piątek, 30 grudnia 2011

kolejny denny tytuł?

ma sa kra.
 Małe, tajemne coś.
Marcin.  
Święta były i świąt nie ma.

Czy da się myśleć realistycznie o pesymiźmie? Albo czy da się myśleć pesymistycznie o optymiźmie? Albo realistycznie o realiźmie ? Albo ... Ogólnie. Da się. Ja przynajmenij tak umiem.

Tak sobie siedze i kminię. Tak tak wiem. Typowe. Obalam stereotypy pracujących chińczyków i tego że cukier robi się najczęsciej z buraków. Wymyślam dość niekonwencjonalne sposoby na ogarnięcie świata. Nikt nie wie jak z nich korzystać, więc gdy przychodzi co i jak to czuję się jak jedna wielka encyklopedia zrozumienia świata. I wszyscy patrzą przez pryzmat 3/4 realizmu z 1/4 optymizmu. Bo to jest idea. Nowy pogląd i nowy sposób na nowe "coś".
Dodam że teraz chciałabym oprównywać wszystko do pleśniejących uszek z grzybami. ^^ Smakowicie to wygląda i polecam zostawiać takie przysmaki w Helenopolowych lodówkach.
Ale, że jak ? Jak to jest, że tak jest ?
Normlanie. Nic nie jest zdarzeniem losu. To co robiliśmy, robimy i robic będziemy, jest już poukładane i ustalone od dnia kiedy się urodziliśmy.
Ale jak to jest, że osoba która najgłośniej się smieje, ma najwięcej problemów ?
NORMALNIE. Każdy z nas ma problemy. Niektórzy to tuszują, a niektórzy afiszują.
Ale jakie się ma odczucie gdy wie się, że ma się zrytą banię do granic możliwości?
Normalnie. Mogę Wam o tym kiedyś opowiedzieć. ;)
Chociaż to wszystko mówi samo za siebie.

Masz problem? Uderzaj. A jeśli chcesz być twardzielem. To chociaż zwalcz go szybko i skutecznie.
Nie oglądaj się za siebie bo Ci ktoś pod nogi kłodę podłoży cepie.
Ale ludzie są bezsensowni.

Sens istnienia człowieka jest bezsensem. Chociaz. Dobrze, że jest pewne zróżnicowanie w postaci charakterów dzięki którym jest ciekawiej.

A teraz ! Może pójdziemy spać ?

Ale najpierw:
z płyty którą dostałam pod choinkę od Matiego. <33333 Trololo.

POZDRAWIAM. (wszysytkich.)
Życzę ciekawej nocy z wieloma przeżyciami. Zawsze może się coś zdarzyć. I ogólnie. Żeby było kolorowo. I tak jak tego chcemy. ;)
Żeby podobała nam się ziemska egzystencja na tej piłce zwanej ziemią, ze zróżnicowanymi: tereami, kulturami, ludźmi i kontrastami w terenach czy rozlinności bądź zwierzyńcu.

Oby owadów było dużo! I życzę niezalewania czegokolwiek.

sobota, 17 grudnia 2011

tutaj jest tytuł.

Ten pościor, kolejny z kolejnych miał się nazywać " Idiota powrócił " jak to ujął Jankes. A ja odejdę od schematu. Znów. To jest takie ostre fuck the rules, że łoooooooooooooooo... 
I mówię od razu. Nie.

To zdjęcie ewidentnie kocha. Jest przezajebiste i w ogóle takie łooooo...
Dzieło Górnika.




Jestem megahipercoolbardzowcholerę niewyspana. Taka całkowicie śnięta. A siły mam na większość rzeczy. Ale to akurat. Zaraz idę spać. Definitywnie.
W sumie o nawet nie wiem co mam robić oprócz ogarnięcia pokoju, wyspania się czy zrobienia kolejnej super-dziwnej rzeczy. Chyba jednak pójdę spać na serio. ;o
W ogóle to jest zajebiście. Leci Scatman, ino densić. Sia pa pa pa ra pom. para para para pooooooooooom. Jestem po już dwóch wigiliach tego roku, prezenty są mega trafione i ogólnie to jestem ogólnie zamulona bo po nocce po której było istne sprzątanie. Spaghetti które wyglądało jak kluski, pożyczka wody z wanny od Magika, brak prądu i generlanie rozwała na pół lasu. Czyli
3 i 7 podbija Helenopol. Blablabla.
 
Zarzuciłabym jakąś kolejną ekstrawagancką filozoficzną bełkotą ale w sumie zastanawiam się o czym dzisaj truć. Może o tym, że trzeba doceniać każdą rzecz, każdą osobę która sprawiła, że na naszej twarzy pojawia się usmiech a w duchu czujemy spokój i szczęscie. Bez względu na to co mówi moda, ludzie czy pismo w gazecie. Bo bywa czestem tak iż to wszystko to jedna peplaninka optymistyczno-pesymistycznych sklejek.

A teraz lecie Atwa SOAD'u

Z resztą. SOAD to moja miłość definitywnie i nieodwracalnie. Może bez wzajemności, bo wcale mnie nie zna a jeśli nawet to może zna ale nie kojarzy. Nie pamięta. W każdym bądź razie SOAD'u nie przebije nic. Ani miłośc do herbaty, czekolady czy Stefana.

Kto czuje, ten produkuje.
Drużyna, siad.
Do ściany, zwrot.
Spodnie w dół.
Zmywasz gary.
Nie ma prądu.
Nie ma wody.
NIE MAM OCHOTY.
Nie interesuje mnie to.
Rób to.
Źle. Idź na instruktaż mycia okien. Wtedy porozmawiamy o Twojej karierze.
Rozpiździej.


Kocham mieć ludzi blisko siebie. Może trochę za bardzo ale jednak.
Pozdrawiam.
... ... ... ... ... .... .... .... .... .... .... .... ... ... ... ... ... ... .... ... .. ... ... ... .. .. ... ... ... ... ... ... ... ... .. ... ... .. .. . .... . . . ...... .. . . .. ... ... ... ... ... .. ... ... ... ... .. ... .. ... ...  ... ... ... ... ... .. .... ... ... ... ... .... .... .... .... .... .... .... ... ... ... ... ... ... .... ... .. ... ... ... .. .. ... ... ... ... ... ... ... ... .. ... ... .. .. . .... . . . ...... .. . . .. ... ... ... ... ... .. ... ... ... ... .. ... .. ... ...  ... ... ... ... ... .. ..
Mam nadzieję że wymieniłam wszystkich. :)

Nie wiem kiedy writnę. Moze za niedługo jak mnie najdzie. Sieczka w głowie zostanie a ja będę miała znów jakiś epicki pomysł.

http://www.youtube.com/watch?v=nVZ8tRlcZhA&feature=endscreen&NR=1
+
Salad Fingers <3

Przepraszam drogi/droga czytelniku/czytelnicznko. Wiem że teraz zamiast mózgu masz w głowie jedną wielką kluskę.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

aj em banana!

Sklejka zdjęc każdego z innej parafii. Czy Tobie też zamarza mózg ?


 Idealna zabawka na lekcję chemii.

 Najzajebistrza smakowa bomba kaloryczna. Ale dobra.

 Ania, ja i Rogal. Rogal, ja i Ania.

Nie mogę uwierzyć w jesienne możliwości tego mojego zdziadziałego cyber-shot'a.


Mrozi mi mózg. Aj em bananananananananana pałer. AJ EM BANANANANA!

Wcale a wcale nie wiem nawet po co tutaj przyszłam. Zapewne oświadczyć że zostało jeszcze trochę do świąt, że musze zrobić spis tego co komu dam, spisać zamówienie na koraliki, może trochę ponarzekać i zminimalizować wady tego świata. Zresztą, zawsze tak jest.
W sumie to szczerze mówiąc. Nie ma co narzekać. Wczoraj zamównienie na koszulkę z Demlandu zostało wysłane i po świętach będę się nią lansić na dzielni. Ja natomiast muszę zrobić zapas biżuterii drewnianej i skarpetek dla osób które je ode mnie dostaną.
Zaczyna się okres świąteczno-przedwigilijno-prezentowo-lataniowy-noworoczny. Chore życzenia które mają drugie dno. Kolorowe rekalmy, przeceny, kolejki... Bla bla bla. Święta nie sa takie jak kiedyś. Bo są coraz gorsze.
W szkole, totalna padaka. Każdy chodzi tak przymulony że to koniec, ławki w szatniach są wygodne. Tym bardziej jak sie na nich śpi dwie godziny basenowe.
Ludzie to mega szity. Takie ze oja*%^&$. Fałszywe, egoistyczne, zaborcze, bezduszne pajace. Nie widzę w ludziach nic. Niektórych. Ludzie się nie zmieniają. Ludzie rodzą się ze wszystkimi cechami naraz. Uaktywniają je co jakiś czas albo chowają. Nie pisze tego bo mam powód. Pisze bo nie ma powodu, ani chęci ani pomysłu na nic innego. Po prostu to nurtuje mnie najbardziej.
Usiądź, i pomyśl kim tak naprawdę jesteś, po co jesteś, dla kogo, co robisz.

NIE BĄDŹ PAJACEM. ;D
Lajnisj se ciastko, ciesz papę kiedy tylko możesz i nie łudź się, że będzie tak jak chcesz. Możesz dostać jedynie namiastkę tego o czym marzysz.

Pozdrawiam i pozdrawiam.
Stwierdzam że będę pozdrawiać ogółowo bo po dodaniu jakiegokolwiek posta mam tysiąc wiadomości z wyrzutem " ułeeeeeeeeeeeee nie pozdrowiłaś mnie O.O"
Każdy wie kogo pozdrawiam itepe.
+ dziękuję Pankowej że mi przypomniała o tym szicie do napisaniaa z polskiego. A ja dodaje ze mamy do zrobienia niemca ale z p.PF można wszystko^^

http://www.youtube.com/watch?v=vSkb0kDacjs

Ciekawe czy nam te zdjęcia wyjdą. ;P

środa, 30 listopada 2011

Jutro grudzień.

Jaaaaa... Już grudzień. Ale inny niż tamtegoroczny! 



Chyba się starzeję. Znaczy. Starzeję się na pewno. Tak patrząc na to co było kiedyś to w sumie jest mi aż słabo, że teraz jest inaczej.

Chcę wrócić:
do tamtej zimy,
do tamtych ludzi,
do WŁAŚNIE TAMTYCH czasów.

Niech wrócą:
tamta zima,
tamci ludzie,
WŁAŚNIE TAMTE czasy.  


Taki całkowity nieogarniety pościk. Pozdrawiam. To na tyle.
Miłej reszty tygodnia. 

sobota, 26 listopada 2011

Uśmiech dziecka.

Wyczerpanie jest totalne, humor ewidentnie robi mi na złość i nie potrafię go określić, klawiatura się zacina i z racji, że jest zimno mam zimne dłonie które uporczywie i sztywno pukają w to komunistyczne łajno.

 Chopoczki. Jak oponujecie to proszę pisać.
Cisza oznacza zgodę czyli zaistnieliście. 























Balet Mario i Ponczka z kimś tam jeszcze z tyłu. A obok mina z cyklu " Mam Cię ziooom"

 To będzie moja duma.

To będzie moja duma 2.



Co ja mam w ogóle powiedzieć. W sumie to jest zimno, wszyscy łapią jakieś dołki, smutają się, mówią że ludzie ich denerwują... Po co? W sumie to sama nie wiem ale wydaje mi się to kompletnie bez sensu. Jest zimno to jest. Nie będzie inaczej. Potem będzie ciepło.
Ludzie denerwują ludzi którzy zdenerwowani są przez denerwujących ludzi którzy denerwują innych ?
Dokładnie. Takie śmiesznie wykluczające się kółko. Ludzie lubią utrudniać sobie życie.
Zamiast bytować sobie bezproblemowo (w mniejszości czasu) wymyślają jakieś pierdoły przez które tyją bo albo wpieprzają czekoladę która wywiera na nich ogromne szczęście, tonami albo chudną bo nie jedzą nic. Stres.
Po co komu stres? Niepotrzebne małe coś co siedzi w zakamarkach naszego pomarszczonego mózgu ( w sumie to zależy czyjego) i dobiera się do nas akurat wtedy kiedy nie powinno. I MY zamiast ułatwić sobie życie, słuchamy smętów, denerwujemy się na wszystko i stwarzamy inne dodatkowe nieprzyjemne sytuacje. Po co człowieki? Po co ?

Weźmy zróbmy sobie jeden dzień w miesiącu. Taki wolny od wszystkiego. Całości. Ogółu. Nie będziemy robić nic. To byłoby idealne.

Poza tym. Zima się zbliża nieustannie. Patrząc przez pryzmat tamtej zimy, tamtego otoczenia i tamtych ludzi to z Anką dostajemy ataków epilepsji bo przecież tamta zima była świetna. Mimo wszystko łudzimy się, że będzie tak jak rok temu. Ale i tak to nie wyjdzie. Ludzi nie ma. Akurat tych. Znaczy. Ewidentnie są, ale nie tak blisko jak wtedy.


soczysta pomarańcza + dojrzała brzoskwinia + krystaliczna woda = owocowe orzeźwienie

Zamierzam ogłosić, że zmieniam kilka rzeczy. Nie będę na szczęście na tyle brutalna by przekazać co dokładnie zmieniam bo ludzie dostaliby albo ataku nieposkromionego śmiechu albo prędzej czy później zesztywniałaby im szczęka od szeroko otworzonej jamy ustnej ze zdziwienia.
Zatem. Oszczędzę wrażeń. Poszukajcie ich w cyrku.

Praktycznie to świat jest jednym wielkim cyrkiem napędzanym przez ludzi. Dlatego jest tak fajnie ;)

Koniec wywodu. Na serio. Nie chce mi się. Ale. kolorujcie sobie wszystko co robicie bo jak będzie szaro to będzie dupa ściana mózg na czole.

W ogóle to Marley króluje w moich głośnikach dzisiaj. Z resztą. w słuchawkach też. Gościu jest prześwietny.
Niech któryś z jego synów będzie moim mężem. Karolina będzie mi zazdrościć ciemnoskórego bodyguarda.

UŚMIECHAJCIE SIĘ. ! ;)

Pozdrawiam. Wszystko. Serio. Wszystko i WSZYSTKICH.
Tak chyba bede pisać juz bo potem wszyscy się na mnie fochają że nie pozdrawiam bo łooo. zapomniałam !
Kocham Was matołki ♥

aahahaha
ahahahahha
ahahahhahaha 


http://www.youtube.com/watch?v=u_tORtmKIjE   <--- też królują :)

ps. zdjęcia z zajebistego biwaku w Miliczu. Dzisiaj jestem po Poznaniu. Metropolia Krotoszyn pokazła temu miasteczku jak się bawi. I dlatego jest mega ever guz na czole. Czocher -,- :D

poniedziałek, 7 listopada 2011

ej.

Pstryk... Zaczyna się zimno. Znaczy. Zaczeło się już dawno. A ja zbieram zapasy które pomoga mi podpalić makaronowe firany. 





Zdjęcia wrzucam bo w sumie ostatnio zrobiłam takowe na zaj. art. w szkole.
Także więc. Wpadam Wam oświadczyć, że jest dobrze.

Kim tak naprawdę teraz jestem ?

Jestem kimś kogo znasz od jakiegoś czasu. Kimś kto tupta sobie po świecie od ok 14 lat. Nie pełnych bo przecież każdy zaczynał leżąc i śpiąc. Jestem polką, czternastolatką z pełnymi trzema miesiącami, nastolatką, harcerką czynnie działającą w dwóch drużynach. Córką, wnuczką, kuzynką, ciocią, chrześnicą. Uczennicą Gimnazjum nr. 2 im. Mikołaja Kopernika w Krotoszynie. Leśnym stworem który nad wszystko wielbi otoczenie drzew i poczucie mchu pod stopami niżeli ból stóp od szpilek, krzywy chodnik i zimno uderzające w gołe uda okryte u nasady małym skrawkiem materiału. Jestem Twoją przyjaciółką, skałą, koleżanką, wrogiem, krewną. Jestem i sobie będę.

Poza tym to co lubię ?
Lubię lubić. I lubię się mścić. Taka moja wada. Ale lubię. Niezmierna satysfakcja z tego wynika. Każdy ma swoje wady które go uzupełniają. A trzeba czasu by je poznać. I to lubię! Bo o to trzeba walczyć. Nic nie będzie na pstryknięcie palcami. Lubię pracować. Lubię pisać, fotografować, improwizować. Lubię kochać. Fajne uczucie. Które lubię. Lubię być kochana. Uczucie jeszcze lepsze. Które lubię.
Lubię lubić.

W ogóle to pierwszy raz od kilkunastu dni jest naprawdę dobrze. Mimo, że jest jak jest i pewnie przez jeszcze trochę czasu będzie to mi się to podoba. A dlaczego ? Bo lubię wolny stan ducha.
Docenaim.


Kogo na dziś pozdrawiam ?
Emilię, Mario, Filipa, Anię, Moją trójcę która zawsze ze mną będzie niszczyć niepożądane obiekty ( Angela, Monika, Julia ), Olę H., Dżi, Anię, Luki i Wungela.
Martynkę, Monikę Marko. ( wierna czytelniczka która zabija mnie po miesiącu nie dodania notki), Kaśkę, Otworowskiego, Czochera.

"tak sobie patrzę i nie wiem gdzie to ma dupę a gdzie twarz wiesz?"
POSŁUCHAJ 1.  

bla, bla, bla. nie żyję zasadą "byle do" ale chce już czwartek.
czyli. byle do czwartku!
Kocham Was wszystkich. Bardzo, mocno, ogromnie.
Komentuj jak wbijasz ;)

Bless.

piątek, 28 października 2011

artystka ulotnej chwili.

Nie można rozkazać Słońcu więcej Słońca, ani deszczowi mniej deszczu.


Znajduję koniec, końca. Wygrzebuję się. Wykluwam.
Nie jestem Panią wszystkiego. Ale wszystko zależy ode mnie.
Świadoma swoich czynów ruszam na podboje dzikich, afrykańskich stepów.
Uciekam jak najgłębiej z garstką tego co będzie mi potrzebne.

Cwaniacko podchodzę do każdego muru. Nie obleje go.
Nie strzelę fajniackiego graffiti. Podejdę. I go zburzę.

Wylewam się całą sobą jak wrząca woda z czajnika.
Zalewam wszystko ciepłą falą siebie, dokładnie pokrywając całą powierzchnię.

Trzymam Was. I nie puszczę. Zaprosiłam tak jak muchy do domu na zimę.
Przechowam Was w szafie zakmniętej na klucz.

Wskoczę w kupę liści w parku. Może będą tam na mnie czychać dwie pary zostawionych grabi.
Z gracja je ominę nie robiąc tej satysfakcji nikomu.


Zostając przy tym przy czym jestem. Wylewam się do środka. Do ludzi. Do świata.
Uśmiechnij się widząc szarość złotej, polskiej jesieni. Bo nigdy nie wiesz na kogo trafisz. I jakie wrażenie wywołasz swoim kącikiem ust podciągniętym w górę. :)


Bla bla blaaaaaaaaaaaaaa. Szyja mnie boli.

Pisząc tę notkę, przekrzywiam wszystko co mam od karku w górę lekko na lewą stronę. To boli ? Jak się trzyma glowę w prawą stronę.
Ou jea. Bardzo.
Bo ja nie wiem co mi jest. Tu boli, tam dźga ( np. Gerwaz w mój znienawidzony brzuch ), a tam ciągnie ( bez skojarzeń okej ? ). Ale. Optymistycznym podejściem które ostatnio zauważam tylko u siebie robie wszystko żeby nie było gorzej.
I idę na konkursy bez zupelnego przygotowania wygrywając pierwsze miejsce i przechodząc do etapu powiatowego. Huhuhuhuh. Zapisując się na gry terenowe po mieście. Konkursy z historii i konkursiki z polskiego połączone z olimpiadami. A jaki z tego morał ?
Przepadnie wiele wiele lekcji ktre trzba bedzie odrobic ale tym zajmę się później ;)
I ostatnio ustawnowiłam sobie wiele różnych rzeczy. Np.
Ciesz się tym co masz. Nie wymagaj więcej. Doceń to co jest a to co Ci przeszkadza zmień. 
Tak o. Po prostu. ( przerwa na trzykrotne kichnięcie )


Pozdrawiam dziś:
Emilię, Kasię Dżi, Mario, Martynkę, Łukasza, Gerwazego, Gonere ( który razi mnie prądem co jest epickie ), Luki, Węgla, Karolę, Monikę, Angelę, Julię, Ankę i OLĘ H! i MACIUSIA :D

E to już chyba na tyle. Musze się PORZĄDNIE wyspać przed akcją znicz.
Kuuurczaki ;)
Przychodźcie na stoisko pod kaplicą parkując na parkingach :)

W takim bądź razie. Dobranoc dziecioczki !

http://www.youtube.com/watch?v=WB6_phG0fuA <-- coś co wysłał mi Jan eSKaUDeeŁAWySyKyI

niedziela, 16 października 2011

weź przestań!

Więc. Wrzucam notkę z nasamamympoczątkowym nawałem zdjęć. Które mimo obleśnej jakości kocham.

Na początku. Nasze dwa jedyne zdjęcia najgorszej jakości z Free Hugs.
 Martynka i Luki.
 Luki, ja i nasze prześwietlone plakaty z kradzionym markerem.

Ankowe, aparatnicze zdjęcia. Czyli perypetie ŚpitalniakoKubiaka
 Tendencja do rycia w moich blekotach objawia się każdej lasce kiedy widzi to pudło wypchane koralikami.
 Fejs palm na muzyce.
 Schodzy ( ? )
 Słit focia w kiblu szkolnym musi być.
 2 słit focia w kiblu szkolnym musi być.
 Nie rób mi zdjęć. ale zrób zdjęcie jablka tak żeby mnie też było widać.

Moje kochane, leszczyńskie chłopaki. Z serii szisza haszysz i dupeczki
 -masz wodę w kolanie? bo ja mam cukier w kostkach.
 prooooooooooosimy. ( Erni chyba nie zczaił pasji robenia miny na zbitego psiaka)
 Łoo. Gangsta.
 Powiedzmy, że na poważnie.
 Ernest. Mniam :D
 Z rączki. Chociaż zdjęcie Erniego było udane najbardziej
Znalałam kiedyś gdzieś.!



Ej. Takiego spamu zdjęć chyba jeszcze nie miałam.
Jestem w trakcie realicowania wielu  planów, zamierzeń i postanowień. Ze wszystkim ruszam do przodu.
W przerwach spędzając noce na chatroulette z Anką do 5:30 nie mogąc potem odprowadzić owej laszony do drzwi bądź kiwaniu się po pkp z leszniakami i ich drużyną. ;)

Ludzie lubią mnie wkręcać. Każdy wie o co chodzi. Może po części bardziej moze po części mniej. Pozdrawiam chłopaki. :D

Ogólnie to denszę sobie i klepię w rytm Beatles'ów i aż mnie rwie. Moze wyskocze przez okno.
Zależy.
Kiedyś wpadnę na taki pomysł. i wyskoczę z parapetu wprost na nieposprzątany trawnik.
I pójdę na spacer dookoła Polski wrócę od strony Afryki z Eskimosem pod pachą. A za nami przybiegnie grupka mużyńskich dzieci które okażą się moim kuzynostwem które dostałam w spadku po dyktatorze Chin.
Natomiast Niemcy napiszą o mnie 3 tysiące wierszy które opublikują w gazecie dla kowali i mleczarzy.

Taki mam skręcony świat. Niczym loki Moniki. Co pozwala na to iż zakochuję się w długowłosych wokalistach. http://www.youtube.com/watch?v=y_WxsL5q3I4&NR=1 . A nastepnie biegam po pokoju zrzucając z siebie szalik który wpada na podłogę w kuchni będącej 3 pokoje dalej. A ostatecznie rozmaiwam z Turkami mówiącymi mi o mojej ekscelencji. O!

Doobra. Pieprzę dziś konkretnie nie od rzeczy. Ale to przez pogodę. Która ciepłymi promieniami zimnego Słońca ogrzewa zamrznięte palce zaciśnięte nerwowo na długopisie z kokardą na czubku głowy.

A tak na serio. Lubię ludzi. Każdy konkakt z człowiekiem sprawa mi ogromną radość i zawsze cieszę się gdy widzę uśmiech na czyjejś twarzy po rozmowie ze mną. Bardzo mnie to podnosi ma duchu. A jakże.
Taka czuła jestem !

Jeszcze trochę ! Wbijam do Leszna Ernest ! I oglądamy zieloną milę, titanic, pasję i inne filmy ( może dirty dancing ? )

Pozdraiwam tu i teraz. :
-Emilię <-- zdrowiej! :*
-Dominika G. <-- O Ciebie kuzyn chodzi. mam nadzieję że się nie przestraszyłeś tym co przeczytałeś.
-Jacha 1. Leszno <-- Zapuścisz te kłaki
-Jacha 2. Leśna
-Błażeja
-Martynkę, Luki, Ciapę
-Ludzi których przytulałam na akcji free hugs Krotoszyn
-Ankę Leszno <-- :*
-Ankę Osusz <-- jesteśmy naprawdę mega posrane z tą kamerką.
- i wieeeeeeele innych ludzi

Kocham Was !
Do poczytania kiedyś tam !
I pamiętajcie żeby dużo się przytulać bo przeziębienie szybko łapie !

The Beatles <-- bogowie!
http://www.youtube.com/watch?v=hZAxBxCH2Oc&NR=1

EDIT!


Pozdrawiam też Ernesta który bardzo cały ciągle czas i często dopomina się o pozdrowienia! Masz ;)

piątek, 7 października 2011

oj tam oj tam.

tak sobie siedzę i konspiruję. i piszę z Gerwazym, Emilią, Martyną i Patrykiem. i w sumie to nie robie nic żeby było mi cieplej.
 oto ja.
 oto spinacz.
oto zapas mojej kory brzozowej która leży mi na biurku ze stertą innych rzeczy.
oto Emilia i Angela.


i... Mam ochotę kogoś zabić. Nie wiem czy ten ktoś to czyta ale generalnie to go pozdrawiam już na samym początku. Tak mnie znurtował. Więc. Pozdrawiam Cię! < Nikt_Nie_Wie_Kto>

Ogólnie to... Piszę bez celu. Tak o. Od czapy. Ścigając się z czasem. Kto szybciej. Czy ja szybciej napiszę to co teraz czytasz. Czy szybciej wybije godzina 22.
Bardzo interesujące zajęcie które ćwiczy refleks Twoich palcy po zetknięciu z klawiaturą.
Dobre ćwiczenie. Na dobry dzień. Polecam. Daria K.

Piździ dzisiaj niemiłosiernie. Strasznie, bardzo okropnie.
I piję herbatę hektolitrami. I siedzę w grubych skarpetach i w szaliku i we (chciałam dodać czapce ale... ) wszystkim co jest ciepłe. Na biurku burdel, na łóżku burdel...
Generlanie i ogólnie rzecz biorąc. Cały mój pokój to jedna wielka składownia burdlów.
Ale jutro jest sobota czyli czas na sprzątanie.
I na nastrojenie gitary. Huuuuuuh.

Zaczęła się jesień. I w sumie to zrobiło mi się cieplej. Bo kolejny kubek herbaty robi swoje i zaczynam odzyskiwać ciepłą krew po tym co odwaliła osoba którą wczesniej pozdrowiłam.

I muszę wywołać zdjęcia. I muszę ogarnąć skądś zdjęcia.
Ale co u mnie. Żyję sobie. Kula się powoli i okrąglutku. Nie ma dołów.. Nie ma deprech. Nie ma nic.
Jest tylko teraz. I to jest zajebiste. Serio serio serio.
Nie ma biegania za niczym co nie ma sensu.

I jest zimno. I czas wyciągnąć kurtki i płaszcze... Rewia mody nastolatek skażonych treeeendami się zaczyna. Albo raczej. " będę hardcorowaśna i sobie wyskoczę na krótki rękawek na dwór bo się polansuję hih ! "
o nieeee. Teraz jest koniec. trzeba być zdrowym bo klimat się zmenia.

Dobra kończę może co.
Chyba zacznę coś pisać.
Ale nie wiem o czym.

Pozdrawiam.
Emilię. - za to iż wbiła z nami wszędzie dzisiaj i że mogłam być towarzyszką jej trzech kitków. i ogólnie nooo ;*
Gerwazego. - Łeee. o Tobie mogłabym nie mwóić. Zobaczysz. na starość będę miała poszarpane nerwy. Już mam...
Monię, Angelę i Julię. - które nie wiedziały co moze oznaczać mój krzyk gdy zobaczyłam 2 nieznajomych im gości którzy mi byli znajomi.
Jabola - pozwolił mi wywołać swoje zdjęcie. a To Ci Jabol. ;P
Maaaartynkę. Ty już wiesz. nie smutaj :)

i wszystko co biega, skacze, rusza się i pełza.


Pozdrawiam raz jeszcze. Dobranoc.

Czas był szybszy. Przegrałam.

cudo i cudeńko.

piątek, 30 września 2011

cóż za rączy jeleń !

na sam początek trochę "mniamuśnych, słit zdjątek".

Unoranae trampki z mojej "dziesięcioparowej" kolekcji. Po soczystym pogo na którym pogubiłam jakąś tam część garderoby i biżuterii. Happysad, Milicz 11'
Emilijne. z Dzisiaj. I znów nam padła bateria.
 Emilijne x2.
Moje rozjaśnione papisko.


No i generalnie to jest koniec września. Miesiąc mniodowy się kończy. Zaczyna robić się piździawa. Krótsze dni i dłuższe wieczory. Co ma w sumie swój przezajebisty urok którego nigdy nie doceniałam co powoduje, że wolałabym teraz siedzieć wieczorami gdzieś i szwędać się po okolicy niżeli w lato. No i te liście. ♥ No i ogólnie. aura jesienna mi wbija na psychikę nie w sposób zły bo od jakiegoś czasu mam niesamowicie dobry humor. Tylko ślę ochy i achy w stronę parku i lasu który powoli nabiera pomarańczowo brązowy odcień niżeli bardziej zielony.
No i jak sobie idę no dajmy... Do szkoły i jak widzę te sztuczne uśmiechy numer 2,3 lub 10 to mi się przewraca w żołądku śniadanie.Co oni nie naobiecują. Żeby chociaż Polska była tak idealna w połowie, w każdym calu jak to oni mówią to wiecie. To w sumie jedynie ostatnio psuje mi humor.
A liście teraz są poramańczowe. Niebo o zachodzie przybiera barwę rudo czerwonego maku a pola zachodzi gęsta mgła natomiast światła w oddali wyglądają jak małe lampki z gasnącą żarówką.
No i niestety cały ten urok będą psuć cosie i cośki chcące epicko przypasować się do otoczenia ubierając w tym roku na jesień rudy połączony z modrakiem ( Mimo że oby dwa kolory lubię to nijak mi to kampi z tymi liściami...)

Ostatnio coś jakoś tak sobie coś chodzę i nie mogę trafić do domu bo jest tak dobrze. Lepiej niż w lato. No serio. Jeśli cierpisz na taki sam brak dotlenienia między godziną 16 a 19 we wtorki czwartki i piątki to się do mnie zgłoś. Na pewno jakoś razem zagospodarujemy ten czas. :D




Pokminiłam, ponienarzekałam. Czyli jest okej.
Jest początek łikendu.
Z racji iż jest dzisiaj 30 września to składam ogromne życzenia części męskiej którą znam. ;) I która dzisiaj czyta to rudocoś.
No i jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego Emilii która wczoraj imała swoje słit sewentin. ;***

I pozdrawiam:
Emilię właśnie, Martynkę, Dżi, Karolę, Gerwazego, Patryka. Olę Ha., Anię, Luki, Poramańczko i wszystko co się rusza.

Odezwę się kiedyś tam ! Potrzebuję zdjęć! No !

i dobry Korn nie jest  szły. --> klik

piątek, 16 września 2011

cicho-zmienna egzystencja.

 


Idę do lasu. O poranku. 
Strzepuję krople deszczu z ramienia, które wiatr strząsnał z liści. Przecież w nocy padało.
Wędruję. Każdy centymetr miękkiego podłoża pod moimi stopami dokładnie badam.
Jestem nim zafascynowana. Każdy kawałek wydaje mi się niemal idealny.
Tak bardzo, że nie widzę w nim nic złego.
Kładę się na zielonym dywanie. Widzę mrówki i inne drobne organizmy.
Przez co jeszcze bardziej mi się podoba.
Jest ewidentnie najlepszy. Genialny.
Doskonały...
Nie umiem zmienić nic. Poustawiać w głowie też sobie nie mogę.  
To wszystko jest dla mnie zbyt trudne. 
Wszystko jest teraz zbyt, za duże, ogromne, trudne.
Denerwuje mnie jednak fakt, że mimo ze mi dobrze,
ciągle czegoś brakuje, albo jest czegoś za mało.
O wiele za mało. I o wiele za dużo. Taka mieszanka.
Wiem. Jestem emocjonalnie poszarpana.
Wstaję. I idę dalej. Nie wiem gdzie idę. I nie wiem czy wrócę.
Nie wiem.

Śnimy. Nie zdając sobie sprawy z otaczającej nas przestrzeni. Nie zważając na ludzi wookoło nas. Mamy chorą i przesłodzonę ideologię z którą patrzymy na świat z myślą że kiedyś będzie tak samo pięknie jak jest u nas w głowie.
Nie będzie tak. Nie łudź się. Po prostu i tak nie wyjdzie. Może część. Ale nie całość. Nigdy. Ciemne i bezuczuciowe słowo. N i g d y .
"Ten świat nie ma miłości, ten świat umiera"

A jutro na zlot.
Jakoś sobie żyję. Chdzę do szkoły potem do domu potem gdzieś ptem znów do domu i potem znów do szkoły. I tak 5 dni w tygodniu na około.
Układam sobie całość całości w moim kalendarzu. Takim zeszycie. niby 60 kartkowym ale patrząc na jego dawną przeszłość ma juz moze z niecałe 30 kartek. To nic. I tak jest świetny.
Patrząc przez pryzmat wszystkiego. Generalnie to mam dość. Bo robi się coraz zimniej, Bo nic nie wychodzi mimo ze tego nie idealizuje. No ogólnie no.
Nie musisz wiedzieć co mi jest. Po prostu gdy widzisz ze niej jestem taka jak zawsze, podejdź i przytul. Wtedy będzie lepiej. To wystarczy.

Pozdrawiam. 
Emilia - jak czytałam dzisiaj Twoje ostatnie widomości do mnie to po prostu nie mogłam ustać w miejscu tak samo jak Ty. Zarzuciłam coś innego niż KATa i densiłam przy otwartym oknie na oścież mimo że piździ niemiłosiernie. Dziekuje. ;)
Martynka - jutro się widzimy i pewnie będziemy gadać ile wlezie. muszę wziąść coś na gardło bo jak widzę perspektywę tej zimnicy to mnie wszystko boli. ;)
Mario - taki dziwny zbieg ze akurat schodzę ze schodzów kiedy Ty do mnie dzwonisz. ;)
Olson - babol da mi 25 października płytę SOAD ! :)

Jako tako srako nijako.

E no ! i Gerwaz. (taaaa?!)
Dzisiaj dziadulek obchodzi swoje 15 wiosen. Z racji tejże wspaniałej okazji dodania notki składam Ci potrzeciowe życzenia. Żebyś sobie tam spełnił to o czym mi ostatnio powiedziałeś.
I mam nadzieję że siedzisz jakoś po tych trzech rylcach z mojego skórzanego pasa w dupę ;)

Pozdrawiam. Napiszę pewnie coś pozlotowego jak wrócę wymarznięta i zakatarzona ;)

http://www.youtube.com/watch?v=d-4FunzcDPE&feature=related

piątek, 9 września 2011

Because everything is mixed.

Uciekasz. Cały czas. Ciągle. Całe życie.
Przed życiem. Przed adrenaliną. Przed sobą.
Prawdziwym sobą. 
Przed wolnym oddechem. Pędząc szarym korytarzem. 
Czasem zaglądając w boczne uliczki które prowadzą do kolorowej, czerwonej, ciepłej cegły.
Do odskoku. Byle te uliczki były częściej. Wtedy będzie dobrze.

Powoli. Za niedługo dość. 
Słońce nie będzie mnie budzić promieniami witając ze mną kolejny dzień.
Bo skulona z zimna pod kołdrą będę walczyć z sobą czy mam wytknąć spoza niej chociaż czubek głowy.
Albo koniuszek palca.
By wyłączyć budzik.
I wstać.

No a później. Koloruj zimny dzień ciepłymi barwami. Siebie.
Akcentem. Zielonym paskiem, różowymi trampkami czy fluorestencyjną opaską na rękę.
Uśmiechaj się. Bo Twój uśmiech tak wiele daje szczęścia innym. 
Nawet o tym nie wiesz.
I nie burcz się. Bo to tylko psuje mi humor. 

Bądź szczęśliwy. I rób to co masz. Nie wyglądaj w przyszłość zbyt daleko.
Bo zgubisz się w teraźniejszości.

Rozsadza mnie po kątach. W sumie to po pokoju bo w każdym kącie mojego mieszkania jest albo jakiś kwiat albo moje biurko albo coś co powoduje ze nie mam wolnego stojącego kąta w domu.
Niech zacznie świecić klara. No dalej. Niech jeszcze trochę będzie ciepło ;)

W ogóle to szkoła się rozkręca, czajnik z wodą wesoło gwiżdże a hektolitry herbaty spożywane tuż przed snem dają się we znaki w nocy. Mimo to. Robi się zimno. I jest dużo do roboty. To jako tako. Trzyma się o wszystko. Narazie i dotychczas. I niech trzyma. Mimo że na super gluta. No to niech się trzyma. Bo jak się sypnie to mi się składać nie będzie chciało. ;)

Pozdrawiam : Emi, Mario, Karolinę, Luki, Domisia ( masz Dominiko Zet. ), Gerwazego no i Patrasa ;)

Co do Patrasa. Tylko z nim słuchać Duo Night. Hit disco polo. i Mafia. No i kamienny wyraz tego pana. Link wrzucę za prośbą. :)
Martynka. Tyś moja dziewojka. I zawsze zapomniam Ciebie pozdrowić. Będę się smażyć w piekle za to...
Emilia. Siostra. Nie fochajmy sie na siebie. Bo obie potem szalejemy :**
No i Luki. Dziękuję ;*

No a teraz uciekam. Na zatłoczoną Długą w Miliczu. Week będzie naprawdę mega. No i ważne że z takimi ludźmi jak oni. ;)
No a pięknym zakończeniem... Happysad. ;)


TU <-- moja nowa miłość. klik ! :)
Komentuj i czytaj obywatelu!

niedziela, 4 września 2011

żuk?

Bla, bla, o wszystkim i o niczym. Zresztą. Jak zawsze.

Porozmawiajmy o żukach. To takie ciekawe stworzenia.
   W sumie to mają żmudne życie bo większość tego cennego czasu spędzają mocząc łapy w przysłowiowym gównie. Pchają tą kulkę kupy przed siebie bez żadnego celu. Efekt? Zostaje uporczywy zapach który trudno znika po tak długotrwałym, bezpośrednim kontaktem z wydalonym prezentem. A potem się umiera. Zostaje zdeptanym, albo kona gdzieś po cichu w krzaczkach.
   Tak samo jest chyba z człowiekiem. Fascynuje go coś, potem się w to pakuje z myślą że zawsze będzie cudownie i pięknie, z nieświadomością tego, że wszystko co jest teraz, nie bedzie takie samo za dzień, dwa, miesiąc czy rok. Z brakiem świadomości, że wszystko kiedyś przeminie. I że nie można się do niczego przywiązywać. Bo potem się cierpi. I na koniec umiera.
   No ale żuki się przywiązują. Pchają to kupsko przed siebie nie widząc dokąd zmierzają. Tak bardzo zapatrzone są w tą kulę, że nie widzą świata poza nią. Nieodpowiednio nastawiony psychicznie człowiek, który ma brak zdolności podzielności uwagi, tak samo będzie robił jak ten żuk i wierzył czemuś co nie ma najwiekszego sensu. No a potem umrze.
   Żuki kochają kupę którą pchają. Ludzie ? Też kochają. Przecież najpierw im się coś podoba, potem niewinnie się zakochują a jeszcze wczesniej przywiązują. No i efektem jest tego wielka miłość do czegoś co i tak kiedyś będzie już przeszłością i powodem do wspomień. Miłych moze złych. Ale ważniejsze jest to, że człowiek będzie tak zapatrzony w to co mu sie udało ze nie bedzie się tym przejmoał. No i na koniec umrze.
      No. Generalnie to człowiek żyje sobie w nieświadomosci jak czas szybko biegnie. Jak mija dzień za daniem i rok za rokiem. Godzina za godziną. Jak szybko to co dla nas ważne przemija. Jak wszystko przemija. Uczucia, ludzie, rzeczy,wspomnienia..

Krótki wykład o ludziach i co ważniejsze. O żukach.
Nie będzie nic na siłę.
Nauczyłam sie. Pewnie i tak stwierdzisz ze nadal Cie nie rozumiem. Mam już na to swój pogląd. Bynajmniej dałeś mi dużo do myślenia. I nadal jesteś powodem moich ciągłych filozofi i rozkmin nocnych. ( Jak tylko nie mogę spać. ) Więc w sumie. Jesteś w gronie ludzi mnie inspirujących. Albo coś w tym stylu. ;)
Nie pozdrowię dziiaj nikogo imiennie. Pozdrowię ogółowo.
Morał ?
Bądźmy świadomi naszego mijania i cieszmy się tym co mamy obecnie przy sobie, na sobie i w sobie.
No i oczywiście z całej notki sumując. " Kupą człowieka którą on pcha jest życie "

Pozdrawiam. ;)

czwartek, 1 września 2011

że he ?

Cześć i czołem. 
Z racji że jest pierwszy września. Nastało iż powoli rozpoczynają się jesienne rozkminy. Także dziś. Wraz z Moniką, poczęłyśmy skubać słonecznik, grać w karty oraz w scrabble co jednak wyszło totalną zmianą planów. Jak widać. Nasze dzisiejsze popołudniowe wypociny. :)

 Koniec wakacji. Pierwszy września, szkoła.

 Pomysł baj Monika. No a ja jej pomogłam.

 Pomysł baj ja. Cześć. Zdjęcie jest normalne. Nie takie jakiego się (nie)spodziewałeś.

No o! coś dla Emilii i powtórka ze zdjęcia wyżej. 

 
 ?


Cześć. Nastał dziś koniec tych przezajebistych wakacji. Które chyba byly najlepsze w moim dotychczasowym króciótkim życiu.
Ponad 4 tygodnie poza domem spędzone w świetnej atmosferze i mimo kilku niedogodności zawsze zostaną gdzieś głęboko w mojej głowie. Razem ze wspomnieniami będę przywoływać te same uczucia co towarzyszyły mi podczas rzeczy ważnych, mniej ważnych i na serio nieważnych

Pozmieniało się. Bardzo. Dużo. Wiele. Ogromnie.
Ale przecież jakby nie było owych zmian to było by nudnie i monotonnie co nie ? Wiec dobrze, że się pozmieniało. Mimo ze czasem na gorsze... To dobrze. Przynajmniej jesteśmy świadmi tego ze nie jesteśmy pępkami świata i że nie jesteśmy najlepsi i tak samo jak wszyscy inni przezywamy kryzysy, dołki, doliny i rowy.


Wzięła gitarę w dłoń. Zaczęła powoli układać palce w następujące chwyty. D.. G.. A.. GD.. i dalej.
Zanuciła. 
Dryżysz jeszcze oczy zamglone,
Zrobisz wszystko o co poproszę,
Muszę wierzyć przecież mnie kochasz,
Uśmiechnęła się na samą myśl o tych słowach. Zagrała dalej. 
Zamyśliła się. Położyła gitarę obok siebie a sama opadła na wilgotną trawę.
Słyszałą wręcz jak rośnie trawa i jak w pocie czoła pracują mrówki.
Była zadowolona. Będąc samą w środku lasu na zielonej polance. Czuła wewnętrzne spełnienie.
Była przepełniona spokojem i równowagą. 
Była. I czuła... że jest.  



Tego tamtego. Co mam dalej kminić. Ruszam na 10 podbój szkoły i tyle. ;)
Jakoś mam takie zapotrzebowanie posiedzenia sobie w którejśtam klasie z kimś tam i porozmawianie o czymś tam.
Także.
- Karolinę
- Emilię
- Monikę
- Anię
- Mario
- Gerwazego
- Angelę
- Julię
- Patryka
- Martynkę
- i wszystkich chcących być pozdrowionymi ;)



Do poczytania. I coś jeszcze...

a jakże ;)