środa, 29 czerwca 2011

i znów, i w kółko, i kończę.

Cierpię na brak zdjęć.
Wschód Słońca pstrykany spod szańca.



Chcesz tego? Jesteś pewna?
Wybrałaś. I teraz nie wiesz co o tym myśleć.
Stwierdziłaś, że tak będzie lepiej,
Że może coś się dzięki temu zmieni. 
Tak samo jak zmienia się pokój,
Po wytarciu uciążliwego kurzu osiadającego się na meblach.
Żeby było lepiej. 
Chcesz być uciążliwa ?
Uciążliwa jak muchy w lato,
które wpychają się same do domu gdy ty tylko uchylisz okno wpuszczając świeże powietrze?
Nie wiesz.
Po prostu postąpiłaś spontanicznie.
Z myślą, że jednak będzie dobrze. 
Z myślą, że zostaniesz doceniona i zrozumiana.
Z myślą, że będzie lepiej niż jest.
Teraz stwierdzasz. Że chyba już Cię to nie obchodzi.
Uważasz, że skoro jest jak jest to nie chcesz dalej w to brnąć.
Dasz radę. Masz siłę. Tylko ją wydobądź.
Nie interesuje Cię to co się teraz może stać.
Od dzisiaj. Jesteś lekkim promykiem.
Takim jak kiedyś. Zanim stałaś się uciążliwym kurzem na przemian z denerwującą muchą.
Niech będzie dobrze. Idź z nadzieją że będzie.
Kończysz to. Mimo tego co powiedziałaś w ostatnich czasach. Wszystko to pójdzie w niepamięć.
Będzie okej. Tylko uwierz. 


Nic więcej. Dziękuję wszystkim którzy słuchają moich rozkmin.
Teraz czuję, że inaczej też można.

Wynorana po robocie na Helelele. dziś zaczynam praktycznie wakacje by nie były one tylko formalnością. :)

Pozdrawiam. Do kiedyś tam ;)

wtorek, 21 czerwca 2011

Żeby była tęcza najpierw musi być deszcz.

Emiliowy ornament na mojej ścianie ze zdjęciami, cytatami, podpisami i podobnymi rzeczami :


Początek.

Tak jakoś w trakcie. 

 I prawie finisz.

I coś innego : 
 
 Plakietka która miała trafić do Czochera ale nadal jest u mnie.
 Między nimi jest chemia.

PKP'owy dodruk : 
 Stasik. Dodałam to zdjęcie drugi raz bo jest świetne. 

 yyy... mleko ? 

No i kiedyśtam biwakowo :
Pat. i Duduś. 

Jaś. 

Roznosi mnie jak nic. Bez jaj. Ta pogoda tak na mnie wpływa. Mimo iż jest zimniej niz zwykle to jest bardzo sympatycznie. :D
Jutro oficjalnie koniec roku szkolnego. Co jeszcze bardziej wbija mi na psychikę. Ogólnie jest fantastycznie dobrze i stwierdzam, że ma być tak jak jest jak najdłużej. :D
Jeszcze jak sobie pomyślę o zapowiadających się wakacjach to jest jakiś kosmos.


Wiatr wpadł przez otwarte na oścież okno.
Zapachniało letnim, orzeźwiającym deszczem.
Wyjrzała na ulicę i zobaczyła krzątających się ludzi po chodzniku uciekających przed lekką mżawką, która zaraz potem przerodziła się w ulewę.
Kilka razy błysnęło i zagrzmiało.
Mimo wszystkich próźb by zamykać okna podczas burzy,
Ona siedziała tymczasem z giatrą na kolanach rozłożona na parapecie i spoglądała na wszystko co było wookoło.
Lubiła ten stan. Tym bardziej gdy zbliżał się zmierzch.
Nabrała w płuca powietrza i głęboko odetchnęła.
Było jej dobrze. Już od jakiegoś czasu nie czuła się tak wolna.
Po prostu. Chciała by to trwało jak najdłużej.
A potem była już tylko tęcza.  


Także moja inwencja. :)
Jutro koniec roku. I zaczynają się w pełni zajęte wakacje.
Góry, jezioro,góry.

Pozdrawiam. :)

posłuchaj bum bidi baj baj :D

poniedziałek, 13 czerwca 2011

To wiedz, że coś się dzieje !

Marychna :D

Emi. 

Marychna se chustę na czupku sznupy zakłoda !

Duduś-bumelant

Emiliowy dodruk x2 :)

Na szańcu, godzina 4:37 :D

Endżel, Monia end Amelson

Laskowy ogień.

Moniczka.

Duduś i Amelia. :D

Dzisiejsze nadanie barw Moni i Julce. Gratuluje :)
 

Także kolejny post. Nazbierało mi się trochę zdjęć więc się wyżyłam. ;D
Stwierdzam, że jest dobrze i wszystko zaczyna się ogarniać. :)Nie będę pisać za dużo oprócz pozdrowień dla Emilii, Moniki, Julii, Amelii, Karoli i Angeli. :P
+ pozdrawiam tych którzy nie byli zaszczyceni wyczytać swojego imienia w tym powyższym spisie :)

9 dni do wakacji ! ^^
Mam wenę na ten kawałek.

Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście
Robert Baden-Powell

Staram się. Po prostu :)

poniedziałek, 6 czerwca 2011

mam dość.

Czekam...
Czekam na to, kiedy w końcu wybuchnę.
Dotychczas byłam spokojna.
Ale kotłuje się we mnie niczym chmury zbierają się na niebie przed burzą.
Czekam.
Czekam na to aż wybuchnę.
Czekam na to tak jak na wrażenie które wywiera na mnie piorun przecinający niebo podczas burzy.
Ale dotychczas siedziałam cicho i siedzę nadal cicho.
Nie odzywam się.
Trzymam to wszystko w sobie.
Kotłuje się. Bardzo.
Może nawet za. Mam dość.
Mam dość wszystkiego. I mam dość Ciebie.
Dość kłamstw, obłudy i cholernego żalu.
Dość niezdecydowania, krętactwa i dwulicowości.
Ogarnij się. 
Rozumiem, że plany można zmienić.
Stwierdzam, że wolę życie bez planu.
Bo wszystko co zaplanowane się sypie. 
Mam dość.
Potrzebuję ludzi. Zrozumienia i odrobiny ciepła.
Mimo wszystko. Potrzebuję Ciebie.
Tylko tego wymagam... Teraz. Trochę ciepła i zrozumienia.
Akurat od Ciebie mimo, że tak bardzo Cię nienawidzę.
Tak bardzo.
Czekam... 


http://www.youtube.com/watch?v=MdOnNHNQtEI&NR=1
" a nie jest to przecież sielanka "

środa, 1 czerwca 2011

To co.. Idziesz ze mną ?

Kolejny post ze zbiorem zdjęć zewsząd. Sentyment i wspomnienia przyprawiające mnie o wybuchy śmiechu :)

Lgiń 10' i musztra na poziomie zaawansowanym dla zaawansowanych. Przynajmniej moja i Ariela.

Jest mój syn i Banan w jednym.

Jankes. Słit focia z dołu z rączki.

Foch z przytupem w wydaniu Łukasza.

Nudzi mi się.

Nudzi mi się w wersji kolorowej po raz drugi.

Co jak co nie, ale kurde ten sezon wydaje się być sezonem strasznie burzowym co mi się podoba.

Mam niepohamowaną chęć wyjścia na dwór podczas deszczu. Jedynym minusem jest to, że deszcze, przynajmniej w Krotoszynie są krótkotrwałe a jesli padają dłużej to jedynie w nocy. Jednak co jak co wybędę kiedyś tak czy siak i wrócę do domu bardziej mokra niż mokrzejsza.
W ogóle powoli, zaczyna się letni chillout. Znaczy no. Niekoniecznie. Luz który nazywamy luzem tak naprawdę luzem nie jest.
Siedzę z gitarą. Jak narazie to tylko krzywdzę sąsiadów. Przepraszam drodzy sąsiedzi. Wiem, że chcieliście mieć normlaną sąsiadkę. Uroki mieszkania ze mną. W jednej kamienicy.

Chciałabym mieć teraz mieć konkretny zlew. Na wszystko.
Wyjść. Poprostu wyjść. Wyjść robiąc pozory, że się już nie wróci.
Puścić famę, że wyjeżdżam na koniec świata. Wyjść. Schować się, tworząc takie pozory.
Nie na długo. Chociaż na trochę. Na kilka dni. Moze tygodni. Miesięcy. No... Ostatecznie lat.
Ale nie. Tak naprawdę. To chyba dobrze. Bo jeśli konkretny zlew. To pewnie.
To pewnie tak by wyglądał w moim przypadku. Iść. Schować się. I nie wracać.
Przez dni, miesiące a ostatecznie... lata. To co... Idziesz ze mną ?


Czas na reakcje. :D
Pozdrawiam P. F. :D

I wszystkie dzieci które obchodzą dzień dziecka ^^
A w szczególności Jankesa własnie i Pawlaka. Chociaż nie wiem czy obchodzą ten dzień to i tak ich pozdrawiam dołączając podziękowania za wczorajsze spotkanie i rysowanie i dedukowanie na temat wiemy kogo :)
Czekam na nocki, manieczki na Salni i na końcu. obozy !

  
' Idziemy do lasu ! Daloooooo ! '

Masz to ! moje uzależnienie, słuchaj !  <-- wejdź.