wtorek, 2 sierpnia 2011

jeśli kminisz to wiedz, że mnie rozumiesz.

symbolicznie i tradycyjnie. na początku jakieś zdjęcia. potem moje wywody. ;)

 huh.
 bo zachód nie musi być poramańczowy.
mhm.


No to jestem znów. Po konspiracyjnej działce. Po kilkunastu spotkaniach z kimś. Po kilku poważnych rozmowach. Po podjęciu kolejnych ważnych i mniej ważnych decyzji. Po powtórnym stwierdzeniu, że ludzie to istoty skomplikowane. Po zamulaniu. Po obcięciu włosów. Po gorącej herbacie i zimnym prysznicu. Jestem.

Zacznijmy po kolei. Jeśli chodzi o konspiracyjną działkę. To była ona oczywiście przeżyta z Emilią z którą zrobiłyśmy sobie noc wyznań przy ognisku do którejśtam w nocy. Była wczuta, miałyśmy pianki  i ochotę na grzanki tyle, że nie było ich jak zrobić. I oczywiście była chęć na siku w środku nocy i zatrzaśnięte drzwi i moje wychodzenie przez okno. Nie ma co. Było OK ! Bo z Emilią. ;*

Jak to chyba u mnie normalne, spotkałam się w przeciągu tych 11 dni z kilkoma osobami. Jak to bywa spotkania zawsze kończyły się zacieszaniem. Albo też nie. Ale to tylko w małej mniejszości.

Co do decyzji. Teraz ich trochę było. Myślę, że przybranie co do niektórych spraw podejścia "mamtowdupie" jest dobrym... ba ! zajebistym wyjściem. Więc jeśli tylko poczujesz się przeze mnie "mamtowdupiony" to wiedz, że pewnie "mamtowdupie". Jak chcesz to możesz mi o tym powiedzieć.

Bo człowiek to istota zmienna i nieobliczalna. Bardzo nieobliczalna. Są ludzie i ludziska. Ludziska i ludziki. Naszemu gatunkowi jak narazie nie zagraża wymarcie. Poza tym sądzę, że koniec świata będzie kiedy indziej niżeli w 2012 roku. więc oświadczam iż mamy jeszcze wiele czasu żeby się dowiedzieć dlaczego jesteśmy skomplikowani i sami o sobie nic nie wiedzący. I mamy również czas na poznanie siebie. Bo dużo o sobie jeszcze nie wiemy.

Piękna jesień tego lata. Dlatego tak jak pogoda funduję sobie szoki termiczne. Niby bo zimno wypiję gorącą herbatę o cynamonowo owocowym smaku a później wezmę prysznic bo nagle zrobi się 30* na dworze i jest gorąco.


No co. Kolejny wieczór podsumowań, stwierdzeń i pisania.
Teraz już wiem że nie było warto w sytuacji numer dwa. I wiem że również nie było warto w sytuacji numer jeden tylko z tego coś jeszcze wyszło. Bo coś zostało. A na sytuację numer dwa w sumie nie mam siły.
Skupię się na innych sytuacjach.

Już za 4 dni będę żyła 5478 dni na tym świecie. Lanszę się jak nic... :PA za 5 dni będę sobie już w drodze do Ostrowa z którego wyruszę pociągiem do Zakopca i później do Słowacji. Jednym słowem - obóz.

Na koniec. Pozdrawiam.
- wszystkie skomplikowane osoby.
- wszystkich i wszystko co mam w dupie.
- Monikę bo ostatnio suszyła zęby przez GG żebym ją pozdrowiła.
- i ogólnie wszystkich i wszystko co się rusza i wygląda.

Może się odezwę, a może nie. Zależy czy muchy nie zasrają mi monitora. I czy nie będzie dużego przeciągu koło mojego stanowiska pisania. :)

1 komentarz:

  1. Taaa. Twórcze. Mega mega mega mega twórcze. :) ;)
    dziękuję za pozdrowienia. ;**

    See U w niedzielę. <33

    Emilia.

    OdpowiedzUsuń