poniedziałek, 20 września 2010

Ahahaha.

Po zlocie. ;P

Pierwsza dniówka była obdarzona niesamowistymi wydarzeniami. Nie licząc tego, Kwiatek nosił mnie na plecach. To potem dostalismy przecięty namiot. 

W nocy było ciekawie... bardzo, bardzo ciekawie. ;D


Najpierw było ognisko... A potem tzw. " cisza nocna"...

No a także więc. Najpierw polecielismy z Kwiatkiem i zarąbaliśmy z Helele materac i koc na którym chyba ktoś miał spać. Dalej. Najpierwsz przyszli do nas chłopacy..

Potem oni poszli... Ja poszłam do nich ale zaraz przyszłam. Po chwili oni przyszli do nas i jak sobie poszli my poszłyśmy do nich ale wróciłyśmy o 1:01 do namiotu. [ czyt. oni - Sober i Kwiatek ; my - Kinga, Kasia i ja. ]


Posumowując. 

Zlot był udany i jestem mega zadowolona. ;D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz