam.
Ale zależy mi nadal.
Przepraszam.
Obiecuję, że będzie lepiej. Być może stwardniałam przez te wszystkie sytuacje.
Trudniej mi się skupić. Ale na pewno nie zrobię nic gorszego od głupiego.
Jeśli wierzysz, nie przestawaj. Jeśli ufasz, ufaj dalej.
Nic się ze mną nie stało.

Nie obniżyłam lotów, postawiłam sobie trochę większe cele, za których realizację trudno mi się zabrać.

Dam sobie radę.




środa, 13 czerwca 2012

vixa


Ania, Ozzy i ja.



Bursa Andrzej
* * * [...ty znasz moje chwyty, ja znam twoje,]
...ty znasz moje chwyty, ja znam twoje,
marnujemy czas.
Roger Vailland

Przecież znasz wszystkie moje chwyty
życie moje
wiesz kiedy będę drapał krzyczał i rzucał się
znasz upór moich zmagań
i drętwe pozbawione smaku i czucia wyczerpanie
wtedy zatruwasz mój sen majakami
aby uniemożliwić mi jakikolwiek azyl
znam twoje słodycze
które przyjmuję ze skwapliwą wdzięcznością
i po których szarpią mnie torsje
przywykłem do twoich okrucieństw
nauczyłem się śmiać z własnego trupa
(znasz dobrze ten mój ostatni chwyt)
znudziliśmy się sobie życie moje
mój wrogu
Cóż kiedy wkręciłeś iskry bólu w moje szczęki
aby utrudnić mi ziewanie.

 W sumie chyba najlepszy wiersz jaki był dotychczas na polskim.
 Chyba chce mi się odpocząć.
Pozdroffionka dziubasy.
 
http://www.youtube.com/watch?v=PBZvm34iS_k

piątek, 1 czerwca 2012

lol


eleganckie zdjęcie skittles'ów 0,5kg które obaliłam razem z mamą. lol


Starasz się po raz kolejny kolejny z nadzieją, że tym razem się uda.
Jednak nie. Masz tą świadomość, że ludzie jak byli ludźmi to będą. Istotami czułymi tylko na swoją własną krzywdę, wykorzystującymi wszystko to co dajesz od siebie, nie wręczając niczego w zamian.
Nieświadomymi tego, jak jednym czynem czy chociażby słowem mogą zranić.
Wykorzystują do ostatniego tchnienia. Ty jesteś oparciem, kimś najbliższym do kogo zawsze można przyjść pogadać, jesteś opoką i opiekunką wszystkiego co dzieje się pod Tobą.
Niedocenione starania powoli przeobrażają się w krzyk chęci zauważenia i szacunku.

Nagrzewałam się przez jakiś czas, potem ochłonęłam, teraz jestem całkowicie zimna. Tak dla zasady.
Skoro inni mogą, to czemu nie ja? Chociaż fajnie jest być czasem wyjątkiem.

I gdy mówi się ' traktuję ludzi tak samo jak oni traktują mnie ' to to się robi.

Zacznijcie rozwiązywać swoje problemy beze mnie, nawet te najtrudniejsze. Może poczujecie się tak samo.


Dziękuję.
i taka dedykacja:
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
liczba odbiorców tej części, ograniczona.


Tymczasem, w Mrocznym DMI, siedzę z mośkami w pokoju, które oglądają film. Po raz kolejny uzależniłam się od słonecznika, a tak naprawdę powinnam sprzątać pokój a raczej pokoje bo w każdym pomieszczeniu z tego co wiem jest coś mojego.
Dzień dziecka z okazji którego składam życzenia takie najszczersze a nie jak co niektórzy, polegał na mega naprężonym tepmie malowania i szkicowania komiksu na konkurs , robieniu kanapek, festynie, bytowaniu u Ani i uporczywemu szukaniu domu Pani od historii. lol.
Żegnam tymczasem, wiem, jest wcześnie ale lecę spać.

A jutro witam campingowe przesiadywanie.
 ej i pozdrawiam. wszystkich niefałszywych i niezakłamanych ludzi ;)
Heja!

nareszcie wymieniłam muzykę na telefonie. lol...

poniedziałek, 28 maja 2012

słonecznik

XXI słowianka z niedopracowanym strojem.





Hehe.
Czekam tylko do czasu, który uznałam za najlepszy na zmianę. Nie wszystko na raz. Jeszcze trochę muszę wytrzymać.

Żyjąc ze świadomością, że jutro czeka na mnie recytacja wiersza i jakiś tam czas na niemieckim, siedzę w pokoju u Miliana z którym skubię słonecznik, czuję jak bardzo mi się chce pić ale wiem też jak bardzo nie chce mi się iść do kuchni by znaleźć coś co ukoi moje pragnienie, lol.

,,Ludzie wygadują przedziwne rzeczy. Czasem lepiej obcować z owcami,
bo one przynajmniej milczą i zadowalają się szukaniem wody i pożywienia.
Albo z książkami, bo opowiadają niewiarygodne historie, kiedy mamy ochotę
ich słuchać. Ale kiedy rozmawia się z ludźmi, opowiadają tak niestworzone
 rzeczy, że czasem nie wiadomo doprawdy, co powiedzieć.''  

~Paulo Coelho "Alchemik"

Zaczynając od początku, byłam w tym całym zajebisty Londynie, przepełnionym pięknymi murzynami i innymi fajnymi ludźmi. I różnymi jeszcze bardziej fajnymi innymi rzeczami. Potem był biwak puszczański a teraz swój maj zakończyłam piknikiem loniczym w Michałkowie po którym została, plakietka " służba techniczna" i opalenizna, może nieco trochę bolesna, ale dzięki niej bliżej mi do murzyna.
Maj był fajny, tak reasumując.

Jestem w głębokim polu dosłownie ze wszystkim ale mam nadzieję, że jak zepnę poślady i to całkiem niedługo to nikt nie będzie na tyle upierdliwy żeby mi przeszkodzić.


Po tych kilku próbach dodania zdjęć, ostateczna, decyzja doprowadziła, że kilka zdjęć tu jest. Ohohoho.
Czuję się dumna.

Chyba serio muszę lecieć.
http://www.youtube.com/watch?v=JaAWdljhD5o&feature=relmfu  <- moja powtórzona miłość

Pozdraaaaaawiam:
dużo ludzi z wyróżnieniem na:
Luki- tej, dasz radę. :*
Patras- zią. chciałeś to masz, jesteś kochanym dziubaskiem z którym dorwałam tego redbullam z którym zajebiście się gada i który jest kochany :D :*
Emilia- wiemy jak było, będzie lepiej ! ;)

Kocham taką robotę.

wtorek, 8 maja 2012

tylko tyle

Wrocław.

To ja napiszę coś bardziej konstruktywnego, jak wrócę. 
Jest fest.
Trochę się zminiło. Może trochę nawet, bardzo dużo a to nigdy niewiadomo. 

Londyn biczałke.
lol

Pozdrawiam suczałki.


:*

środa, 18 kwietnia 2012

tak wyszło


Bez rozmachu.
Myślę, że to co się dzieje, mimo iż zabawne, należy skomentować, chwilą ciszy z ironicznym uśmiechem na ustach. To będzie chyba najtrafniejszy prezent jaki mogę podarować kilku wyjątkom. Wyjątkom, które są poniżej pozimu na każdej płaszczyźnie.
To wszystko jest zabawne z tego punktu widzenia zagrożonej pozycji.
Godne postawówki, jakby nie patrząc.



Playlista, której jeszcze trochę brakuje.

Pozdrawiam.
Wiem, że to nie ma wartości merytorycznej i jakiejkolwiek innej, ale przynajmniej ograniczam stawianie kropek.

środa, 4 kwietnia 2012

stwierdzam

Witam państwa serdecznie.

Od razu wiedziałam, że ono się tutaj znajdzie.
Geralt Piękniewskich. Na zamówienie
Po konkursowe.

Stwierdzam biedę. Niedługo chyba zasięgnę zdjęć z fejsa czy coś, żeby notki nie zostały same ze suchymi anegdotkami bez foto. Uuuuuuuuuu. Tak być nie może.
 Co jest ? Jest OK.
Stwierdzam wolne. Stwierdzam odpoczynek.
Czas na wzięcie głębszego oddechu, kilku przemyśleń i takich rzeczy żeby po świętach wrócić z nowym pałerem w dupie, który napędza do robienia wszystkiego.
Oprócz zmęczenia fizycznego, reszta się trzyma i czuję się nie najgorzej. Bo braku motywacji i chęci nie ma. I tak ma być.
Daję radę. Bez Twojego gadania. Nie jest mi potrzebne. Teoretycznie w ostatnim czasie usiłowałam unikać go jak wiatru który rozwala mi nieustannie włosy. Prowokacje wyszły. Tak ma być. Miejsce nie zostało puste.
Kula się. Stwierdzam wojnę. Między tym co było, tym co chce być i tym co będzie.
Stwierdzam zmiany na obszarze mniejszym niż zwykle, które mogą wpłynąć na wszystko.
Mimo, że stwierdzam wojnę to jej nie ma. Toczy się powoli, w zacisznym kącie świadomości nieodkopywanej przez niedługi czas, która zaszła kurzem.
Nie wiadomo która z trzech stron wygrwa. Jestem pewna, że nie obejdzie się bez kilku sukcesów którym towarzyszyć będa potknięcia na skalę światową.
Nie może być tak samo.
Zamykam się. Chyba, że zamknęłam się już całkowicie. " Niektóre okazje Duduś, mogą Ci przejść tak o... koło nosa a potem będzie jeszcze większy żal."

-Iść do lasu    
-Wyspać się
-Odpocząć    
-Przemysleć
-Zakończyć
-Rozpocząć
-Trwać dalej
-Stwierdzać, bo to chyba wychodzi mi najlepiej
-Zdać do końca kwietnia
-Napisać
-Inne

Krótki spis przyszłych wydarzeń.
Wiem, że nic nie wiesz. Za to ja dobrze wiem, że wiem. I to się liczy.
Tak stwierdzam.

Pozdrawiam, wszystkich którzy nie wiedzą co w trawie piszczy. Wam też się nalezy trochę pozdrowień.
i Tobie i Tobie.


Padam krzyżem.
http://www.youtube.com/watch?v=xbDI_pxD_y0&feature=relmfu

czwartek, 22 marca 2012

boredom is the time of Satan.

Siema. Jestem z innym nastawieniem niż dwie notki temu.

Jeszcze kursowe. Jest świetne. Każdy przedstawia swoją osobowość.
Żartowałam.
Poprzyrzeczeniowe.
Huhuhu.


Cześć. Też myślisz, że wszystko wraca do dawnego schematu?
Z nowymi elementami, bogatsza o teorię i nieustannie wałkująca praktykę.
Byłoby nudno bez słońca, kilku stopni ciepła i uśmiechu.
Z lekkim, nie ciężkim, lekkim namysłem na wszystko, jest ciekawiej.
Każdy dzień jest odrębną historią, którą najlepiej zapamiętać i zachować w archiwum.

W sumie to jest czasem ciężko, ale tylko dla tego żeby nie było lekko. Żeby dupska nam się utwardziły, żeby tak jak teraz wszystko na wiosnę powrócić w nowym świetle i kolorach.
I wywołać choć namiastkę uśmiechu. Unieś jeden kącik ust.
Przepisów na szczęście jest wiele ale chyba chodzi o to żeby brać energię z tego co jest, co planujemy i co nam kiedyś wyszło. Taki zajebisty motywator. I doceniać fakt bycia. I ludzi którzy są i któzy będą i byli.
Skacz z kąta w kąt, spod drzewa za krzaki, od huśtawki do piaskownicy. Śpiewaj. Hehe. :D
Jak nie masz talentu to i tak śpiewaj. Albo tańcz.
A jak nie to jeździj na rowerze. I porządnie się wyśpij.
Wtedy będziesz wypoczęty i zmarszczek nie będzie. Chyba, że te od radosnego wyrazu twarzy. Ale takie mogą być.

Mi się w sumie chyba nigdy nie uda wyspać.
Mam za bardzo szalone życie. <mistrzostwo_kursów>
Hehe <zawiało_mrokiem>
I ogólnie.

Nie no. Jest fest. Jest cieplutko. Ja nadrabiam. Robię, zrzucam, zakładam.
Gram. Rozumiecie ? Normalnie zaczynam czaić i jadę z tabulatur gdzie to jest wręcz ideał !
Hehe
Rozesranie totalne ale to dlatego, że coraz bardziej zaczynam cierpieć na niedobór czasu. Ludzi mam dużo.
W sumie to ich kocham < 3

Dobra.
Pozdrawiam.
W sobotę można mnie znaleźć w lesie od 6 ^^. Polecam. Dobry las na dobry dzień.

Wszystkich strapionych pocieszam a złych rozchmurzam.

tam tam tam tam tyru   <- wejdź. 


Drodzy obywatele, w te jakże piękne dni. Nie dajmy się nudzie.

niedziela, 11 marca 2012

za bardzo

ehehehehehehe... Już wiem jak dodaje się zdjęcia.

Najuroczstrze zdjęcie z Patryczkiem, które obiega już cały świat.

Cześć, czołem. Te emocje, szpagaty, wybuchy, upadki.
To było coś. Gimnastyka na poziomie hard a utrzymacie równowagi było wyczynem.
Było fest.

Czasem masz przeogromne wrażenie, że system całości najpierw pokazuje Ci ze jesteś nieodłącznym elementem układanki. Gdy jesteś już uzależnionym kawałkiem, wtedy system znajduje coś ciekawszego. Coś bardziej zachwycającego co pociągnie za sobą tłumy dodając fakt, że nie zważa na Ciebie i na Twoje uzależnienie i ma to w sumie głęboko w dupie. 
TAKIE PODEJŚCIE JEST FEST.
Nie potrafię ogarnąć tak trudnej rzeczy po raz kolejny.
Po raz kolejny wszystko się kumuluje i jak widać wybucha.
Za dużo syfu,
za dużo syfu,
za dużo syfu,
za dużo syfu.
Praktycznie. Cały ten zajebisty mechanizm który napędza sam siebie jest jednym wielkim syfem, którym nie wiadomo kto zarządza i kto ten syf powoduje.
Za dużo o JEDEN plan,
za dużo o jeden pomysł,
za dużo o jedną rozkminę,
za dużo o osobę,
za dużo o jedno spotkanie.
Weź to do siebie i ukrywaj tak by nikt nie widział. Wtedy albo się w końcu wyspowiadasz komuś po cichu na ucho albo jak wybuchniesz to wyleci z Ciebie właśnie cały ten syf. I będzie nie bjuti.


Taka rozkmina na dzień/wieczór dobry. ;)
Week spędzony efektywnie. Dziękuję mośki
GŁUPIE GLAJDY - sobota
i niedziela też była fest. oprócz teraz.

Dziękuję, pozdrawiam. Bóg Wam w dzieciach wynagrodzi.

Boredom is the time of Satan.

piątek, 9 marca 2012

.

Nie dodam zdjęć. Bo blogger strzela fochy i nie ładuje.
Głupi ciul.


Dodam, że boli mnie gardło, zostaję na weekend coby trochę ogarnąć wszystko co mnie otacza, jest świetnie, czuję pomarańczę i żałuję. Żadnej ważnej rzeczy. Tak o.
Rano dalej nie chce się wstać, budzik dalej ten sam i nie znienawidzony przez fakt budzenia bo tak pięknej muzyki nie można nienawidzić, z bólem stwierdzam, że fifa na fejsie nie jest już tak intrygująca i guma do żucia o smaku bananowym czymś nieznanym.
Tak samo jak nowością nie jest kolejna plota, zacieszanie całdniowe czy coś z bliżej nieokreślonego powodu czy w pewnym momencie załamanie czy coś również z bliżej nieokreslonego powodu. Normalne.
Zaczyna się okres pleneru. Jest fest a bułki kukurydziane w towarzystwie Anki to coś niezwykłego.

Stary. Taki lag jak dzisiaj, wczoraj i przedwczoraj i pewnie jutro ale w sumie tego nie planuję to jest zupełny pogrom ogarniający moją głowę. To niczym autyzm schizofreniczny.
Ciężkie kminienie pomaga gdy jest przeplatane z formą dynamiczną. I tak ma być.

LEMUR


Dobra. To na tyle.
Wiem, że to nie ma ani ładu ani składu, nie ma też wielu wartości jakie powinny trafić do Waszych głów ale sądzę że chociaż się pośmiejecie.

hehehehehe.


piątek, 24 lutego 2012

wozisz się jak rozrzutnik do gnoju.

Tak jak głosi legenda i tradycja, wiadome jest iż po kolejnych dwóch tygodniach zmagań i walki z żywiołami, wiedzą, swoim samoistnym samoogarnięciem siebie i ludzi w różnych grupach wiekowych, trzeba napisać tutaj. Właśnie w tym miejscu. 

Zasada zasadą. Przemienność form tej notki będzie hm. zadowalająca. Tak.


 Kadra I Szczepu Harcerskiego "Rosa Venti" w Krotoszynie.
Bum cyk, cyk...

Zimowisko w Górach Sowich. To jest to! ;)

Piątkowy wieczór rozpoczynające 2 tygodnie wolnego czasu dla niezorganizowanych, tułania się po imprezach dla tych cwaniaków czy spania do 15 dla zmęczonych życiem był dla mnie momentem gdzie pakowałam się na zimowisko. Może raczej zimowiska. Bo stwierdziłam "czemu nie?".
4 dni spędzone ze szczepowymi drużynami młodszymi w tym z  moją kochaną Trzecią. Okres wtop, przy tym sukcesów i powolnego dążenia do przysłowiowego ideału został rozpoczęty na czas nieokreślony. Mam nadzieję że jak najdłużej.
Dzieciaki wyjeżdżają a na ich miejscie wbija 23DSH, która sieje pogrom.
Oczywiście. Znów napominając fakt ze to tylko ja i Rox wyszłyśmy cało z tego zimowiska bez bóli, urazów czy czegokolwiek złego zdrowotnie. No to hm. Motywujące wydarzenia. I powrót do domu zahaczając o aquapark. ;)

Jede krótki wieczór w domu. Noc trwająca tyle ile powinna trwać. Sen najdłuższy z ostatnich o te... 15 minut?

Kursy.
Zaczynamy schematyczne zamulanie? NIE. Otóż to. Zajęcia wypaśne. Poza tym. Ich częstotliwość kosmicznie natężona. co powoduje, że znów Twoja noc trwa od 4 do 5 godzin.
Przeróżne sposoby na spędzanie czasu i zajęcie sobie wolnej chwili to kursy. Masz co robić, poznajesz ZAJEBISTE osoby i generalnie jesteś prawdopodobnie na swoistym wypoczynku mimo iż intensywnie myślisz od czego tak naprawdę dużo ludzi chce odpocząc we ferie. Ale to jest spoko.


Myślę że to będzie na tyle.
Zasypię tu zdjęciami jak i z zimowiska do mnie takowe trafią i te z kursów również. ;)

A teraz idę.

Dzięki Wam wielkie za te wyjazdy. ;)
Kolejne dwa tygodnie z życiorysu zapamiętane jako jedne z najlepszych i wycięte do notatnika.



http://www.youtube.com/watch?v=YU6BfPPusG4&feature=share
xD


W ogóle to ziom. Tracę głos. Brzmię jak Chylińska czy lepiej. Ważne ze jest bania za 15 baniek ! ;D
Weź pigułke.

Pozdrawiam :D ;*

poniedziałek, 6 lutego 2012

-_-

O ziom. Tego jeszcze nie było.

Przeogromnie długi wywód wzbierający na sile od kilku godzin. Ewidentnie. Notka która miała być tryskająca pozywtywizmem znów będzie tak posrana psychicznie i całościowo, że naprawdę sama siebie zaczynam się bać.
Nie będę mówić o sobie. Nie będę narzekać. Nie o to tu chodzi. Chodzi o zwątpienie w swoje umiejętności neutralizowania wad zaletami.
Chodzi o całkowity "mamtowdupizm", w którym niby się ciągle upewiam ale tak nie jest. Chodzi o ironię, która przemawia przez ludzi. Chodzi o cały chłodno-kalkulacyjny całokształt który czasem na tyle wyprowadza cię z równowagi, że przestajesz wierzyć i wątpisz. Wszystko staję się jednym wielkim znakiem zapytania, który nieustannie pyta kiedy mu odpowiesz i kiedy zrobisz to o co cię poprosił. Jeśli spieprzysz robotę, ponizy jak psa a gdy zrobisz coś lepszego niz sie po tobie spodziewał, będzie chował dumę w sobie ale na głos tego nie powie. W sumie to zależy.
Skupiasz się na jednej rzeczy? To źle. Niedoprze. Cała swoją uwagę poświęcasz jednemu obiektowi w który wkładasz cała swoją siłę, energię, moc i czas? Niedoprze. Nie mówię, że tak robię notorycznie ale zdarza się. Istnieję w zbyt wielu sferach życia?  Swojego, czyjegoś, nikogo ?
Gdy nie pomaga ci czekolada, a inne rzeczy nie dają radości jak na codzień. To wydaje mi się to czymś normalnym. Przecież nie zawsze trzeba tryskać energią, parskać śmiechem i płakać ze szczęscia. Jest się tylko człowiekiem który ma ograniczony zakres ruchów, uczuć czy działania ale to juz w mniejszym stopniu.

Przecież będzie lepiej. Każdy to wie.
W moim przypadku na pewno. Czasem jest tak, że z choleryczki z ewidentną domieszką sangwiniczki mozna zmienić się w spokojną melancholijną flegmatyczkę.



Zimowiska x2, jedne wieczór w domu, kursy = moje ferie.
Ciekawe jak będzie.

http://www.youtube.com/watch?v=36U4ez7AzKA

środa, 25 stycznia 2012

metal w K6.

Jest kolorowo, śniegu nie ma, ja we wyrze, jestem chora, teraz przy kompie, myślę co ktoś myśli i generalnie obalam kolejny pomysł destrukcji świata.


Węglow. Z gaciami.
pozdrawiamy właściciela :D 

Węglow pedobear.

 UuUuUu. Słit focia na fejsbuka tyle, że Dejwid ma Parkinsona i trzęsie mu się łapsko.


Radykalne żywienie pięć posiłków dziennie.

Masz ziom tak samo zryty beret jak ja ? Że to jaki masz humor każdy powinien rozszyfrować za pomoca muzyki której słuchasz. Na którą masz ochotę. Albo co jesz? Albo jak śpisz.
Może płaczesz jak zabijesz muchę ? Wiesz. Ja tego lata zabiłam mało much. Nie miałam czasu na wymyślanie sobie kolejnych problemów. Zimą nie mam czego zabijać. A i tak niby cierpię na niedobór czasu, ciepła i zdrowia.
Praktyczne zaniedbanie butelki z herbatą do szkoły powoduje pleśń. Herbata po 1,5 dnia zrobi się zielona i zacznie śmierdzieć A Ty wylejesz ją do zlewu z lekkimi nudnościami jesli nie jesteś hardcorem i nie wytrzymasz tego zapachu a butelke albo wyparzysz wrzątkiem albo wyrzucisz do kosza.

Wszystko ma swój koniec ziom. Nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego jak szybko wszystko mija. Jak chwile przeciekają Ci między palcami. Jak szybko chcesz być dorosły. Jak szybko jesteś dorosły. Jak szybko robisz się stary i jak szybko umierasz. I już Cię nie ma. A jesli byłeś powszechnie szanowanym czy lubianym człowiekiem, to nawet nie zdajesz sobie sprawy jak szybko większośc ludzi o Tobie zapomni.
Ba. Przecież niektórzy zapominają o Tobie już podczas Twojego zywota. Więc co za różnica.

Nie mam teraz takich strasznych przeczuć jakoby mnie system całości omijał. Jest w sam raz tak to ujmę i wiem ze nie byłam nigdy sama.


Kilka rzeczy trzeba zmienić. Ale to małymi kroczkami. Tak żeby się nie zasapać. Z pasywnością.
I muszę nauczyć się jeszcze lepiej roszyfrowywać ludzi.

Pozdrawiam wszystko co się rusza i zyje i co kiedyś umrze :)
Tymczasem powracam do wyrka. :)

I zostawiam :

Może jeszcze się kiedyś odezwę jak to całe ACTA nie zrujnuje mi internetowego świata :D