piątek, 6 sierpnia 2010

Chłopiec z bananem.



Rozpoczynam swój dramatyczny, romans komediowy...                                                                   Inni grają w oczy fight (czyt. fajt) albo po prostu rozmawiają... 

(...) Chłopiec spojrzał na mnie spod czarnych, gęstych rzęs. Uśmiechnął się swoim bananowatym zacieszem i tak jak wszyscy zaczął śpiewać "Smacznego". Wcinając niedobre ziemniaki i niedoprawionego kotleta, uśmiechną się kilkakrotnie na prośbę dziewczyn z siedemnastej i trzeciej. Chłopiec spojrzał na mnie "zalotnie" swoimi niebieskimi oczyma. Musiał zadrzeć głowę gdyż jest niższy. No trudno. Urośnie.                                                                                                     Gramy w oczy fight. Skupienie powoduje, że na jego chłopięcej twarzy pokazuje się kilka zmarszczek. Za kilka sekund wybuchamy śmiechem. Kończymy, wstajemy, śpiewamy i idzmey myć menażki obok śmierdzących niemiłosiernie zlewek. Zbiórka, szereg i marsz do podobozu.   Kolejny rozdział zaczynamy na kolacji a teraz pogrążamy się w ciszy poobiedniej. (...)


Tak. Historia rodem z obozu... Co by zachować anonimowość chłopca będzie to po prostu Banan. Oczywiście to jest tylko część naszej 200.-stronnicowej powieści. Kiedyś tam się dopisze. A zdjęcie musiałam ściągnąć z N-K gdyż zupełnie zapomniałam zrobić je na obozie. :D

6 komentarzy:

  1. Hehe dobre to Miśka.
    Aut: Ally ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Chłopczyk z bananem.! ;] Będzie dalszy ciąg ?? Prosze

    PS: Fajne xDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie, będzie. :)
    Coś się skleci i będzie. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaskakujesz mnie ;P Gdybym wiedziała wcześniej, że potrafisz takie rzeczy pisać zaciągnełabym Cie do pisania moich wypracowań :P Ale teraz to już za poźno :D Oj Duduś, duduś.. Co z Ciebie wyrośnie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebisty blog xDD
    Oliwier:*

    OdpowiedzUsuń