sobota, 26 listopada 2011

Uśmiech dziecka.

Wyczerpanie jest totalne, humor ewidentnie robi mi na złość i nie potrafię go określić, klawiatura się zacina i z racji, że jest zimno mam zimne dłonie które uporczywie i sztywno pukają w to komunistyczne łajno.

 Chopoczki. Jak oponujecie to proszę pisać.
Cisza oznacza zgodę czyli zaistnieliście. 























Balet Mario i Ponczka z kimś tam jeszcze z tyłu. A obok mina z cyklu " Mam Cię ziooom"

 To będzie moja duma.

To będzie moja duma 2.



Co ja mam w ogóle powiedzieć. W sumie to jest zimno, wszyscy łapią jakieś dołki, smutają się, mówią że ludzie ich denerwują... Po co? W sumie to sama nie wiem ale wydaje mi się to kompletnie bez sensu. Jest zimno to jest. Nie będzie inaczej. Potem będzie ciepło.
Ludzie denerwują ludzi którzy zdenerwowani są przez denerwujących ludzi którzy denerwują innych ?
Dokładnie. Takie śmiesznie wykluczające się kółko. Ludzie lubią utrudniać sobie życie.
Zamiast bytować sobie bezproblemowo (w mniejszości czasu) wymyślają jakieś pierdoły przez które tyją bo albo wpieprzają czekoladę która wywiera na nich ogromne szczęście, tonami albo chudną bo nie jedzą nic. Stres.
Po co komu stres? Niepotrzebne małe coś co siedzi w zakamarkach naszego pomarszczonego mózgu ( w sumie to zależy czyjego) i dobiera się do nas akurat wtedy kiedy nie powinno. I MY zamiast ułatwić sobie życie, słuchamy smętów, denerwujemy się na wszystko i stwarzamy inne dodatkowe nieprzyjemne sytuacje. Po co człowieki? Po co ?

Weźmy zróbmy sobie jeden dzień w miesiącu. Taki wolny od wszystkiego. Całości. Ogółu. Nie będziemy robić nic. To byłoby idealne.

Poza tym. Zima się zbliża nieustannie. Patrząc przez pryzmat tamtej zimy, tamtego otoczenia i tamtych ludzi to z Anką dostajemy ataków epilepsji bo przecież tamta zima była świetna. Mimo wszystko łudzimy się, że będzie tak jak rok temu. Ale i tak to nie wyjdzie. Ludzi nie ma. Akurat tych. Znaczy. Ewidentnie są, ale nie tak blisko jak wtedy.


soczysta pomarańcza + dojrzała brzoskwinia + krystaliczna woda = owocowe orzeźwienie

Zamierzam ogłosić, że zmieniam kilka rzeczy. Nie będę na szczęście na tyle brutalna by przekazać co dokładnie zmieniam bo ludzie dostaliby albo ataku nieposkromionego śmiechu albo prędzej czy później zesztywniałaby im szczęka od szeroko otworzonej jamy ustnej ze zdziwienia.
Zatem. Oszczędzę wrażeń. Poszukajcie ich w cyrku.

Praktycznie to świat jest jednym wielkim cyrkiem napędzanym przez ludzi. Dlatego jest tak fajnie ;)

Koniec wywodu. Na serio. Nie chce mi się. Ale. kolorujcie sobie wszystko co robicie bo jak będzie szaro to będzie dupa ściana mózg na czole.

W ogóle to Marley króluje w moich głośnikach dzisiaj. Z resztą. w słuchawkach też. Gościu jest prześwietny.
Niech któryś z jego synów będzie moim mężem. Karolina będzie mi zazdrościć ciemnoskórego bodyguarda.

UŚMIECHAJCIE SIĘ. ! ;)

Pozdrawiam. Wszystko. Serio. Wszystko i WSZYSTKICH.
Tak chyba bede pisać juz bo potem wszyscy się na mnie fochają że nie pozdrawiam bo łooo. zapomniałam !
Kocham Was matołki ♥

aahahaha
ahahahahha
ahahahhahaha 


http://www.youtube.com/watch?v=u_tORtmKIjE   <--- też królują :)

ps. zdjęcia z zajebistego biwaku w Miliczu. Dzisiaj jestem po Poznaniu. Metropolia Krotoszyn pokazła temu miasteczku jak się bawi. I dlatego jest mega ever guz na czole. Czocher -,- :D

1 komentarz:

  1. Nie będę Ci zazdrościć, bo będę miała lepszego! ;p
    Pamiętaj, że ja jestem do przodu o numer jednego, czyli... mam większe szanse. ;D
    A co do smętactwa zgadzam się, co chyba było widać we wczorajszym autobusowym powrocie.
    Muzyczka <3

    OdpowiedzUsuń