piątek, 30 września 2011

cóż za rączy jeleń !

na sam początek trochę "mniamuśnych, słit zdjątek".

Unoranae trampki z mojej "dziesięcioparowej" kolekcji. Po soczystym pogo na którym pogubiłam jakąś tam część garderoby i biżuterii. Happysad, Milicz 11'
Emilijne. z Dzisiaj. I znów nam padła bateria.
 Emilijne x2.
Moje rozjaśnione papisko.


No i generalnie to jest koniec września. Miesiąc mniodowy się kończy. Zaczyna robić się piździawa. Krótsze dni i dłuższe wieczory. Co ma w sumie swój przezajebisty urok którego nigdy nie doceniałam co powoduje, że wolałabym teraz siedzieć wieczorami gdzieś i szwędać się po okolicy niżeli w lato. No i te liście. ♥ No i ogólnie. aura jesienna mi wbija na psychikę nie w sposób zły bo od jakiegoś czasu mam niesamowicie dobry humor. Tylko ślę ochy i achy w stronę parku i lasu który powoli nabiera pomarańczowo brązowy odcień niżeli bardziej zielony.
No i jak sobie idę no dajmy... Do szkoły i jak widzę te sztuczne uśmiechy numer 2,3 lub 10 to mi się przewraca w żołądku śniadanie.Co oni nie naobiecują. Żeby chociaż Polska była tak idealna w połowie, w każdym calu jak to oni mówią to wiecie. To w sumie jedynie ostatnio psuje mi humor.
A liście teraz są poramańczowe. Niebo o zachodzie przybiera barwę rudo czerwonego maku a pola zachodzi gęsta mgła natomiast światła w oddali wyglądają jak małe lampki z gasnącą żarówką.
No i niestety cały ten urok będą psuć cosie i cośki chcące epicko przypasować się do otoczenia ubierając w tym roku na jesień rudy połączony z modrakiem ( Mimo że oby dwa kolory lubię to nijak mi to kampi z tymi liściami...)

Ostatnio coś jakoś tak sobie coś chodzę i nie mogę trafić do domu bo jest tak dobrze. Lepiej niż w lato. No serio. Jeśli cierpisz na taki sam brak dotlenienia między godziną 16 a 19 we wtorki czwartki i piątki to się do mnie zgłoś. Na pewno jakoś razem zagospodarujemy ten czas. :D




Pokminiłam, ponienarzekałam. Czyli jest okej.
Jest początek łikendu.
Z racji iż jest dzisiaj 30 września to składam ogromne życzenia części męskiej którą znam. ;) I która dzisiaj czyta to rudocoś.
No i jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego Emilii która wczoraj imała swoje słit sewentin. ;***

I pozdrawiam:
Emilię właśnie, Martynkę, Dżi, Karolę, Gerwazego, Patryka. Olę Ha., Anię, Luki, Poramańczko i wszystko co się rusza.

Odezwę się kiedyś tam ! Potrzebuję zdjęć! No !

i dobry Korn nie jest  szły. --> klik

piątek, 16 września 2011

cicho-zmienna egzystencja.

 


Idę do lasu. O poranku. 
Strzepuję krople deszczu z ramienia, które wiatr strząsnał z liści. Przecież w nocy padało.
Wędruję. Każdy centymetr miękkiego podłoża pod moimi stopami dokładnie badam.
Jestem nim zafascynowana. Każdy kawałek wydaje mi się niemal idealny.
Tak bardzo, że nie widzę w nim nic złego.
Kładę się na zielonym dywanie. Widzę mrówki i inne drobne organizmy.
Przez co jeszcze bardziej mi się podoba.
Jest ewidentnie najlepszy. Genialny.
Doskonały...
Nie umiem zmienić nic. Poustawiać w głowie też sobie nie mogę.  
To wszystko jest dla mnie zbyt trudne. 
Wszystko jest teraz zbyt, za duże, ogromne, trudne.
Denerwuje mnie jednak fakt, że mimo ze mi dobrze,
ciągle czegoś brakuje, albo jest czegoś za mało.
O wiele za mało. I o wiele za dużo. Taka mieszanka.
Wiem. Jestem emocjonalnie poszarpana.
Wstaję. I idę dalej. Nie wiem gdzie idę. I nie wiem czy wrócę.
Nie wiem.

Śnimy. Nie zdając sobie sprawy z otaczającej nas przestrzeni. Nie zważając na ludzi wookoło nas. Mamy chorą i przesłodzonę ideologię z którą patrzymy na świat z myślą że kiedyś będzie tak samo pięknie jak jest u nas w głowie.
Nie będzie tak. Nie łudź się. Po prostu i tak nie wyjdzie. Może część. Ale nie całość. Nigdy. Ciemne i bezuczuciowe słowo. N i g d y .
"Ten świat nie ma miłości, ten świat umiera"

A jutro na zlot.
Jakoś sobie żyję. Chdzę do szkoły potem do domu potem gdzieś ptem znów do domu i potem znów do szkoły. I tak 5 dni w tygodniu na około.
Układam sobie całość całości w moim kalendarzu. Takim zeszycie. niby 60 kartkowym ale patrząc na jego dawną przeszłość ma juz moze z niecałe 30 kartek. To nic. I tak jest świetny.
Patrząc przez pryzmat wszystkiego. Generalnie to mam dość. Bo robi się coraz zimniej, Bo nic nie wychodzi mimo ze tego nie idealizuje. No ogólnie no.
Nie musisz wiedzieć co mi jest. Po prostu gdy widzisz ze niej jestem taka jak zawsze, podejdź i przytul. Wtedy będzie lepiej. To wystarczy.

Pozdrawiam. 
Emilia - jak czytałam dzisiaj Twoje ostatnie widomości do mnie to po prostu nie mogłam ustać w miejscu tak samo jak Ty. Zarzuciłam coś innego niż KATa i densiłam przy otwartym oknie na oścież mimo że piździ niemiłosiernie. Dziekuje. ;)
Martynka - jutro się widzimy i pewnie będziemy gadać ile wlezie. muszę wziąść coś na gardło bo jak widzę perspektywę tej zimnicy to mnie wszystko boli. ;)
Mario - taki dziwny zbieg ze akurat schodzę ze schodzów kiedy Ty do mnie dzwonisz. ;)
Olson - babol da mi 25 października płytę SOAD ! :)

Jako tako srako nijako.

E no ! i Gerwaz. (taaaa?!)
Dzisiaj dziadulek obchodzi swoje 15 wiosen. Z racji tejże wspaniałej okazji dodania notki składam Ci potrzeciowe życzenia. Żebyś sobie tam spełnił to o czym mi ostatnio powiedziałeś.
I mam nadzieję że siedzisz jakoś po tych trzech rylcach z mojego skórzanego pasa w dupę ;)

Pozdrawiam. Napiszę pewnie coś pozlotowego jak wrócę wymarznięta i zakatarzona ;)

http://www.youtube.com/watch?v=d-4FunzcDPE&feature=related

piątek, 9 września 2011

Because everything is mixed.

Uciekasz. Cały czas. Ciągle. Całe życie.
Przed życiem. Przed adrenaliną. Przed sobą.
Prawdziwym sobą. 
Przed wolnym oddechem. Pędząc szarym korytarzem. 
Czasem zaglądając w boczne uliczki które prowadzą do kolorowej, czerwonej, ciepłej cegły.
Do odskoku. Byle te uliczki były częściej. Wtedy będzie dobrze.

Powoli. Za niedługo dość. 
Słońce nie będzie mnie budzić promieniami witając ze mną kolejny dzień.
Bo skulona z zimna pod kołdrą będę walczyć z sobą czy mam wytknąć spoza niej chociaż czubek głowy.
Albo koniuszek palca.
By wyłączyć budzik.
I wstać.

No a później. Koloruj zimny dzień ciepłymi barwami. Siebie.
Akcentem. Zielonym paskiem, różowymi trampkami czy fluorestencyjną opaską na rękę.
Uśmiechaj się. Bo Twój uśmiech tak wiele daje szczęścia innym. 
Nawet o tym nie wiesz.
I nie burcz się. Bo to tylko psuje mi humor. 

Bądź szczęśliwy. I rób to co masz. Nie wyglądaj w przyszłość zbyt daleko.
Bo zgubisz się w teraźniejszości.

Rozsadza mnie po kątach. W sumie to po pokoju bo w każdym kącie mojego mieszkania jest albo jakiś kwiat albo moje biurko albo coś co powoduje ze nie mam wolnego stojącego kąta w domu.
Niech zacznie świecić klara. No dalej. Niech jeszcze trochę będzie ciepło ;)

W ogóle to szkoła się rozkręca, czajnik z wodą wesoło gwiżdże a hektolitry herbaty spożywane tuż przed snem dają się we znaki w nocy. Mimo to. Robi się zimno. I jest dużo do roboty. To jako tako. Trzyma się o wszystko. Narazie i dotychczas. I niech trzyma. Mimo że na super gluta. No to niech się trzyma. Bo jak się sypnie to mi się składać nie będzie chciało. ;)

Pozdrawiam : Emi, Mario, Karolinę, Luki, Domisia ( masz Dominiko Zet. ), Gerwazego no i Patrasa ;)

Co do Patrasa. Tylko z nim słuchać Duo Night. Hit disco polo. i Mafia. No i kamienny wyraz tego pana. Link wrzucę za prośbą. :)
Martynka. Tyś moja dziewojka. I zawsze zapomniam Ciebie pozdrowić. Będę się smażyć w piekle za to...
Emilia. Siostra. Nie fochajmy sie na siebie. Bo obie potem szalejemy :**
No i Luki. Dziękuję ;*

No a teraz uciekam. Na zatłoczoną Długą w Miliczu. Week będzie naprawdę mega. No i ważne że z takimi ludźmi jak oni. ;)
No a pięknym zakończeniem... Happysad. ;)


TU <-- moja nowa miłość. klik ! :)
Komentuj i czytaj obywatelu!

niedziela, 4 września 2011

żuk?

Bla, bla, o wszystkim i o niczym. Zresztą. Jak zawsze.

Porozmawiajmy o żukach. To takie ciekawe stworzenia.
   W sumie to mają żmudne życie bo większość tego cennego czasu spędzają mocząc łapy w przysłowiowym gównie. Pchają tą kulkę kupy przed siebie bez żadnego celu. Efekt? Zostaje uporczywy zapach który trudno znika po tak długotrwałym, bezpośrednim kontaktem z wydalonym prezentem. A potem się umiera. Zostaje zdeptanym, albo kona gdzieś po cichu w krzaczkach.
   Tak samo jest chyba z człowiekiem. Fascynuje go coś, potem się w to pakuje z myślą że zawsze będzie cudownie i pięknie, z nieświadomością tego, że wszystko co jest teraz, nie bedzie takie samo za dzień, dwa, miesiąc czy rok. Z brakiem świadomości, że wszystko kiedyś przeminie. I że nie można się do niczego przywiązywać. Bo potem się cierpi. I na koniec umiera.
   No ale żuki się przywiązują. Pchają to kupsko przed siebie nie widząc dokąd zmierzają. Tak bardzo zapatrzone są w tą kulę, że nie widzą świata poza nią. Nieodpowiednio nastawiony psychicznie człowiek, który ma brak zdolności podzielności uwagi, tak samo będzie robił jak ten żuk i wierzył czemuś co nie ma najwiekszego sensu. No a potem umrze.
   Żuki kochają kupę którą pchają. Ludzie ? Też kochają. Przecież najpierw im się coś podoba, potem niewinnie się zakochują a jeszcze wczesniej przywiązują. No i efektem jest tego wielka miłość do czegoś co i tak kiedyś będzie już przeszłością i powodem do wspomień. Miłych moze złych. Ale ważniejsze jest to, że człowiek będzie tak zapatrzony w to co mu sie udało ze nie bedzie się tym przejmoał. No i na koniec umrze.
      No. Generalnie to człowiek żyje sobie w nieświadomosci jak czas szybko biegnie. Jak mija dzień za daniem i rok za rokiem. Godzina za godziną. Jak szybko to co dla nas ważne przemija. Jak wszystko przemija. Uczucia, ludzie, rzeczy,wspomnienia..

Krótki wykład o ludziach i co ważniejsze. O żukach.
Nie będzie nic na siłę.
Nauczyłam sie. Pewnie i tak stwierdzisz ze nadal Cie nie rozumiem. Mam już na to swój pogląd. Bynajmniej dałeś mi dużo do myślenia. I nadal jesteś powodem moich ciągłych filozofi i rozkmin nocnych. ( Jak tylko nie mogę spać. ) Więc w sumie. Jesteś w gronie ludzi mnie inspirujących. Albo coś w tym stylu. ;)
Nie pozdrowię dziiaj nikogo imiennie. Pozdrowię ogółowo.
Morał ?
Bądźmy świadomi naszego mijania i cieszmy się tym co mamy obecnie przy sobie, na sobie i w sobie.
No i oczywiście z całej notki sumując. " Kupą człowieka którą on pcha jest życie "

Pozdrawiam. ;)

czwartek, 1 września 2011

że he ?

Cześć i czołem. 
Z racji że jest pierwszy września. Nastało iż powoli rozpoczynają się jesienne rozkminy. Także dziś. Wraz z Moniką, poczęłyśmy skubać słonecznik, grać w karty oraz w scrabble co jednak wyszło totalną zmianą planów. Jak widać. Nasze dzisiejsze popołudniowe wypociny. :)

 Koniec wakacji. Pierwszy września, szkoła.

 Pomysł baj Monika. No a ja jej pomogłam.

 Pomysł baj ja. Cześć. Zdjęcie jest normalne. Nie takie jakiego się (nie)spodziewałeś.

No o! coś dla Emilii i powtórka ze zdjęcia wyżej. 

 
 ?


Cześć. Nastał dziś koniec tych przezajebistych wakacji. Które chyba byly najlepsze w moim dotychczasowym króciótkim życiu.
Ponad 4 tygodnie poza domem spędzone w świetnej atmosferze i mimo kilku niedogodności zawsze zostaną gdzieś głęboko w mojej głowie. Razem ze wspomnieniami będę przywoływać te same uczucia co towarzyszyły mi podczas rzeczy ważnych, mniej ważnych i na serio nieważnych

Pozmieniało się. Bardzo. Dużo. Wiele. Ogromnie.
Ale przecież jakby nie było owych zmian to było by nudnie i monotonnie co nie ? Wiec dobrze, że się pozmieniało. Mimo ze czasem na gorsze... To dobrze. Przynajmniej jesteśmy świadmi tego ze nie jesteśmy pępkami świata i że nie jesteśmy najlepsi i tak samo jak wszyscy inni przezywamy kryzysy, dołki, doliny i rowy.


Wzięła gitarę w dłoń. Zaczęła powoli układać palce w następujące chwyty. D.. G.. A.. GD.. i dalej.
Zanuciła. 
Dryżysz jeszcze oczy zamglone,
Zrobisz wszystko o co poproszę,
Muszę wierzyć przecież mnie kochasz,
Uśmiechnęła się na samą myśl o tych słowach. Zagrała dalej. 
Zamyśliła się. Położyła gitarę obok siebie a sama opadła na wilgotną trawę.
Słyszałą wręcz jak rośnie trawa i jak w pocie czoła pracują mrówki.
Była zadowolona. Będąc samą w środku lasu na zielonej polance. Czuła wewnętrzne spełnienie.
Była przepełniona spokojem i równowagą. 
Była. I czuła... że jest.  



Tego tamtego. Co mam dalej kminić. Ruszam na 10 podbój szkoły i tyle. ;)
Jakoś mam takie zapotrzebowanie posiedzenia sobie w którejśtam klasie z kimś tam i porozmawianie o czymś tam.
Także.
- Karolinę
- Emilię
- Monikę
- Anię
- Mario
- Gerwazego
- Angelę
- Julię
- Patryka
- Martynkę
- i wszystkich chcących być pozdrowionymi ;)



Do poczytania. I coś jeszcze...

a jakże ;)