środa, 30 listopada 2011

Jutro grudzień.

Jaaaaa... Już grudzień. Ale inny niż tamtegoroczny! 



Chyba się starzeję. Znaczy. Starzeję się na pewno. Tak patrząc na to co było kiedyś to w sumie jest mi aż słabo, że teraz jest inaczej.

Chcę wrócić:
do tamtej zimy,
do tamtych ludzi,
do WŁAŚNIE TAMTYCH czasów.

Niech wrócą:
tamta zima,
tamci ludzie,
WŁAŚNIE TAMTE czasy.  


Taki całkowity nieogarniety pościk. Pozdrawiam. To na tyle.
Miłej reszty tygodnia. 

sobota, 26 listopada 2011

Uśmiech dziecka.

Wyczerpanie jest totalne, humor ewidentnie robi mi na złość i nie potrafię go określić, klawiatura się zacina i z racji, że jest zimno mam zimne dłonie które uporczywie i sztywno pukają w to komunistyczne łajno.

 Chopoczki. Jak oponujecie to proszę pisać.
Cisza oznacza zgodę czyli zaistnieliście. 























Balet Mario i Ponczka z kimś tam jeszcze z tyłu. A obok mina z cyklu " Mam Cię ziooom"

 To będzie moja duma.

To będzie moja duma 2.



Co ja mam w ogóle powiedzieć. W sumie to jest zimno, wszyscy łapią jakieś dołki, smutają się, mówią że ludzie ich denerwują... Po co? W sumie to sama nie wiem ale wydaje mi się to kompletnie bez sensu. Jest zimno to jest. Nie będzie inaczej. Potem będzie ciepło.
Ludzie denerwują ludzi którzy zdenerwowani są przez denerwujących ludzi którzy denerwują innych ?
Dokładnie. Takie śmiesznie wykluczające się kółko. Ludzie lubią utrudniać sobie życie.
Zamiast bytować sobie bezproblemowo (w mniejszości czasu) wymyślają jakieś pierdoły przez które tyją bo albo wpieprzają czekoladę która wywiera na nich ogromne szczęście, tonami albo chudną bo nie jedzą nic. Stres.
Po co komu stres? Niepotrzebne małe coś co siedzi w zakamarkach naszego pomarszczonego mózgu ( w sumie to zależy czyjego) i dobiera się do nas akurat wtedy kiedy nie powinno. I MY zamiast ułatwić sobie życie, słuchamy smętów, denerwujemy się na wszystko i stwarzamy inne dodatkowe nieprzyjemne sytuacje. Po co człowieki? Po co ?

Weźmy zróbmy sobie jeden dzień w miesiącu. Taki wolny od wszystkiego. Całości. Ogółu. Nie będziemy robić nic. To byłoby idealne.

Poza tym. Zima się zbliża nieustannie. Patrząc przez pryzmat tamtej zimy, tamtego otoczenia i tamtych ludzi to z Anką dostajemy ataków epilepsji bo przecież tamta zima była świetna. Mimo wszystko łudzimy się, że będzie tak jak rok temu. Ale i tak to nie wyjdzie. Ludzi nie ma. Akurat tych. Znaczy. Ewidentnie są, ale nie tak blisko jak wtedy.


soczysta pomarańcza + dojrzała brzoskwinia + krystaliczna woda = owocowe orzeźwienie

Zamierzam ogłosić, że zmieniam kilka rzeczy. Nie będę na szczęście na tyle brutalna by przekazać co dokładnie zmieniam bo ludzie dostaliby albo ataku nieposkromionego śmiechu albo prędzej czy później zesztywniałaby im szczęka od szeroko otworzonej jamy ustnej ze zdziwienia.
Zatem. Oszczędzę wrażeń. Poszukajcie ich w cyrku.

Praktycznie to świat jest jednym wielkim cyrkiem napędzanym przez ludzi. Dlatego jest tak fajnie ;)

Koniec wywodu. Na serio. Nie chce mi się. Ale. kolorujcie sobie wszystko co robicie bo jak będzie szaro to będzie dupa ściana mózg na czole.

W ogóle to Marley króluje w moich głośnikach dzisiaj. Z resztą. w słuchawkach też. Gościu jest prześwietny.
Niech któryś z jego synów będzie moim mężem. Karolina będzie mi zazdrościć ciemnoskórego bodyguarda.

UŚMIECHAJCIE SIĘ. ! ;)

Pozdrawiam. Wszystko. Serio. Wszystko i WSZYSTKICH.
Tak chyba bede pisać juz bo potem wszyscy się na mnie fochają że nie pozdrawiam bo łooo. zapomniałam !
Kocham Was matołki ♥

aahahaha
ahahahahha
ahahahhahaha 


http://www.youtube.com/watch?v=u_tORtmKIjE   <--- też królują :)

ps. zdjęcia z zajebistego biwaku w Miliczu. Dzisiaj jestem po Poznaniu. Metropolia Krotoszyn pokazła temu miasteczku jak się bawi. I dlatego jest mega ever guz na czole. Czocher -,- :D

poniedziałek, 7 listopada 2011

ej.

Pstryk... Zaczyna się zimno. Znaczy. Zaczeło się już dawno. A ja zbieram zapasy które pomoga mi podpalić makaronowe firany. 





Zdjęcia wrzucam bo w sumie ostatnio zrobiłam takowe na zaj. art. w szkole.
Także więc. Wpadam Wam oświadczyć, że jest dobrze.

Kim tak naprawdę teraz jestem ?

Jestem kimś kogo znasz od jakiegoś czasu. Kimś kto tupta sobie po świecie od ok 14 lat. Nie pełnych bo przecież każdy zaczynał leżąc i śpiąc. Jestem polką, czternastolatką z pełnymi trzema miesiącami, nastolatką, harcerką czynnie działającą w dwóch drużynach. Córką, wnuczką, kuzynką, ciocią, chrześnicą. Uczennicą Gimnazjum nr. 2 im. Mikołaja Kopernika w Krotoszynie. Leśnym stworem który nad wszystko wielbi otoczenie drzew i poczucie mchu pod stopami niżeli ból stóp od szpilek, krzywy chodnik i zimno uderzające w gołe uda okryte u nasady małym skrawkiem materiału. Jestem Twoją przyjaciółką, skałą, koleżanką, wrogiem, krewną. Jestem i sobie będę.

Poza tym to co lubię ?
Lubię lubić. I lubię się mścić. Taka moja wada. Ale lubię. Niezmierna satysfakcja z tego wynika. Każdy ma swoje wady które go uzupełniają. A trzeba czasu by je poznać. I to lubię! Bo o to trzeba walczyć. Nic nie będzie na pstryknięcie palcami. Lubię pracować. Lubię pisać, fotografować, improwizować. Lubię kochać. Fajne uczucie. Które lubię. Lubię być kochana. Uczucie jeszcze lepsze. Które lubię.
Lubię lubić.

W ogóle to pierwszy raz od kilkunastu dni jest naprawdę dobrze. Mimo, że jest jak jest i pewnie przez jeszcze trochę czasu będzie to mi się to podoba. A dlaczego ? Bo lubię wolny stan ducha.
Docenaim.


Kogo na dziś pozdrawiam ?
Emilię, Mario, Filipa, Anię, Moją trójcę która zawsze ze mną będzie niszczyć niepożądane obiekty ( Angela, Monika, Julia ), Olę H., Dżi, Anię, Luki i Wungela.
Martynkę, Monikę Marko. ( wierna czytelniczka która zabija mnie po miesiącu nie dodania notki), Kaśkę, Otworowskiego, Czochera.

"tak sobie patrzę i nie wiem gdzie to ma dupę a gdzie twarz wiesz?"
POSŁUCHAJ 1.  

bla, bla, bla. nie żyję zasadą "byle do" ale chce już czwartek.
czyli. byle do czwartku!
Kocham Was wszystkich. Bardzo, mocno, ogromnie.
Komentuj jak wbijasz ;)

Bless.